Forum OOBE, out-of-body experience, świadome śnienie, świadome sny • Zobacz wątek - Śmierć.

Śmierć.


Potrzebujesz wsparcia? Wiedz, że nie jesteś sam. Wyrzuć to z siebie. Jesteśmy z Tobą.

Moderator: Opiekunowie

Post Pn maja 18, 2009 9:12 am

Śmierć.

Cześć,

co myślicie o śmierci? Umarliście kiedyś we śnie? Co się wtedy stało?

Mi śni się umieranie na wszystkie możliwe sposoby i nie mogę umrzeć :-(

1. W księgarni znajduję pudełko srebrnych skarabeuszów. Otwieram je i jeden z nich wyskakuje na zewnątrz. Słyszę siebie, że to śmiertelnie niebezpieczny robak.
2. Wyciągam z mamą mojego psa z komina - martwy, zakrwawiony i śmierdzący stęchłymi śledziami.
3. Samolot spada na Gdynię, wybucha pożar, ogień zajmuje całe trójmiasto, a ja zamiast wreszcie umrzeć, chowam się w schronie pod ziemią, a później z góry obserwuję radioaktywny świat, poparzone dzieci, jakieś kaktusy.
4. Stoję pod tunelem, nadjeżdża pociąg. Wtulam się w ścianę, żeby mnie nie rozjechał.
5. Zjeżdżam po ulicy z górki na rowerze, który nie ma hamulców. Rozpędzam się coraz bardziej i wiem, że jeśli nie zahamuję, to umrę. Chwytam się słupów. Udaje mi się przeżyć. Jakaś kobieta z dzieckiem, całe umorusane w błocie, stoją i mnie obserwują. Czekają aż umrę chyba... ale jak zobaczyły, że przeżyłam, to szybko zmieszane się oddaliły... chyba kobieta mruknęła zawiedziona do siebie "no, przeżyłaś"
6. Siedzę w autobusie, który z trudem wjeżdża po pionowej ulicy. Czuję, że moje lekkie ruszenie ręką, czy głową jest w stanie sprawić, że spadniemy w tył.
7. Jestem w windzie, która zaczyna wirować i czynić cuda... w budynku jest 12 pięter i ona zamiast zatrzymać się na 12 jedzie dalej.
8. i inne.


Wiem, że muszę pozwolić sobie umrzeć, ale łatwo tak napisać, kiedy te sny są tak realne jak ten ŚF. :/

Czy ktoś miał kiedyś podobne sny? Co radzicie?

Post Pn maja 18, 2009 3:05 pm

Re: Śmierć.

Moim zdaniem nie masz się czym przejmować. To sny jakich wiele. Myślę, że każdy z nas miał podobny sen przynajmniej raz w życiu. Ja miałam już sny, w których do mnie strzelano, wypadałam z okna, wpadałam samochodem w gigantyczną dziurę itp. Zazwyczaj jednak albo wiem, że nic nie może mi się stać, bo to sen, albo budzę się momentalnie w momencie zagrożenia :)

Post Pn maja 18, 2009 7:14 pm

Re: Śmierć.

Ja miałem takie sny, ale jak już miałem umrzeć to umierałem i się budziłem. Fajnie jest umrzeć w śnie bo czuć adrenalinkę. :mrgreen:
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 297

Dołączył(a): N mar 15, 2009 7:30 pm

Lokalizacja: Kielce

Pochwały: 1

Post Pn maja 18, 2009 10:47 pm

Re: Śmierć.

Apropo śmierci to w ch** naprawde w chu*** ciekawi mnie co tam jest i po części chcę jej ( nie mam strachu przed nią). Pozostaje niestety :P przeżyc swoje życie na wypadek gdyby nie było tam nic :P

Post Śr maja 20, 2009 1:01 pm

Re: Śmierć.

Ewelin13 - na pewno masz rację... nie ma się czym przejmować :-) tylko ja podchodzę do sprawy bardzo emocjonalnie, może zbyt emocjonalnie - muszę się nad tym zastanowić.
pozdrawiam
Avatar użytkownika

Posty: 127

Dołączył(a): Cz lut 28, 2008 10:14 pm

Lokalizacja: Piła

Post Śr maja 20, 2009 10:15 pm

Re: Śmierć.

