Niewierny tomcio-maluszek


W tym miejscu piszemy wszystkie argumenty za i przeciw istnieniu zjawiska OOBE/LD. Z racji, że dział dość śliski jest, pamiętajmy by trzymać swoje emocje pod kontrolą, by z intelektualnej burzy mózgów nie uczynić spamu. Zapraszamy do dyskusji.

Moderator: Opiekunowie

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 309

Dołączył(a): Cz lut 21, 2008 7:12 pm

Lokalizacja: OBE-Maniakowo

Post Pn mar 03, 2008 9:22 pm

Niewierny tomcio-maluszek

Jestem ZA !!! Niech żyje OBE :-)

Czyli co jeszcze rzec, jakich słów użyć, by niewierny Tomasz uwierzył, że to cud-zjawisko jakim jest OBE istnieje naprawdę. Kurcze, pasowało by tu rzucić jakąś fajną mowę oratorską, z gestykulacją, z oczami pełnymi blasku i mówiącymi bez słów:

"Przysięgam, że to prawda! wczoraj z ciała znów wyszedłem! Uwierz mi!"

Ale jesteśmy w necie. Na specyficznym gruncie słowa pisanego, z klawiszy klepanego, a na forum niezwykle płynnego i w czasie zawieszonego. Tak prawda. Tak wygląda, to specyficzne środowisko. Platforma mikro podróży mentalnej indukowanej postami...

OK, tyle wstępu. A teraz do dzieła. Zacznę nieskromnie i ostro, czyli z osobistej atomówki i stwierdzę: czy moja osoba, a stary chłop już jestem, wiosen wiele przeżyłem, dość w miarę poważny jestem, zwłaszcza ostatnimi czasy, notabene: dlatego wyniosło mnie ze starej piaskownicy, zawracała by se gitarę, jakby OBE nie istniało? Czy lokował bym swoją energię w to co nie istnieje? To czego nie ma? Poświęcał bym swój czas, kasę, rezygnowałbym z wielu rzeczy na tą jedną kartę, czyli bębnienie i oznajmianie światu:

"Hej, ludziska nie umrzeta! jesteśmy czymś więcej niż cielsko fizyczne!"

Czy by mi się chciało i to przez tyle lat kołatać i gadać o tym, a co najważniejsze: uprawiać to cud-zjawisko? Skąd jak nie z głębokiego przeświadczenia, że to, czego doświadczam jest prawdą, bym brał energię? Jakby OBE nie istniało, dawno bym się sam pogrzebał. Wychodzę z ciała ponad 10lat. Wydałem o tym knigę, od jakiegoś czasu intensywniej wbijam się w opinię publiczną, mówię o OBE prosto i bez ogródek, głęboko patrząc odbiory w oczy. Na rebelię, od kiedy ruszyła, wywaliłem już sporo hajsu i nadal wywalam, nie patrząc na finanse. Po kiego grzyba bym się w to pchał wiedząc że OBE to ściema? Najgorszy, zatwardziały sceptyk-oponent powie: dla próżności, dla ego, dla huy wie czego! a mi ręce opadną i se pójdę fazę przesunąć i z Gabrysiem na to konto pogadać, a następnego dnia uderzę ze zdwojoną siłą do ludzi z dobrą nowiną: "hej, znów wylazłem i to jak daleko fazę przesunąłem. Przesuwaj i ty, a dowiesz się prawdy"

DS

hasło: "1000 razy łatwiej zanegować niż udowodnić"
MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem i w Ciele, to światłe idee :D
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:06 pm

Post Pn mar 03, 2008 10:26 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Co do mnie, to starania z Twojej strony świadczą co najwyżej o tym, że kochasz to co robisz. Natomiast niezbyt świadczą o prawdziwości zjawiska, jako takiego. Co do samego przeżycia fizycznej śmierci to sprawa jest już w ogóle skomplikowana. Pomińmy konwencjonalną naukę, bo ona jest w tym przypadku na razie bezradna. Pomińmy religie, bo wszystkie się różnią między sobą. Weźmy pod uwagę sam punkt widzenia OBE-odkrywców.

