Matryca Człowieka


Pojęcia, zjawiska, nazwy, akronimy, postacie...

Moderator: Opiekunowie

Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post Cz lut 11, 2010 10:36 pm

Matryca Człowieka

Termin zaczerpnięty z książek Castanedy.
W skrócie jest to jakby wzorzec istoty ludzkiej, przez który jesteśmy niby wytłaczani gdy pojawiamy się na tym świecie. Ma to być coś co nie ma emocji, świadomości ani uczuć, nie mniej jednak w nas ludziach wzbudza potrzebę klękania i oddawania czci, przynajmniej Carlos miał takie napady.

Postanowiłem przeprowadzić weryfikację czy coś takiego w ogóle istnieje.

Idę sobie przez łąkę i zachciało mi się sikać, postanowiłem więc odlać się na najbliższe drzewo. Okazało się to niezwykle trudne ;) Zorientowałem się że coś jest nie tak i odzyskałem świadomość.
Postanowiłem odwiedzić pewną osobę z tego forum, spotkaliśmy się w jakimś bloku trochę pogadaliśmy o MTJtach pośmialiśmy się co nieco z ograniczeń świata niefizycznego i wyczerpała mi się energia - wycofało mnie do ciała.
Ciało śpi ja niezbyt, sprawdziłem że jest mi ciepło i wygodnie, wyobraziłem sobie drzewo na które prawie że nasikałem i po kilkunastu sekundach z powrotem byłem w moim świadomym śnie.

Wyskok w górę, obrót,zamknięcie, Cel: Matryca Człowieka.
Natychmiast mnie otwarło, widoczność była lepsza niż w świecie fizycznym, przemieszczałem się z ogromną szybkością a jednak wszystko widziałem wyraźnie. Zrozumiałem od razu że przelot jest sponsorowany przez mojego przewoźnika, samodzielnie nie byłbym w stanie ani tak szybko się przemieszczać ani tak dobrze widzieć. Przemieszczałem się przez Zielone szczyty gór zatopione w ciemnoszarej mgle. Po około 40 sekundach lotu zaczął mnie ogarniać bardzo specyficzny strach. Niby wszystko było w porządku góry, mgła, a jednak czułem wyraźnie że zaczynam być w całkowicie sobie obcym świecie, ponadto zdałem sobie sprawę że jestem tak daleko od swojego ciała że samodzielnie nie wiedziałbym nawet jak wrócić, świadomość że jestem zdany na łaskę lub niełaskę mojego przewoźnika spowodowała u mnie atak paniki, wysłałem niewerbalnie że chce wracać do ciała natychmiast.
Po około 2 sekundach byłem już w ciele fizycznym, obudziłem się, troszkę uspokoiłem i chyba po raz pierwszy nie miałem do siebie pretensji że spanikowałem, nie jestem jeszcze gotowy, muszę się przygotować.
--------------------------------------------------------------------

Po kilku dniach odzyskałem świadomość na płytkim śnie, nie wierząc nawet w powodzenie spróbowałem ponownie. Wyskok obrót, zamknięcie, cel: Matryca Człowieka.
Wylądowałem w jakimś pustynnym miejscu, brązowa ziemia, nic trawy ani roślin po środku kwadratowy budynek, wchodzę do środka, a tam taka wielka prasa z kształtem jakby ciała ludzkiego. Dość szybko zrozumiałem kpinę :D
Postanowiłem po obudzeniu podejść do sprawy bardziej poważnie.

C.D.N.
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post Pt lut 12, 2010 11:12 pm

Re: Matryca Człowieka

Jestem w wewnątrz budynku, rozmawiam z dwoma moimi znajomymi ze świata fizycznego, spoglądam na plakat jaki wisi w pomieszczeniu na plakacie jest samochód z klocków lego. W momencie jak na niego spojrzałem niewidzialna obca siła pochodząca z tego plakatu odepchnęła mnie na kilka metrów i postawiła na wprost okna. O cholera tropiciel! Muszę wyjść przez okno na zewnątrz i odzyskać świadomość. Przeszedłem przez szybę, i wylądowałem na trawie. Odzyskałem świadomość, przez moment podziwiałem spójność snu w którym się znajduję, po czym westchnąłem, wyskoczyłem w powietrze, obrót, zamknięcie Cel: Matryca człowieka!