Miałem podobny przypadek jak ten który opisałaś pod numerem 3, ale był czymś cudownym w moim odczuciu :P Widziałem lecący w oddali ogromnych rozmiarów samolot który nagle i jakby powoli spadł na ziemie... chciałem skoczyć, żeby schować się za budynkiem przed falą uderzeniową, którą on wytworzył eksplodując. No i wyskoczyłem... ale już nie spadłem :D , fala uderzeniowa walneła mnie a ja, jak w zwolnionym tępie odwróciłem się do okoła w strone budynku, poleciełem w strone okna na 1 piętrze. Walnąłem w nie i wleciałem do wewnątrz na jakieś łóżko czy coś, nie wiem dokładnie, bo nie widziałem co było w środku. Czułem jakbym był połamany ale nie czułem bólu. Potem wszystko się skończyło. Nie wiem czemu ale to było coś fantastycznego :D Polecam wypróbować :lol:

Pozdrawiam
Temet nosce.
Avatar użytkownika

Posty: 38

Dołączył(a): Wt lut 26, 2008 9:40 pm

Post Śr maja 20, 2009 11:24 pm

Re: Śmierć.

Śmierć we śnie to przełom i odrodzenie.
Stoisz na krawędzi, jesteś pod presją podjęcia jakiejś decyzji która może zmienić twoje życie lub zdaży się coś co tą decyzję na tobie wymusi. Z treści snów wynika że nie masz kontroli nad tym co się dzieje i wydarzenia stają się jakby nieuchronne. Jaki będzie tego rezultat zależy prawdopodbnie tylko od ciebie.

Post So cze 06, 2009 2:21 am

Re: Śmierć.

Autorze tematu o zbyt ciekawym nicku, powiedz lepiej co czujesz tuż przed tymi niedokonanymi śmierciami, bo to jest ważniejsze niż okoliczności.
Miewałam sny o śmierci. Całkiem niedawno przyśniło mi się, że podczas jakiegoś stanu wojennego uciekałam przed żołnierzami. Byłam zmęczona szukaniem kryjówki, nigdzie nie było bezpiecznie. Idę za winklem, a tam żołnierz z jakimś dzieckiem. Spojrzał na mnie. Podniosłam ręce, pogodziłam się z losem i spokojnie przyjęłam strzał. To był już drugi raz kiedy czułam spokój podczas śmierci. Raz będąc już jedną nogą w tym drugim świecie, tym razem już tuż przed. Niesamowite uczucie spokoju. Być może bardzo podobne do nirwany, ale tego stwierdzić nie mogę, bo nie doświadczyłam jej... raczej.
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 359

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:43 pm

Lokalizacja: Łódź

Post So cze 13, 2009 11:50 pm

Re: Śmierć.

Ostatnio zostałem dźgnięty we śnie nożem w gardło i czułem jak zalewa mi je krew. Niezapomniane i nieprzyjemne doświadczenie zarazem. Cios przyjąłem spokojnie, ale potem zaatakowałem - tak, jakbym był nieśmiertelny.

Uważam że śmierć jest naturalnym końcem życia. Gdy ona przychodzi, nas już nie ma - jak mawiał Epikur.

Zdarzało mi się umierać w snach... Ale dużo częściej spadałem... Uczucie spadania zawsze było czymś specyficznym i zwykle budziłem
się po nim, lub traciłem pamięć wydarzeń ze snu które odbyły się po spadaniu.
"Pozytywne działanie nie może ulec zniszczeniu, podczas gdy negatywność nieuchronnie niszczy sama siebie." - Budda Siakjamuni
"Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy."
- Martin Luther King

Post Śr cze 24, 2009 4:25 pm

Re: Śmierć.

VVii zanim opowiem, co czuję "przed" umieraniem, opiszę jeszcze trzy inne sposoby, które mi się ostatnio przyśniły;

1. Byłam na podwórku z jakimiś ludźmi i pracowaliśmy nad otwarciem fabryki ognia. Nagle ktoś krzyknął, że jest już otwarta. Zaczęłam uciekać, krzycząc; przecież spalimy się tam żywcem.

2. Byłam na wizycie u lekarza (mam lekkie problemy z kolanami). Lekarz zamiast opowiadać o kolanach, pokazał mi 6 kwadratów narysowanych na tablicy. Były połączone ze sobą strzałkami i coś było na nich napisane (były w różnych kolorach).
Lekarz zaczął wymieniać jakieś choroby, na które cierpię. Powiedział, że jestem śmiertelnie chora i pokazał, że stan mojego zdrowia to kwadrat numer trzy, cztery i pięć. Jeśli dalej będę żyć tak, jak żyję, to niedługo dojdę do kwadratu numer 6 (śmierć :-) ). W przerażeniu zapytałam, czy nie mogę się wyleczyć... Czy nie mogę wrócić do kwadratu numer jeden... Pokiwał przecząco głową; to nie jest możliwe.