- Monroe uważa, że po śmierci idziesz do PARKU, lub giniesz na jakiś czas w systemach przekonań. Możesz również trafić do Dysku i zostać INSPEKIEM. Jest to trochę niespójne z jego opisem sekcji wejścia, gdzie dusze ponownie się wcielały, bo uzależniły się od życia. Te dwa obrazy jednego człowieka są na oko dość różne. W I-szym przypadku przychodzi po Ciebie Inspek i o ile Cię "odzyska", adaptujesz się w życiu po życiu, po czym jeśli chcesz inkarnujesz znowu. W drugim wypadku po skończeniu jednego życia jak bezmyślne zombie siłą nałogu idziesz inkarnować znowu. W drugim wypadku Twoja pamięć jest co chwila wymazywana, a to tak jakbyś tak naprawdę nie żył, bo życie to m.in. ciągłość wspomnień.

- Robert Bruce i Teozofowie uważają zaś, że po śmierci umiera również Twoje ciało astralne, a także mentalne i eteryczne, a Ty siłą entropii rozpuszczasz się w poziomie atmicznym stając się na powrót jednością z Bogiem. Jak mówi stare przysłowie, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Sparafrazuję to tak, że jak jesteś wszystkim, to jesteś niczym. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka tu na ziemi przeżycie śmierci fizycznej oznacza, że zachowujesz swą osobowość. Jeśli tak się nie dzieje, bo stajesz się pierwotną energią, to śmierć wygląda tak: ciało rozkłada się w glebie i staje się na powrót planetą Ziemią, a duch rozkłada się i staje się na powrót pierwotną energią. Czyli de facto, tak jakby nie przeżywał śmierci fizycznej.

I to są obrazy śmierci OBE- weteranów, więc widać, że nawet z samego OBE nie wynika, czy przeżyje się śmierć fizyczną, czy też nie. Jedni twierdzą, że po śmierci robisz sobie co chcesz, inni że rozkładasz się w Atmie jak liść rozkłada się w glebie. Nie dojdziesz prawdy stary. Pogadamy, jak umrzemy :d.
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 444

Dołączył(a): So lut 23, 2008 5:40 pm

Lokalizacja: Karpacz, ten w górach

Post Wt mar 04, 2008 8:14 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Nie nam, małym ludzikom rozsądzać wielkie sprawy!
ciekawość to pierwszy stopień do... wiedzy
cokolwiek powiem w jakiejkolwiek sprawie, będzie to zawsze jedynie czubek góry lodowej

Odwaga w Poza to Tarcza, a Miłość do Wszechrzeczy to Miecz, który unicestwia Przeciwności.

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 309

Dołączył(a): Cz lut 21, 2008 7:12 pm

Lokalizacja: OBE-Maniakowo

Post Wt mar 04, 2008 1:05 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

VVii napisał(a):Nie nam, małym ludzikom rozsądzać wielkie sprawy!

Dokładnie! Zgadzam się! :D
Jesteśmy za mali by naszymi skromnymi możilwościami ludzkiego intelektu, kozaczyć i na siłę wszystko starać się pojąć. To nie wykonalne. Trzeba się z tym pogodzić. Badać, doświadczać, nazywać, układać układankę, ale jej fragmenty nie dopasowywać na siłę, bo to zniekształca.

Lepiej na mapie pozostawić białe plamy niż malować je na siłe.

No bo nie ma takiej możliwości, by zrozumieć coś, co jest wielkie i nie do ogarnięcia. Nasze rozumy są za małe by to wszystko pojąć i poukładać sobie. Zabrakło by szarych komórek w głowie i zagotowało by się w niej na dobre.

ds - maluczka drobinka wszechświata

hasło chwili:
Wiem, że nic nie wiem i pojąć rozumem nie zdołam, to co filozofom nie śniło się w głowach
MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem i w Ciele, to światłe idee :D
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 444

Dołączył(a): So lut 23, 2008 5:40 pm

Lokalizacja: Karpacz, ten w górach

Post Wt mar 04, 2008 7:05 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Ashiren napisał(a):Nie wiedzieć czemu uparłem się na to i wierzę, że jednak OBE istnieje.


Nie ma wątpliwości czy OBE istnieje - ale czym jest.

Przypuszczam, że uważasz je za wyjście z ciała. Ja też, ale pewności nie mam, dlatego wciąż próbuję i ćwiczę.
ciekawość to pierwszy stopień do... wiedzy
cokolwiek powiem w jakiejkolwiek sprawie, będzie to zawsze jedynie czubek góry lodowej

Odwaga w Poza to Tarcza, a Miłość do Wszechrzeczy to Miecz, który unicestwia Przeciwności.

Post Śr mar 05, 2008 10:14 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

OBE Maniak napisał(a):Czyli co jeszcze rzec, jakich słów użyć, by niewierny Tomasz uwierzył, że to cud-zjawisko jakim jest OBE istnieje naprawdę.

Nic nie rzec. Skoro on nie chce wierzyć, nie wciskać mu tego na siłę. Co najwyżej zasugerować, żeby zobaczył, spróbował, doświadczył, nie negował. Może w końcu kiedyś z nudów, sam do tego dojdzie :)
OBE Maniak napisał(a):dlatego wyniosło mnie ze starej piaskownicy, zawracała by se gitarę, jakby OBE nie istniało? Czy lokował bym swoją energię w to co nie istnieje? To czego nie ma? Poświęcał bym swój czas, kasę, rezygnowałbym z wielu rzeczy na tą jedną kartę, czyli bębnienie i oznajmianie światu:

"Hej, ludziska nie umrzeta! jesteśmy czymś więcej niż cielsko fizyczne!"

A może napiszę to tak :P: Czy Katolicy zawracaliby sobie głowę czymś co nie istnieje? Czy dawaliby na tacę, gdyby to nic nie dawało? Czy poświęcaliby cenną godzinę w tygodniu, gdyby zbawienie miało nie nadejść?

Nie wiedzieć czemu uparłem się na to i wierzę, że jednak OBE istnieje. A już od dłuższego czasu próbuję i mam nadzieję, że kiedyś świadomie wyjdę.

Pozdrawiam!

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 309

Dołączył(a): Cz lut 21, 2008 7:12 pm

Lokalizacja: OBE-Maniakowo

Post Śr mar 05, 2008 10:25 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

@Ashiren

Cenna sugestia co do wiary i doświadczenia:

Bazować należy przede wszystkim na własnym doświadczeniu, przeżyciu tego stanu, zaś wierni religijni, nie tylko katolicy, na marginesie: absolutnie nie stwierdzam tego z ironią, a nie daj bóg poczuciem wyższości, gdyż szacunek należy się wszystkim jednakowo, bazują na przekonaniu, powielaniu zbiorowej, samonapędzajęcej się myśli grupowego systemu przekonań. Wierzą w coś czego nie widzieli, a przynajmnie 99,99 % z nich nie widziała.
Nie wiem czy wyrażam się dość precyzyjnie. Inaczej będzie tak:

wierzyć to co innego niż przeżyć

To są dwie różne rzeczy. Cieszę się, że póki co nie mając doświadczenia, jak piszesz nie wylazłeś jeszcze, wierzysz, że OBE istnieje. Na początku to podstawa, jednak warto ją jak najszybciej zamienić w przeżycie. Wówczas już nie wierzysz tylko wiesz.

Powodzenia, dalekich lotów przyszły OBE Lotniku :D

DS
MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem i w Ciele, to światłe idee :D
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:06 pm

Post Cz mar 06, 2008 11:06 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

OBE Maniak napisał(a):Bazować należy przede wszystkim na własnym doświadczeniu, przeżyciu tego stanu, zaś wierni religijni, nie tylko katolicy, na marginesie: absolutnie nie stwierdzam tego z ironią, a nie daj bóg poczuciem wyższości, gdyż szacunek należy się wszystkim jednakowo, bazują na przekonaniu, powielaniu zbiorowej, samonapędzajęcej się myśli grupowego systemu przekonań. Wierzą w coś czego nie widzieli, a przynajmnie 99,99 % z nich nie widziała.

DS


Wydaje mi się, że w astralu ulegamy temu samemu. Np. kiedy czytamy o MTJ, to potem w astralu doświadczamy samego MTJ'ka, czy wyobrażenia o nim? Można powiedzieć, że to to samo, ale żeby uniknąć takich wątpliwości zamiast czytać książki i podążać po wyznaczonych w nich mapach lepiej na maksa się rozluźnić i poddać prowadzeniu. Najlepiej niczego nie oczekiwać, wtedy wzrośnie autentyczność przeżyć. Podróże szlakiem Monroe'a, Moen'a czy Swedenborga będą zawsze chodzeniem czyimiś drogami i ich doświadczeniem. Kiedy człowiek się otwiera na astral, bez oczekiwań podąża swoją ścieżką, tworzy nowe szlaki.

Dlatego wydaje mi się, że w astralu też działamy na świadomości zbiorowej i systemie przekonań stworzonych w oparciu o nasze wyobrażenia z książek.

