Lot w kosmos, niefizyczni

Miałeś wrażenie, że coś lub ktoś chciało Ci przekazać jakąś informacje czy to w świecie realnym czy też w stanie odmiennej świadomości albo wręcz nie wierzyłeś, lecz wiedziałeś, że to się stało.

Moderator: Opiekunowie

Posty: 173

Dołączył(a): So mar 01, 2008 2:18 pm

Lokalizacja: Z Ojca

Post Śr lip 16, 2008 9:03 am

Lot w kosmos, niefizyczni

Dzisiaj sobie zaplanowałem wyjście, bo od dawna tego nie robilem. Kruku prosił mnie bym poleciał do niego, bo mieliśmy zweryfikować doswiadczenie (mieszka w tej samej miejscowosci co ja). Poczułem paraliż, pomachałem dłońmi i wyskoczyłem w poza. Bez żadnych wibracji, czysto bez odczowania bariery. Podszedłem do okna i skupiłem się na otoczeniu by wyostrzyć obraz. Przyglądałem się detalom. Spojrzałem na dłonie i byłem ciekaw czy zaczną się rozmazywać. Gdy je zobaczylem, to dostrzegłem żółte plamy, jakby odciski. W tym momencie cale otoczenie się zmieszało i jakbym przeniósł sie w inny wymiar. Nadal stałem w kuchni ale to wszystko było bardziej realne, rece przypominały już wielkością moje prawdziwe, a plamy zniknęły. Z kuchni również zniknął talerz ze stołu, którego rzeczywiście nie było(w realu). Otworzyłem okno, stanąłem sobie na parapecie. Moje włosy zaczeły falować pod wpływem delikatnego wiatru. Czułem sie wspaniale. Pojawiło się trochę komicyzmu, bo na moich plecach znalazła się płachta jak u supermena. Zeskoczyłem z okna, wylądowałem dumnie i dobitnie akcentując mój wyczyn stwierdzeniem "jestem zajebisty". Moje ego wreszcie czulo się najedzone. Pisząc to teraz chce mi się śmiac z samego siebie. Jak potrafi dowartościować zwykły skok z okna haha :lol::mrgreen::). Jednocześnie czułem mocne wibracje na czakrze serca i korony. Ciągnęło mnie do niefizycznych :). Pomyślałem "no to lecimy do Adriana". Nie wiem gdzie on mieszka, ale kierowałem sie na ulice Braci Pisko. Nagle, jak na moje nieszczęscie pojawiła się dziewczyna która szła w moim kierunku. Pomyślałem sobie "prosze Cie nie teraz!" Zatrzymałem ją i powiedziałem "cześć". Wiedziałem że jest to atrapa. Była smutna i w złym humorze. Miała grymas na twarzy. Nagle moja energia seksualna się rozpłynęła a moje serce wypełniło współczucie i miłośc do tej istoty. Przytuliłem ją i powiedziałem "wszystko będzie dobrze". Gdy odeszła to pojawiła się następna. Ta tez miała grymas na twarzy, pocieszyłem ją i nagle czułem jak wystrzeliła ze mnie i we mnie równoczesnie energia przechodząca przez kręgosłup. Pomyślałem, ze polece w kosmos. Wystrzeliłem jak strzała. Czułem mocny wiatr, leciałem z taką szybkością, ze nie mogłem dojrzeć ziemi, bo wszystko się rozmazywało. Leciałem tak i widzialem jak mijam male i wielkie chmury, piękny widok. Czułem ze robi mi się chłodno. Moje ciało pokrywały kropelki wody, mimo iz nie bylem zmeczony. W pewnym momencie nie leciałem już dalej. Nagle sie zatrzymałem i nie moglem wspiąć sie wyżej. Jakbym był w próżni. Oglądałem dalej chmury wokoło mnie i stwierdziłem "no nic nie poradze". Nademną robiło się ciemniej. Wróciłem do ciała i w paraliżu przysennym olśniło mnie, że miałem jeszcze resztki ciała astralnego, które były zbyt ciężkie by wydostać się wyżej. Wyszedłem znowu z ciała. Otworzyłem okno, wylądowałem na trawniku. Lubie dotykać trawe i drzewka, czuc ich strukture. Teraz zrobilem to samo. Sosna trochę mnie ukuła. Ponownie wystrzeliłem w przestrzeń kosmiczną. Widok chmur jest niesamowity, zadko w dzien leciałem w kosmos. Z czasem leciało sie coraz ciężej. Machałem więc rękami jak ptak. Czułem, ze powietrze jest coraz gęstsze takjakby i coraz ciężej mi machać. Nie czułem