3. Byłam na plaży. Bardzo chciało mi się pić. Pociągnęłam łyka wody z butelki, ale zamiast wody okazało się, że piję piasek... Miałam wrażenie, że się uduszę...

Jakiś czas temu śniła mi się fabryka, w której szlachtowano ludzi... Jak się wybudziłam z tego snu, to jeszcze przez chwilę słyszałam krzyk. Muszę przyznać, że ten sen bardzo mną wstrząsnął i zmusił do refleksji. Spisałam od razu swoje przemyślenia. Wkleję poniżej fragment (może będą po części odpowiedzą na pytanie VVii, tzn. - jak się czuję przed tymi niedokonanymi śmierciami...

Codziennie sto razy powtarzam w myślach, że wybieram własną drogę. Dwieście zaś razy pytam się siebie, cóż to oznacza. Ileż wymiarów kryje się w tym stwierdzeniu. Chowają się pod różnymi kątami i zlewają się w najdziwniejsze barwy świata, wyginają się w przeróżne figury geometryczne zaznaczając kawałki mnie na drodze miękko wciągającej w siebie każdego człowieka. Jest mleczna, puszysta i czuję, jak wyrasta z mojego brzucha. Rozwija się niczym sułtański dywan. Królowa chce przejść. Nie mam żadnych sług. Wszyscy, których znam, okazali się być ukrytym wariantem mnie. Wariantem krzyczącym z głębin wnętrzności mojej istoty tak potężnej, iż chylę sobie czoła, aczkolwiek nie wiem, kim jestem. Przeczuwam za to ukryte flaczki stęchłych myśli rojące się pod powiekami, gdy zasypiam. Oplatają mnie od dzieciństwa często. Zamazują czysty oddech wtapiając mnie w wydzielinę, która wiem, że jest produktem ubocznym w fabryce pomidorów w pewnym mieście. Byłam tam wczoraj we śnie.

Głowa dziewczyny wystaje z maszyny. Jest blondynką. Krzyczy. Krzyczy, bo przerabiają ją na pomidory. Boże! Czy to boli? Jesteśmy w szkole. Zamiast ławek taśmy, na których jej wnętrzności ładnie poszatkowane, a niektóre już upieczone, suwają przez salę lekcyjną. Nauczycielka coś objaśnia przy tablicy. Skład chemiczny skóry? Tak, skóra dziewczyny ładnie upieczona zdaje się być. Smaczne zapachy w sali kłamliwie oplatają całą mnie. Już chcę myśleć, że płaty jej skóry to naleśniki. Och, może by tak spróbować kawałek? Zdają się być chrupiące. I wątróbka równo ułożona w stanie surowym dociera do innej maszyny, gdzie produkuje się pomidory, które babcie podają na śniadanie wnuczkom.


Przyglądam się niespokojnie temu zjawisku i wsłuchuję się intensywnie w krzyk dziewcznyny. Jak to jest być w tej maszynie, pytam siebie. Czy ona jest już tylko samą głową? Głowa krzyczy. Podchodzę bliżej i szukam jej wzroku. Nasze oczy się spotkały. Ona nie jest ofiarą! Stwierdzam natychmiast. Prowodyr całego pomysłu i sama siebie do maszyny wsadziła. Spojrzała na mnie bezwzględnie, a w jej oczach... Nie, to zły opis! Dosłownie czułam, jak bardzo się wyrywa, by nawiązać ze mną kontakt. Jaka jest w tym porywcza. Tak, to dobra kombinacja słów na oddanie chwili, gdy nasz wzrok się spotkał. Doszło tedy to zderzenia. Ona wymyśliła fabrykę pomidorów, by zwabić mnie do siebie. Kim ja jestem na swojej własnej drodze?

Na mojej własnej ścieżce pragnę raz na zawsze wyjaśnić niepokojące pojęcia czasu i przestrzeni. Zrozumieć je wewnętrznie dla samej siebie.

Nie jest wykluczonym, że żyłam kiedyś w starożytnym Egipcie zakochana w Faraonie na śmierć i życie. W dalszym ciągu odpowiadam za to uczucie, które spala mnie dzień i noc. Nie pozwala zasnąć wieczorami, kiedy zwijam sie z bólu. Szukam. A gdy już zasnę, czuje, jak cała wibruję. Czasem jest bardzo jasno.