Post Cz mar 06, 2008 5:31 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Nie jestem całkowicie przekonany o istnieniu OBE jako-takiego, czyli w formie jaką serwują nam autorzy książek oraz znakomita większość OBEsów.

Generalnie ciężko mi zaakceptować fakt, jakoby nasze ciało astralne samoistnie podróżowało na innych poziomach w formie, hmm... fizycznej? Źle się wyrażam? W trzech wymiarach? Wiecie o co mi chodzi. Skąd pewność, że wszystko to nie dzieje się tak naprawdę w naszym mózgu, a wszystkie doświadczenia, potwierdzające autentyczność, typu: kontakty z innymi podróżnikami, odwiedzanie miejsc istniejących fizycznie, w których nigdy się nie było etc. nie są po prostu częścią możliwości naszego umysłu w zakresie postrzegania świata.

A może żyjemy w matrixie? :D

Jakkolwiek nie patrzeć na ten fenomen, jedno jest pewne. OBE rozwija. Czym by nie było, warte jest "uprawiania" :)

// EDIT:

Diego napisał(a):
OBE Maniak napisał(a):Bazować należy przede wszystkim na własnym doświadczeniu, przeżyciu tego stanu, zaś wierni religijni, nie tylko katolicy, na marginesie: absolutnie nie stwierdzam tego z ironią, a nie daj bóg poczuciem wyższości, gdyż szacunek należy się wszystkim jednakowo, bazują na przekonaniu, powielaniu zbiorowej, samonapędzajęcej się myśli grupowego systemu przekonań. Wierzą w coś czego nie widzieli, a przynajmnie 99,99 % z nich nie widziała.

DS


Wydaje mi się, że w astralu ulegamy temu samemu. Np. kiedy czytamy o MTJ, to potem w astralu doświadczamy samego MTJ'ka, czy wyobrażenia o nim? Można powiedzieć, że to to samo, ale żeby uniknąć takich wątpliwości zamiast czytać książki i podążać po wyznaczonych w nich mapach lepiej na maksa się rozluźnić i poddać prowadzeniu. Najlepiej niczego nie oczekiwać, wtedy wzrośnie autentyczność przeżyć. Podróże szlakiem Monroe'a, Moen'a czy Swedenborga będą zawsze chodzeniem czyimiś drogami i ich doświadczeniem. Kiedy człowiek się otwiera na astral, bez oczekiwań podąża swoją ścieżką, tworzy nowe szlaki.

Dlatego wydaje mi się, że w astralu też działamy na świadomości zbiorowej i systemie przekonań stworzonych w oparciu o nasze wyobrażenia z książek.


Nie zawsze i niekoniecznie.

Jestem, również jak Ty Diego, zwolennikiem odkrywania świata astralnego na swój własny, indywidualny sposób. Kiedy przeżyjesz coś znaczącego poza ciałem i konfrontujesz to z doświadczeniami innych podróżników, po czym uświadamiasz sobie, że wszystko to, co przeżyłeś nie pasuje do jakichś utartych, sztywnych schematów książkowych, ale utożsamia się w sposób prawie dobitny z doświadczeniami zwykłych ludzi, czujesz, jakby to określić? Satysfakcję? Chyba tak. Satysfakcję, że jesteś kolejny krok z przodu. Ta pewność i wiara daje ci motywację, która jest totalnie niezbędna.

Rzadko czytam cudze obe-dzienniki. Nie chcę psuć zabawy samemu sobie, nie chcę sugerować się doświadczeniami innych. Sam poszukuję metody, złotego środka. No i oczywiście najważniejsze - sam poszukuję prawdy :)
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:06 pm

Post Cz mar 06, 2008 6:21 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Nawiasem mówiąc ja uwielbiam czytać czyjeś dzienniki, bo dają one niezłego kopa i motywację, jak wspomniał glutownica. Po prostu ustawiam OBE-wiaterek i niech mnie prowadzi, gdzie mu się żywnie podoba, bez żadnej ingerencji z mojej strony, że chcę do PARKU, czy do jakiegoś innego miejsca. Dawniej tak robiłem, ale teraz psuje mi to zabawę.

Post Cz mar 06, 2008 9:28 pm

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Diego napisał(a):Nawiasem mówiąc ja uwielbiam czytać czyjeś dzienniki, bo dają one niezłego kopa i motywację, jak wspomniał glutownica.


Ja też czytam inne dzienniki i też mi to daje motywację, by samemu spróbować. Jednakże czytając cudze doświadczenia w mojej wyobraźni niby sam jestem bohaterem i niby ja to przeżywam. Być może to mi mentalnie wystarcza i jakoś nie mogę wyjść ;d

Post Pt mar 07, 2008 12:06 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

VVii napisał(a):Nie nam, małym ludzikom rozsądzać wielkie sprawy!

A to już główna myśl epoki średniowiecznej ;)

Miło Darku, że prowadzisz swoją działalność :> w ogóle fajnie, że jesteś. Ale nie o tym mam pisać :D
Powiem wam, tak szczerze, że trudno mi coś napisać bez żadnego obe, prócz kilku ld, ale posiadam jakąś wiedzę, więc coś naskrobie.

OBE istnieje ;P Teraz pytanie, czym jest? Czyżby nasz mózg jest aż tak zawiłą "konstrukcją", że potrafiłaby tworzyć tyle bajecznych obrazów, pozwalać nam w nich być, poruszać się, tworzyć postacie z którymi da się rozmawiać? No cóż, ponoć używamy 3% mózgu, kto wie czy my w tej chwili nie próbujemy powiększyć tej granicy. Nawet jeśli sceptycy i psychologowie nas negują, to jednak coś w mózgu zachodzi. Nie ma zbiorowej halucynacji itd.
W takim razie, czy jest możliwe, abyśmy wychodzili z ciał/wysyłali jeden mały aspekcik naszego ciała astralnego we wszechświat? Na pewno nie wysyłamy wszystkich jego aspektów, bo było by to równoznaczne ze śmiercią :)
W sumie - mało mnie to obchodzi. Próbujemy zmienić świat, u mnie w szkole spora grupa osób wie co to jest oobe O_o na dodatek nie odpowiadają na to śmiechem - słuchają. Świat się zmienia, może nawet i przy naszej małej pomocy, kto wie.
Słuchajcie, jest lekcja religii. Ksiądz pyta dzięki jakim czynom człowiek staje się szczęśliwy. Nagle słyszę głos: "wychodząc z ciała", nagle nastała cisza, rzuciło mną o podłogę :D wytłumaczyłem to zjawisko mówiąc, że czytałem o tym sporo :> Hehe, ale pisząc dalej - powtarzam, że nie wiem co my robimy, wiadomo natomiast, że robimy to dobrze i z dobrym skutkiem. Nikt nikogo do niczego nie namawia i to jest piękne :) Wolność w 100%
Dodam, że interesuje się "życiem po życiu", jest to moja pasja. Człowiek umiera. Bzdury! Umiera nasze ciało fizyczne, a astralne w końcu zrzuca kajdany i leci! Fazuje na stałe. Albo wraca na Ziemie, jak kto woli :) Mówię wam, życie z takim przekonaniem jest o wiele prostsze. Nie ma u mnie czegoś takiego jak depresja.
Propagujmy obe w naszym otoczeniu, nigdy na siłę, zauważyłem, że lepiej jest powiedzieć mniej - wtedy zawsze jakaś grupka podejdzie i spyta ;>

Na koniec dodam, że cieszę się z tego, że należę do waszego grona - siejcie obemanie, pokażcie ilu nas jest :)

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 512

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pt mar 07, 2008 2:46 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Beznadzieja znowu wdarła się w temacie. OObe jest faktem, real jest faktem i zmiany w mózgu tez. Ciesze się, ze te wątpliwości mam już od lat za sobą. Da się udowodnić nieśmiertelność!! Wesoło mi się robi jak wdzierają się w temat wątpliwości ,wywołane nie zrozumieniem fundamentów. .Np. po śmierci , duch rozpływa się w atmie . gdzieś tam w poście Diego. To co ma to znaczyć. Nie ma go czy co? Gorzej mu ,czy ma zadyszkę? Wcześniej rozpływał się w innych dymensjach i jakoś nie jęczał a jak się ma załapać na inne ciałko 6,leprze od 5 porzuconych .to nie ma powodu jeszcze bardziej człek do jęków.
Nie chce was podbudowywać jak dzieciaków, bo dorośli jesteście . Weźcie się do rozmyślań i szukajcie dowodów ,ze jesteście (dla watpiacych). Gdy was niemoc pokona ,to pomogę argumentami. Za frajer nic nie ma. Ukończcie początek a resztę już sami zrobimy z najodważniejszymi z was.
Ważne by wierzyć na początku ,bo bez tego nikt nie zacznie szukać potwierdzenia i palcem nie kiwnie. Wiedzieć to kupa roboty.
. Ciemnota lat 2000- nych moi drodzy ,,,,,,,, beeeeeeeeee
Ostatnio edytowano Pt mar 07, 2008 1:31 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 1 raz
cialka.net
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 109

Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:06 pm

Post Pt mar 07, 2008 3:14 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

No cóż w czymkolwiek by się nie rozpływał jest nie najlepiej. Ciało rozkłada się w glebie, a duch w czym innym. Co za różnica w którym ciałku? To tak jakbym pytał w jakim rodzaju gleby rozłoży się moje ciało i jaki gatunek robaka, go zeżre. Dyskusja jest o to, czy twierdzisz Zbyszku że po rozłożeniu się w glebie stanę się ziemią. W jakiś sposób tak, bo robaka, który mnie zeżre wykopie wędkarz i pójdzie z nim na ryby. Robakiem się pożywi ryba, rybą rybołów itd. W jakiś sposób zostanę rozniesiony po ziemi jak nasiona rzadkich roślin w bobkach ptaków. Ale nie nabędę przez to świadomości ziemi. Nie stanę się każdym człowiekiem z osobna. I teraz sporo osób uważa, że jak rozpłynie się w poza to stanie się sobą plus kimś więcej. Jak dla mnie wcale nie jest to, takie oczywiste. Osobiście nie przywiązuję wagi do tego stanowiska, bo o to co będzie po śmierci będę się martwił jak umrę. Teraz mam życie do przeżycia i nie uśmiecha mi się przez cały ten czas badać śmierci. Śmierć będę badał jako martwy człowiek. Nie chcę stać się umarlakiem za życia, kiedy mam tu co innego do roboty. Oczywiście każdy może robić co mu się podoba, bo to w istocie nie ma różnicy jak się zabija swój czas. I nie bronię swego stanowiska, bo to tak jakbym się tłumaczył z tego dlaczego zbieram znaczki. Staram się tylko napisać jak ja to widzę, nie ingeruję w czyjś punkt widzenia.

W mojej opinii człowiek za dużo zajmuje się tematyką śmierci. To nie ma większego znaczenia, jak kto spędza czas, ale kiedy żyje się jakby po śmierci miało nic nie być to można się lepiej skupić na akcie życia. To tak jak wtedy kiedy się czymś zajmujesz. Jeśli rozproszysz swoją uwagę zrobisz coś byle jak. Jeśli się zogniskujesz jesteś w stanie przenosić góry. Osobiście skupiam się na uczeniu się ogniskowania się w sobie, interesuje mnie ekspresja siebie, jako istoty ludzkiej. Chciałbym się wyrażać na wszystkich możliwych poziomach i to nie ciałkach w poza, a raczej wyrażać się w ciele, umyśle/inteligencji i emocjach. Ja wiem, że za każdą z tych rzeczy odpowiadają odpowiednie ciałka, ale bardziej interesuje mnie wyrażanie się w realu właśnie dlatego, że żyję. Po śmierci nie będę mógł się tak łatwo wyrazić jako istota żywa. Mimo wszystko podoba mi się życie i pogodziłem się, że może mnie nie być. Jest mi z tym OK. Ciemnota 2000 wieku? No może. Ale to bez różnicy. Ja sobie cenię życie, inni interesują się życiem pozagrobowym, jeszcze inni uczą się na pamięć nazw zespołów rockowych z lat 70'tych. Każdy robi to co sprawia mu przyjemność, dlaczego chcesz mi zabrać Zbyszku moje zabawki i pozbawić mnie błogiej radości niebytu :D?

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 512

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pt mar 07, 2008 3:25 am

Re: Niewierny tomcio-maluszek

Wszystko zachowasz z tego czego teraz tak pragniesz uchronić przed rozpadem. Jest pięknie. Wesołe jest , ze to czego tak pragniesz odbywa się gdzie indziej niż przypuszczasz, hehe
cialka.net
Następna strona

Powrót do Rozważania za/przeciw OOBE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO

Wymiana linkami Monitoring www Kuchnia hawajska Artykuły komputery Finanse i ubezpieczenia Prawo finansowe Page Rank Pani szuka pary Wakacje w lesie Praca w Polsce Telefony i akcesoria Działki Motocykle