zmęczenia, ale duży opór. coraz wolniej przedostawałem się w górę i zatrzymałem się ostatecznie. Opuściłem ciało astralne raz na zawsze(tzn w tym obe) i wzniosłem się ciałem mentalnym. Dalej byłem w atmosferze ziemskiej. Ta warstwa chmur była inna, niż poprzednia. Ku moim zaskoczeniu, przed oczami zaczynały się pojawiać świetliste napisy w języku polskim! Jedynym utrudnieniem było to, ze były one odbite poziomo, jakbyscie czytali patrząc w lustro. Udało mi się rozszyfrować kilka zdań. Dużo pisało o rzeczach biblijnych, stworzenie swiata, informacje te mogly wywrocic swiatopoglad do gory nogami. To co udało mi się zapamiętać to napisy jeden pod drogim:
"Buddha
Conti (czyzby conchi?)
Kanti"
Była to lista osob należąca do jakiegoś bractwa.
Jeszcze zapamiętałem napis
"Szparą jest elesza (Czakry)" (to w nawiasie tez pisalo)
Wiele rzeczy było logicznych, wiele absurdalnych. Czułem się, jakbym był w niebie (heh bo byłem). Robiło się coraz ciemniej, zaczynałem dostrzegać gwiazdy. Wszystko na początku wyglądało tak jak opisał to noble:
http://oobe.go.pl/ są także ilustracje. Gdy spoglądałem w bok, to widziałem kolorowe kropki które promieniowały rożnymi kolorami. Im większe
byly, tym szybciej się poruszały. Uświadomiłem sobie ze to też są gwiazdy, w różnych odległościach odemnie. Kosmos składał sie na kilka warstw. W kolejnej widziałem dodatkowo kulki energii, które poruszały się różnym zawiłym ruchem. Gdy się spojrzy na niebo, to widać plamy, ktore mają dziwny ruch. Przypominają bardzo te skupiska energii. Pomyślałem, ze jest to skondensowana energia kosmiczna. Postanowiłem siłą woli przyciągnąć ją do siebie i ku mojemu zaskoczeniu przylepiły sie do mnie i wchłonęły. Czułem sie wspaniale, a moja świadomość wyostrzała. Chciałem się rozejrzec w bok, w momencie gdy to zrobiłem, to obraz z poprzedniego widoku nie zniknał. Jakby powiększył się tylko zakres patrzenia. Spojrzałem w dol, a reszta obrazu znowu pozostała. To znajomy mi widok w 360 stopniach który dla początkujących jest niezręczny bardzo. Mieszały mi się kierunki, ale nie przejmowałem sie tym zbytnio. Nie spodziewałem się, ze jest to dopiero początek mojej podróży. Otoczenie było piękne, zaczeły się pojawiać mgławice i skondensowane swiatlo. Opuszczenie kolejnej warstwy wiązało się z zrzuceniem kolejnego ciała niefizycznego. Gdy już tego dokonałem, to moją świadomość automatycnzie przyciagla jakaś energia. Byłem jedynie świadkiem tego co się dzieje, nie miąłem kontroli nad lotem. Wiedziałem, że niefizyczni dobrze mnie kierują. Zbliżałem się do planety, podobnej do ziemi, tylko o wiele większej. Odzyskałem ciało astralne i mogłem się swobodnie ruszać. Pierwszy raz byłem w tym miejscu i nie wiedziałem gdzie mnie "przywiało". Dostrzegłem czlowieka, który kopał coś w ziemi. Podleciałem do niego i przyglądałem się temu co robi. Nie była to atrapa, nie reagował na moj dotyk ani krzyk. Nagle stanął i okazalo sie ze ma 3 metry wzrostu! Przestraszyłem się. Na twarzy wyglądał jak kobieta, a miał budowe mężczyzny, dziwna przypadłośc. Czułem się niezręcznie, więc spróbowałem się powiększyc (robiłem juz cos takiego w obe w moim pokoju). Ciezko jest zmienic cialo astralne, być moze tez dlatego ze siedzi w nim dużo przyzwyczajeń. Krajobraz był zwykły. Był jakiś mały strumyk, trochę roślinności i budynek. NIe wiedziałem co zrobic, czułem jakby czas sie zatrzymal w miejscu i jakbym mogl badać tą przestrzeń w nieskończoność. Trudno jest opisać to co przeżyłem, dalej jestem pod wielkim wrażeniem. Wszedłem do tego budynku, chciałem otworzyć drzwi,
ale jakby nie miały zawiasów, niby się otwierały, ale tak jakoś dziwnie w obie strony. Nagle przeszła przezemnie kobieta. Wyszedłem z budynku
i wołałem do niej i machałem, chciałem nawiązać z nią kontakt, ale sie nie dało. Uświadomiłem sobie że nie są to astralne istoty. Nagle się
zatrzymała, jakby wyczuwała moją obecność. Wykorzystałem to, skupiłem się porządnie i próbowałem porozmawiać z nią telepatycznie. Nie wiedziałem co powiedzieć i jak się przywitać. Coś mi palnęło i powiedziałem "hiho!" (czyt. Hajho). Ona to samo mi powiedziała. Kontynuowałem mówiąc "mogłabyś mi powiedzieć, gdzie się znajduję? Jestem ciałem astralnym i zabłądziłem na tej planecie." Nim się spostrzegłem, rozmowa była zupełnie niewerbalna i była pozbawiona słów, totalny transfer myśli! Wiedziałem że czas nagli, dostrojenie się pieprzyło. Nie zapamiętałem nazwy planety, coś jak "lhjosX, albo lajos". Odpowiedziała mi coś takiego "Cierpliwości Mateuszku (moge tak do Ciebie mowic?), niebawem wszystkiego się dowiesz".
Ja: "ale jak mam byc cierpliwy, skoro mam słąbe dostrojenie? Zaraz się obudze"
Ona w tym momencie powiedziala bym ją dotknął, bo sama nie widzi gdzie jestem. Dotknąłem i dokonał się w tym czasie transfer energii, a dostrojenie się poprawiło momentalnie!" Potem odrzekła:
"Widze że jesteś gotowy cieszy mnie to, tym bardziej, ze planujemy Twoje przybycie już w najbliższym czasie"
Ja: "dobrze, ale ja nie planuje, po co przekładać spotkanie, skoro już przybyłem taki szmat drogi? Co tu sie dzieje i powiedz mi co to za miejsce. Dlaczego te drzwi w tym budynu tak dziwnie sie otwierają dlaczego... (1000 pytan na minute).
Ona: <uroczo się usmiecha>" widzę że nic nie rozumiesz, nie chce odkładać spotkania, chce byś nas odwiedził fizycznie. W tym celu robimy przygotowania, by Twoje ciało nie ucierpiało pod wpływem wibracji energii (czy cos takiego) i światla, którego mozesz nie tolerowac. Wiem że nie masz nic przeciwko, ponieważ bardzo mocno jesteś z nami duchowo połączony. Zaspokoję jednak Twoją ciekawość i powiem Ci, ze żadnych drzwi tutaj nie ma. Jest to twoje ziemskie przyzwyczajenie, i projekcja nałożona na rzeczywisty obraz tej planety. Nasze domy mają w rzeczywistości zaokrąglony kształt i są pozbawione drzwi i okien. Gdy się obudzisz i zaczniesz analizować te absurdalne doświadczenie, to dojdziesz do wniosku ze to wszyskto Ci się sniło i narazie bedzie chyba najlepiej, jak bedziesz tak własnie myslec.
Ja: dziękuje za wyjaśnienie, zadam ostatnie tylko pytanie. Dlaczego wyglądasz jak moja znajoma? Dlaczego mój przewodnik też tak wygląda, czy to coś ma z nią wspólnego.?
Ona:"Widzisz mnie tak, ponieważ chcesz mnie tak widziec" , kobieta, którą masz na myśli, dzieli z Tobą tą samą istote (nie wiem o co chodzi) duchową, przez co macie wspólnego przewodnika, który zabrał Cie rownież na tą planete. To by wyjasniało, dlaczego przybiera jej wygląd" (juz zrozumialem) Porzegnale się z tą istotą, nie pamietam drogi powrotnej, takjakby jej nie bylo, spadłem mocnym uderzeniem w parking obok mojego
bloku mieszkalnego. Poczułem słony smak w ustach. Zawsze go czuje, gdy mojemu ciału astralnemu coś dolega. Podszedłem do ojca, który był indianinem, stał z kolegami. Przywitałem sie z nimi, tata był na mnie obrazony, nie wiem o co. Powiedział, ze przydałaby mu się gitara. Zaczął śpiewać jakąś indiańską piosenkę. W tym momencie się obudziłem i uświadomiłem sobie, ze nie należę do rodziny Indian. Powiedziałem "fajny sen" i utwierdziłem się jednak w przekonaniu ze moja podświadomość wymyśla mi naprawdę Twórcze i oryginalne scenariusze.
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 2:06 pm

Post Śr lip 16, 2008 6:11 pm

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Ciekawe bo ostatnio też się wkręciłem w kosmiczne wyprawy, mam już całkiem sporo ich na koncie.

Parę schematów:

- przeważnie używam czyjejś energii do odbycia podróży. Mogę ją odbyć samemu, ale z pomocą jest lepiej. Zawsze spotykam jedną i tą samą dziewczynę i czuję do niej niesamowitą bliskość. Tak, jakbyśmy byli bratnimi duszami, albo coś. Ona trochę się mnie boi (zawsze sprawia wrażenie, jakby się bała, że nie zapanuję nad popędem seksualnym w poza). Zawsze wyciągam ją z jej ciała i lecimy. Wtedy ona zmienia się w "obecność za moimi plecami" (tzw. przewodnika). Dziwny układ, bo ona potrzebuje mnie, żebym ją wyciągnął z ciała, a ja potrzebuję jej energii, żeby odbyć podróż.
- kolejna sprawa z tym kosmosem, to kiedy tam jestem to nigdy nie jestem w ludzkiej formie. Przypominam bezkształtną galaretę i nie posiadam już ludzkich zmysłów. Tzn. odczuwam obecność różnych światów dookoła mnie, ale ich nie widzę. Widzę je dopiero kiedy się do nich dostanę, co często nie jest łatwe. Dlatego potrzebuję tej kobitki, bo ona mnie poprowadziła parę razy, a samemu, często gdzieś utknę.
- Trzecia sprawa, to często w trakcie podróży zmienia się jej charakter z podróży astralnej, na mentalną, tak jakbym nie wszędzie mógł dotrzeć w ciele astralnym.

Posty: 173

Dołączył(a): So mar 01, 2008 2:18 pm

Lokalizacja: Z Ojca

Post Śr lip 16, 2008 7:38 pm

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Diego, zawsze jak odbywałem podróż kosmiczną, to rozpadałem się na części i już tak pozostawałem, troche podobnie to wyglądało jak ty to opisujesz : ). Byłem kulą energii, polem swiadomosci, która nastepnie łączyla się z innymi energiami w kosmosie, czesto przelatywalem ziemie na koncu, inne planety, ale wciaz w tej samej formie. Wcielałem się w rośliny, kamienie itp. Teraz od niepamiętnych czasow, odzyskałem spowrotem ciało astralne(czy eteryczne, jak zwal tak zwal), takjakbym musiał na chwile pokonać tą barierę bez ciała astralnego, by spowrotem móc go wytworzyć po przebytej podróży. :)
i miałęs taie pyknięcie?

Nie wiem o jakie pyknięcie Ci chodzi. Teraz gdy opuszczam swoje warstwy w obe, to czuje to łagodnie i następuje stopniowo tak jak z samym wyjsciem z ciala fizycznego. Kiedys gdy wsuwałem sie w cialo eteryczne, to czulem sie jak galareta, tak dziwnie, jakbym sie w nie wślizgiwał. Było doskonale czuc jak zachowuje sie substancja duchowa wychodząc z jednego ciała. Gdy poraz pierwszy opuszczałem ciało astralne, to wystrzeliło mnie właśnie w kosmos i latalem wokolo ziemi, aż czułem jak spływa ze mnie skorupa. Zazwyczaj pierwsze zrzucenie warstwy ciala odbywalo sie w niezwykłych okolocznościach.
Diego, z tą dziewczyną też mialem podobnie. Był taki czas, ze poza cialem odbywałem stosunek z tą samą dziewczyną. Budziłem sie, zasypialem i znowu ta sama. Pewnego obe, gdy do niej podszedłem. To ona była już zirytowana. Trudno opisać jej wyraz twarzy. Jakby musiała a nie chciała. Nastąpiła poraz pierwszy we mnie przemiana i poczułem przepiękną milosc. Usiadłem obok niej i powiedziałem by sie niczego nie obawiała, bo już nie jestem tym samym człowiekiem. Przytuliłem ją czule i nagle zamieniła się w małą wesołą dziewczynkę. Przypominało to klątwę, w której trzeba pocałować żabe by ją odmienić. Wtedy poczułem jak cały syf ze mnie spływa, ostatnie krople pociągu seksualnego i czułem mocne przejście gdy opuszczałem ciało astralne. Z tymi ciałkami, jak zwał tak zwał, to jest tylko nazewnictwo, ale podczas doświadczenia nie na się nie odczuć ich istnienia :)
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 2:06 pm

Post Śr lip 16, 2008 8:25 pm

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Z tą dziewczyną tą jest tak, że spotykam ją w różnych sytuacjach. Czasem spotykam ją samą, czasem wśród innych ludzi, ale zawsze od razu zwraca moją uwagę. Mam wrażenie, że trochę się mnie boi. Podchodzę do niej i szepcę jej do ucha słowa otuchy. Czuję jakąś więź z nią, jakbym znał ją od wieków, jakby nigdy nikt nie rozumiał mnie lepiej.

Taki przykład:

Wchodzę z przewodnikiem do jakiegoś pomieszczenia (sklep, czy cóś). Jest tam lada. Za nią stoją dwie dziewczyny. Jedna jest mi obojętna, a druga przykuwa moją uwagę. Ma rozłożoną przed sobą kartkę papieru na której sobie rysuje. Spojrzałem na tą kartkę i zobaczyłem, że o czym tylko pomyślę, to ona to rysuje, jakbym był głosem w jej głowie. Czuję więź z nią, więc przechodzę przez ladę i staję za jej plecami. Czuję od niej niepokój, trochę się mnie boi. Szepcę jej słowa uspokojenia do ucha. Zmieniam pozycję, tak, że stoimy do siebie plecami. Pokazuję palcem w górę i ona natychmiast tam spogląda z zainteresowaniem. Wylatuję jak rakieta w górę. Siła odrzutu z mojego wybicia wyrywa ją z ciała. Przez chwilę widzę wszystko z perspektywy z boku. Wygląda to tak, że przez chwilę się bała, potem ją zaciekawiłem, a po chwili jej duch wylatuje z jej ciała. Przez krótką chwilę duch (koloru niebieskiego jeśli to ma znaczenie) zachowuje jej kształt i na jej twarzy widzę uśmiech, który zdradza poczucie wolności, jakie jej towarzyszy kiedy opuszcza ciało. Po chwili jej duch się rozwiewa i staje się bezkształtny jak ja. Znów odzyskuję własną perspektywę widzenia. Lecę z zawrotną prędkością w górę, ją czuję jako obecność za plecami. Po drodze za wiele rzeczy się zmienia, zbyt duża prędkość. Sufit, parę pięter, niebo, czerń, kosmos. Pach! Jestem zawieszony w jakimś szarym pulsującym świecie. Dookoła słychać jakiś buczący dźwięk. Nie mam już ciała astralnego, obejmuję świadomością przestrzeń. Czuję jednocześnie, że jestem tam, a jednocześnie czuję już moje ciało leżące w łóżku. Balansuję na pograniczu faz w rytm tego buzującego, pulsującego dźwięku. Ona/obecność za moimi plecami mówi mi:
- Jeśli mroźny wiatr będzie wiał wystarczająco długo na skałę, ta w końcu się skruszy. Dlatego musiałam roztoczyć nad tobą barierę ochronną, żeby ochronić Cię, przed szkodliwym wpływem, tego świata, w którym się teraz znajdujesz....

Pokazała mi już dwa razy moje włókno świadomości, za każdym razem wyglądało tak samo, kiedy indziej zabrałem ją do świata przypominającego bardziej nasz. Dziwny układ. Ja ją wyciągam, a ona mnie oprowadza.

A teraz najlepsze. Spotykam się ze swoim przewodnikiem i on mnie pyta:
- Jak tam postępy Twojej uczennicy?
- Hę?! To ja mam uczennicę, nic mi o tym nie wiadomo.
Chwilę się zastanowiłem. Tak no, przecież, mam. I zaczynam relacjonować przebieg jej postępów. Teraz się śmieję, że a nóż widelec ona istnieje i teraz komuś opowiada, że przyszedł do niej świetlisty przewodnik, niezwykle rozwinięta istota, która wyciągnęła ją z ciała, a tak naprawdę to jestem tylko ja. Hahahaha :D

Post Cz lip 17, 2008 9:57 am

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

No draq, niezwykłe doświadczenie. Pewnego razu również chciałem wybrać się w kosmos, spojrzeć na świat z perspektywy wahadłowca :)Niestety nie mogłem. Właściwie było to jedne z bardziej traumatycznych wydarzeń w POZA, które na jakiś czas zablokowało moje wyjścia, widocznie nie byłem na to przygotowany.

No i co... pozostaje mi podziękować, że na forum znajdują się osoby dzięki który odzyskuje się motywację :)Dzięki wielkie. Znowu zapragnąłem polecieć w kosmos ;)

Pozdrawiam Cię.
Avatar użytkownika

Posty: 38

Dołączył(a): Wt lut 26, 2008 7:40 pm

Post Cz lip 17, 2008 7:24 pm

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Fajne doświadczenie draqu.
Jestem przekonany że te swiaty poza są innymi światami raczej na pewno nie fizycznymi. Czymś w rodzaju OSPUO innych istot lub naszych aspektów do których dzięki jakiemuś sprzężeniu psychicznemu możemu dotrzeć. Następnym razem spróbuj minąć te światy i lecieć dalej bo to co tam zobaczysz jest jeszcze bardziej niesamowite...
Po kilkunastu takich lotach zaczynam odność wrażenie że taki lot ma tylko jeden kierunek. Lecąc w górę lecimy zawsze do centrum.

Posty: 173

Dołączył(a): So mar 01, 2008 2:18 pm

Lokalizacja: Z Ojca

Post Cz lip 17, 2008 7:41 pm

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Następnym razem spróbuj minąć te światy i lecieć dalej bo to co tam zobaczysz jest jeszcze bardziej niesamowite...
Zdaje sobie z tego sprawe i rowniez z tego ze dosiwadczenia duchowe są bardziej niesamowite niz astralne, jednak w tej podrozy miałem ochote zwiedzic astral : ). Często opuszczalem wszystkie ciala doznajac wspanialszych stanów, ale było to pozyteczne na krotką chwile. Do puki żyje, moje emocje beda sie gromadzic w ciele astralnym, wiec nie moge o nim zapominac. Dlatego od czasu do czasu robie sobie takie wyprawy :). Pozdrawiam ciepło.

Post Pt lip 18, 2008 9:35 am

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

Kurcze, a ja miałem taką biel raz, jak leciałem z MTJ i w pewnym momencie, jakby przestałem myśleć, i się obudziłem. Draqu to latasz samą swiadomością czy w mentalnym?

Posty: 173

Dołączył(a): So mar 01, 2008 2:18 pm

Lokalizacja: Z Ojca

Post So lip 19, 2008 7:29 am

Re: Lot w kosmos, niefizyczni

A jaką widzisz różnice? Po1.Świadomością nie latam, tylko istnieje poprostu, doświadczam. Nie mysle o lataniu bo nie mam ciala ktore by mi umożliwiało to.
Po2. Moja swiadomosc nie jest skondensowana w jednym punkcie, wiec nie mozna byloby sie odnieść do pokonywania obszaru w przestrzeni :). W tym doświadczeniu latałem mentalnym.

Powrót do Kontakt z niefizycznymi istotami

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Alexa [Bot] i 0 gości


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO

Wymiana linkami Monitoring www Kuchnia hawajska Artykuły komputery Finanse i ubezpieczenia Prawo finansowe Page Rank Pani szuka pary Wakacje w lesie Praca w Polsce Telefony i akcesoria Działki Motocykle