Po ułamku sekundy byłem w przestrzeni która miała kolor mgły ze snu z górami. Znalazłem się przed jakimś portalem umieszczonym w takiej mgle, podleciałem bliżej. Przed portalem był jakiś rodzaj bramy- pola siłowego gdy się do niej zbliżyłem pojawiły się napisy po angielsku:
Rasa: Człowiek
Uzbrojenie: Brak
Po czym Pole siłowe się rozsunęło niczym drzwi w supermarkecie a ja wleciałem do środka. Jasna anielka jakie uzbrojenie!? o co tu biega!?

Znalazłem się w dziwnym świecie w którym pełno było dziwnych, bardzo pasywnych istot. Miały one wyraźnie świadomość, były świadome mojej obecności i zwyczajnie mnie ignorowały. Wyglądały jakby były zbudowane z samej wody, miały kulisty kształt. Zbierały się w większych grupach przy czymś co wyglądało jak różnej wielkości ogromne soczewki i przez te soczewki wypuszczały coś co wyglądało jak mydlane bańki. Dni utrzymywania wewnętrznej ciszy nie poszły na marne, racjonalny umysł się nie wtrącił. Wykorzystałem trik którego nauczył mnie w świecie snów mój znajomy, zmieniłem perspektywę(polega to w skrócie na tym że widzisz to samo, ale przedstawione jest to w inny sposób, coś jak zmiana wersji interpretatora).
Teraz owe istoty wyglądały jak jakieś grzyby o małych kapeluszach, stworzone z glutowatej substancji, która miała kolor jak żelki Haribo o smaku coli :D Nie za wiele mi to pomogło więc postanowiłem iść dalej. Wszedłem do czegoś co było jakby jaskinią i miało kilka pokoi. Czym dalej szedłem tym Haribo-grzyby były większe. W ostatnim pokoju znalazłem gigantycznego przedstawiciela tego gatunku, który coś do mnie mówił w niewerbalnym języku, ale nie pamiętam co. Za nim był kolejny portal w który wszedłem.
Znalazłem się w czymś co wyglądało jak przestrzeń kosmiczna,w odległości zobaczyłem coś co wyglądała jak kilka gwiazd połączonych świecącym pyłem. Owe gwiazdy były czerwone pył zielony, ów zielony pył raz po razy cyklicznie wybuchał, tworząc rozbłyski. Przewoźnik niewerbalnie wyjaśnił mi że owe wybuchy są cykliczne pokazał mi cały cykl i symbol jaki mu odpowiada, był to hieroglif jak z Egiptu zanegowane R z daszkiem ^. Dalej zrozumiałem że te Czerwone Gwiazdy to fragmenty jednego słońca które się rozpadło, ono miało świadomość, ono umierało! i w sposób sztuczny jest podtrzymywane przy życiu przez ten zielony pył.
Zbliżyłem się do jednego z fragmentów tego słońca i znalazłem się przed kolejnym portalem, ten jednak był przepiękny. Był to wielki ciemno-czarny korytarz wokół którego były świecące jasnym czerwonym światłem, ogromne ruchome fragmenty, to było mechaniczne! niefizyczna technologia!?
Stojąc w wejściu do tego korytarza wyczułem coś co wzbudza we mnie pozytywne uczucia, nie widziałem tego ale czułem, wiedząc że matryca w nas ludziach generuje uczucia skoncentrowałem całą swoją uwagę na tym czymś.
Klik.
Znalazłem się na przeciw jakiejś istoty, zdawała się mieć świadomość, była to wielka kula z białoszarej mgły wewnątrz której było coś człekokształtnego. Istota ta emanowała niezwykłym spokojem. Zdawała się być tak subtelna że nawet gdybym spróbował ją dotknąć to nie byłbym w stanie.
Klik
Byłem z powrotem przed czerwono czarnym korytarzem. Spotkanie z mglistą istotą trwało tylko ułamek sekundy i w ogóle o nim tam wtedy zapomniałem.
Pomimo iż czerwony portal na końcu korytarza bardzo mnie kusił, doszedłem do wniosku że już i tak za dużo zobaczyłem i pewnie z połowę zapomnę zanim wrócę. Postanowiłem więc wracać, dając niewerbalny sygnał przewoźnikowi.
W sekundę byłem z powrotem w swoim śnie, gdzie na moment zatrzymał się czas. Nie widziałem mojego przewoźnika ani drugiej istoty z którą rozmawiał, ale wyraźnie słyszałem co mówią, sami mnie nauczyli jak słyszeć.
-Czy on walczył ?
-Nie. To by było dla niego za wiele. Pozwolili mu tylko przejść i popatrzeć.
-Że co? walczyć !?
- Pierwsze miejsce w którym byłeś, jest światem gdzie trafia się aby pokonać jakąś swoją słabość i jest się tam do czasu aż się ją pokona.

Poczułem jak przeszywa mnie zimny dreszcz przerażenia, natychmiast wróciłem do ciała fizycznego. Obudziłem się, uspokoiłem rytm serca i przeleżałem kilka godzin do rana uważając aby nie zasnąć.
----------------------------------------------------------------------

Znów do matrycy nie dotarłem, o ile owa mglista istota nie była matrycą, będę musiał znów tam spróbować polecieć, ale coś mi mówi że trochę czasu minie nim znów zaryzykuje przygodami ;) Ciekawy jestem czy matryca znajduje się za czerwonym portalem czy też zwyczajnie zafundowano mi taką jazdę krajobrazową :D Jeśli jednak matryca jest gdzieś za portalem to można by przypuszczać że nas ludzi tworzy i nadzoruje jakaś super rozwinięta rasa. Dość przerażająco to brzmi wobec mojego katolickiego wychowania.

"Bunkrów nie było, ale i tak było fajnie" :D

Tak sobie myślę, gdzieś tam są istoty co mają technologię i wiedzę na poziomie o którym się nam nawet nie śniło, a my tu nadal na poziomie chleba i igrzysk.
Znów czuję się głupi, prymitywny i niedorozwinięty :mrgreen:
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 229

Dołączył(a): Cz lut 28, 2008 12:00 am

Post So lut 13, 2010 12:09 am

Re: Matryca Człowieka

Kiedys bylam na ultraseminarium metody Silvy, ktore prowadzil sam Hose Silva ( teraz juz nie zyjacy). Tam po raz pierwszy zetknelam sie z pojeciem " matryca czlowieka", po raz drugi przeczytalam o czyms takim u C. Castanedy.
Hose Silva wykorzystywal matryce czlowieka do uzdrawiania.
Odbywalo sie to tak, ze wszyscy ( byla masa ludzi) wyobrazalismy sobie w pewnym miejscu na scenie taka matryce, wczesniej dostalismy kartki z wydrukowanym obrazkiem matrycy, pamietam, ze wygladalo to tak jak zarys postaci , tylko zarys dosc prostacki , wygladalo to jak by to byla gruba kobieta choc nie mialo plci.
Mielismy sobie cos takiego wyobrazic na scenie , to mialo byc wypelnione swiatlem, stanowilo matryce czlowieka, czyli jakby wzor idealnego czlowieka, zdrowego , wypelnionego swiatlem.
Potem wszyscy powtarzalismy jakies zdanie ( niestety nie pamietam jakie bo to bylo dawno temu, cos o udzrowieniu czy cos).
Wiem, ze kazdy mial przygotowac imiona i nazwiska osob, dla ktorych prosi o uzdrowienie, nie pamietam jak to bylo- czy wszyscy mowilismy to jedno zdanie plus kazdy sam mowil nazwisko osoby, ktora chce uzdrowic i bylo to jakby wszyscy mowili na raz czy jak. No ale nie o to chodzi, po prostu wykorzystywalismy matryce czlowieka do uzdrawiania,wyobrazajac sobie dana osobe, ktora sie chce uzdrowic jakby sie ja posylalo do tej matrycy, jakby ta osoba stojac do nas twarza do matrycy wjezdzala , czy wplywala, w kazdym razie byla do niej umieszczana .
Kazdy mogl to potem sam tez w domu robic wyobrazajac sobie osobe , ktora chce uzdrowic wlozona do tej matrycy, ta osoba miala znalezc sie w matrycy jakby byla wkladana do tej formy, jakby wtapiala sie w ta forme, ktora jest wieksza od czlowieka , podobno mozna do niej wlozyc wszystkich ludzi , taka pojemna :))
Nie wiem, czy te info sie do czegos przydadza, ale kto wie, nie wiem na razie jak to wszystko polaczyc.
Na drodze prawdziwego poznania trzeba odstawic przekonania.
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post N lut 14, 2010 10:46 am

Re: Matryca Człowieka

Wątek ciekawy. kwestia czy miał na myśli matrycę która gdzieś tam istniej, czy raczej naszą własną którą sobie wymyślamy.

Tylko nie mam pomysłu jak to zweryfikować, bo tak sobie myślę że gdybym spróbował wpakować swój niefizyczny tyłek do tej matrycy, jak już ją znajdę to dostarczę moim znajomym za dużo ubawu :mrgreen:
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post N lut 21, 2010 12:57 am

Re: Matryca Człowieka

Odzyskuję świadomość we śnie, nie pamiętam jak, wyskok w górę obrót, zamknięcie, cel : Matryca człowieka.

Następuje spore szarpnięcie i po kilku sekundach otwieram się w takim zielonym górzystym terenie który dobrze znam - sam nie wiem skąd. Zielone łąki w oddali las, w koło pełno starych chatek. Przechodzę koło jednej z drewnianych chat i moją uwagę przykuwa zwisający kabel elektryczny jest całkiem inny z jakiegoś powodu od reszty otoczenia.
Wierny książką wskazuję na ów kabel małym palcem lewej ręki. Nic się nie dzieje, przeklinam głupią pseudotechnikę która nie działa i postanawiam to zrobić po swojemu. Spoglądam na kabel tak jak w świecie fizycznym patrzę gdy chce widzieć aurę. W ułamku sekundy kabel świeci niebieskim światłem, kabel zaczyna się wić niczym przypalana żelastwem żmija, wszystko inne znika.

Nigdzie z tobą nie pójdę ! wykrzykuję i wracam do ciała.
-----------------------------------------
Mija kilka dni.
----------------------------------------
Jestem na dachu jakiegoś budynku, na stromej części dachu. Postanawiam odzyskać świadomość, w napadzie jakiejś dziwnej troski(z poziomu nieświadomego snu zazwyczaj patrzę na swoją część fizyczną jak na głupiego młodszego brata :D ) przechodzę na płaską część dachu i tam odzyskuję świadomość.

Wyskok w górę, obrót, zamknięcie, Cel: Myślę Matryca człowieka a wypowiadam EMITER.

Po chwilowym przesunięciu widzę jak lecę nad choinkami pod którymi leży śnieg. Choinki są zielone jest taka jakby noc tuż przed świtem.
Ląduje w pobliżu drogi asfaltowej! Przechodzę trochę tą drogą i widzę znak drogowy. Niebieski prostokątny z pozaokrąglanymi rogami pisało tam coś w stylu "Welcome in Luiziana" lub jakaś inna nazwa stanu w USA na literę M specjalnie 3 razy czytałem by zapamiętać, po powrocie do ciała pamiętałem, ale to była 2 w nocy nad ranem już ćma totalna w pamięci. Podszedłem jeszcze kilkaset metrów a raczej przebyłem je w ułamku sekundy i stałem na przeciw ogrodzenia z siatki, za ogrodzeniem jakieś wielkie hale fabryczne. Na siatce tabliczka z napisem "Property of " znów nie pamiętam nazwy firmy, czytałem ze 3 razy mając zamiar sprawdzić to w google po przebudzeniu :evil:
Zdenerwowałem się na myśl o tym że wylądowałem najprawdopodobniej gdzieś w USA w jakimś przypadkowym miejscu a przecież miała być matryca. Wnerwiony wróciłem do ciała.

Strasznie mnie to wszystko wkurzyło. Chcę zobaczyć matrycę a tu mnie rzuca w losowe miejsca, wiem czyja to musi być robota! Wyskoczyłem z pretensjami do moich niefizycznych znajomych :) Po sekundzie już mi przeszło: "Wcale tak naprawdę nie chcesz zobaczyć matrycy, boisz się tego spotkania i boisz się podróży gdzie musisz polegać na nas"

C.D.N
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post N cze 20, 2010 6:45 pm

Re: Matryca Człowieka

Jestem we śnie idę przez jesienną aleję gdzie rosną wielkie drzewa a na drodze leży dużo uschniętych kolorowych liści. Odzyskuję świadomość i od razu przywołuję niefizycznego przyjaciela. Odzew jest natychmiastowy, silny podmuch wiatru zmiótł wszystkie liście.

-Musimy porozmawiać...
-Dalej chcesz zobaczyć matrycę?
-Tak, wiem że jeszcze bym nie potrafił ale chciałbym chociaż odwiedzić coś co przygotowało by mnie do drogi...

Wszystko zniknęło poczułem przesunięcie i wylądowałem w czymś co wyglądało jak jakieś miasto. Wszystkie budynki były tu fioletowe a wszystkie krawędzie tych budynków świeciły złotym blaskiem. Za każdym razem gdy wpatrywałem się w ten złoty blask obraz mi się rozwijał pojawiały się nowe ściany, jakieś świetliste symbole i wzory.
Ile czasu bym się w to nie wpatrywał zawsze działo się to samo, poczułem się zmieszany, co to do cholery jest?
"To jest wielowymiarowy świat, a ty chcesz go widzieć w 3 wymiarach dlatego wszystko się miesza" odpowiedział przyjaciel.
Wróciłem do ciała aby zapamiętać wszystko.

Ps
Kupię konwerter grafiki 4 wymiarowej na 3 wymiarową ;)
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post Pn lip 05, 2010 3:32 pm

Re: Matryca Człowieka

Z recyklingu ;)

Byłem w miejscu gdzie nie dało się nic widzieć :)
tyle spamiętałem niestety :mrgreen:
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu

Posty: 8

Dołączył(a): So mar 05, 2011 6:53 pm

Post So lis 05, 2011 7:00 pm

Re: Matryca Człowieka

hej Ka, żyjesz? czy arbuzy Cie pożarły? :P
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 247

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 4:12 pm

Pochwały: 5

Post N lis 06, 2011 9:06 am

Re: Matryca Człowieka

żyję, a arbuzy okazały się nie być ludziożerne.
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere In the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do

Brak dostępu do internetu

Posty: 8

Dołączył(a): So mar 05, 2011 6:53 pm

Post Pn gru 19, 2011 2:53 am

Re: Matryca Człowieka

Jesli moglbys, to opisuj dalej swoje przezycia, niestety nie doswiadczylem oobe, dlatego slucham z checia relacji ludzi ktorzy tam byli....

Powrót do OOBE Encyklopedia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO

Wymiana linkami Monitoring www Kuchnia hawajska Artykuły komputery Finanse i ubezpieczenia Prawo finansowe Page Rank Pani szuka pary Wakacje w lesie Praca w Polsce Telefony i akcesoria Działki Motocykle