(...)

Spotkałam naprawdę niewielu ludzi, których obecność jest jak powiew wiatru i lekkie brzęczenie dzwonków gdzieś w głębi mnie. Dlaczego dzwonią i kto pociąga za sznur? Wiem tylko, że ta muzyka produkuje olbrzymią tęsknotę, która wypływa oczami i uszami. Maluje oddech fioletową barwą.

(...)

P.S. Powyższa wypowiedź zawiera oczywiście dużo myśli bazujących na intuicji :-)

Pozdrawiam

nat

Post Cz cze 25, 2009 12:19 am

Re: Śmierć.

Pięknie piszesz. Jak powiew wiatru.

Post Cz cze 25, 2009 10:32 am

Re: Śmierć.

Coś Ci chce przekazać Twoja podświadomość... A może ten temat, ta emocja związana z umieraniem z taką siłą wybiła się w pamięci emocjonalnej, że ten temat wciąż wraca dopóki jakoś nie rozbroisz tego...

Mi też nie dawno śniło się, że umarłam. Fajny sen: śniło mi się, że umieram na zapalenie płuc. Leżę w szpitalu i mam problemy z oddychaniem, coraz trudniej mi wciągnąć powietrze, większość płuc nie przyjmuje już powietrza, aż oddech ustał mi zupełnie. Wypływam z ciała, zdezorientowana stoję w jakimś obszarze pośrednim, trochę szarości półprzezroczystej nad miejscem z ciałem. Nie wiem w sumie co dalej - umarłam (cały czas na poważnie, przez myśl mi nie przeszło, że to sen). Pojawia się obok Mutter Meera i proponuje mi coś fajnego: może pooglądam sobie obrazy wielkich mistrzów w oryginale? Zawsze to lepsze niż małe reprodukcje w książce.... WOW! To najfajniejsza rzecz, jaką można robić po śmierci - pomyślałam i poleciałyśmy do jakiegoś zabytkowego kościoła, gdzie na ścianie były niesamowite renesansowe freski... Gapiłam się na nie aż do przebudzenia...

Post N cze 28, 2009 8:45 pm

Re: Śmierć.

toME... musiała kiedyś "przeżyć" bardzo traumatyczną śmierć, jak mi się teraz wydaje.

Conchita - oglądanie oryginałów dzieł wielkich mistrzów to rzeczywiście świetne zajęcie po śmierci. Zresztą za życia również:)

Post Pn paź 04, 2010 2:41 pm

Re: Śmierć.

VVii napisał(a):toME... musiała kiedyś "przeżyć" bardzo traumatyczną śmierć, jak mi się teraz wydaje.

Conchita - oglądanie oryginałów dzieł wielkich mistrzów to rzeczywiście świetne zajęcie po śmierci. Zresztą za życia również:)


a moim zdaniem wcale nie musiała koniecznie mieć za sobą jakiegoś traumatycznego przejścia... to może być coś zupełnie, ale to zupełnie innego, ale przyznam bez bicia, że dysponuję zbyt małą wiedzą, żeby się trochę pomądrzyć i na ten temat ;)

to może po prostu podzielę się moimi spostrzeżeniami na temat śmierci we śnie. Podobnie jak i większości zapewne ludzi, tego typu sny nie ominęły i mnie... automatycznie chciałoby się dopisać: NIESTETY, ale w sumie patrząc z perspektywy rzeczywistości i żywego człowieka, sądzę iż takie sny tak naprawdę mogą sporo wnieść do naszego życia... ja np. po śnie, w którym umieram budzę się taka szczęśliwa, że to był tylko sen, że mój czas na Ziemie jeszcze się nie skończył, ale wciąż trwa... i zazwyczaj przeżywam potem piękny dzień i w ogóle jest, przynajmniej chwilowo, zupełnie inne nastawienie do rzeczywistości...
Ostatnio edytowano Śr paź 13, 2010 9:54 am przez Efopaja, łącznie edytowano 1 raz

Post Pn paź 04, 2010 9:27 pm

Re: Śmierć.

co do śmierci to dzieki niej istnieje piekno wiec po co sie jej bac ? skoro wszystko co prawdziwie piekne jest smiertelne? :o
Następna strona

Powrót do Pomocy-Help!

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO