przekonania a percepcja


W tym miejscu piszemy wszystkie argumenty za i przeciw istnieniu zjawiska OOBE/LD. Z racji, że dział dość śliski jest, pamiętajmy by trzymać swoje emocje pod kontrolą, by z intelektualnej burzy mózgów nie uczynić spamu. Zapraszamy do dyskusji.

Moderator: Opiekunowie

Post Cz lut 21, 2008 8:09 pm

przekonania a percepcja

Jeśli czegoś nie dostrzegasz nie widzisz, nie oznacza to braku istnienia, często niepostrzegamy w wyniku naszych przekonań, działają one jak filtr na otaczająca nasz rzeczywistość, filtrują i nie pozwalają pod żadnym pozorem abyśmy dostrzegli coś co jest sprzeczne z naszym systemem przekonań. Mówiąc krótko nie wierzysz tzn. zamykasz się i twa percepcja jest upośledzona, nikt nie karze wierzyć na słowo otwórz sie na wiedzę, poznawaj eksploruj a wyniku nabytych doświadczeń zmienisz swoje przekonania i podróżowanie poza rzeczywistość fizyczną nie będzie stanowić dla ciebie problemu ba zobaczysz, że to co cię otacza w tu i teraz wcale nie jest takie stałe i stabilne jak ci sie to wcześniej mogło wydawać
Pozdro :)
;)

Post Pt lut 22, 2008 2:05 am

Re: przekonania a percepcja

Zgadzam się całkowicie, filtry o których wspomniał przedmówca blokują to wszystko co nas otacza. Jeżeli są one bardzo zakorzenione trudno jest je przełamać, jednak da się to zrobić. Pierwszym krokiem - pierwszym ćwiczeniem dla nowych podróżników jest usunięcie tego. Mantruj sobie, że potrafisz latać, że twoja dusza istnieje i może wyrwać się z ciała, musisz po prostu zerwać z tym co wcześniej wierzyłeś czy wierzyłaś... Precz z systemem! :twisted:

Post Wt mar 04, 2008 1:29 pm

Re: przekonania a percepcja

Jedyna nasza granica jest wlasna wyobraznia

Post Pt mar 14, 2008 10:24 pm

Re: przekonania a percepcja

Osobiście temat wydaje mi się nieskończenie szerszy. Część filtrów niewątpliwie stanowią przekonania i normy zachowań. Są to jednak dość prostackie filtry łatwe do usunięcia przy odrobinie inteligencji.

Innym filtrem nieskończenie gorszym jest np. język. Chodzi mi o to, że zazwyczaj człowiek widzi okiem wyobraźni dane słowo w najbardziej jaskrawy sposób. Kiedy powiem brodacz sądzę, że sporo osób ujrzy przed oczami faceta z gęstą kosmatą brodą. Mało kto zobaczy człowieka np. ze szpic-bródką. Kiedy powiem jasny, sporo osób ujrzy okiem wyobraźni oślepiającą jasność. A przecież jest cholernie dużo rodzajów jasności. A mówię tu tylko o prostych słowach opisowych. Przez słowo świadomość zauważyłem, każdy widzi co innego, a przecież w byle słowniku można znaleźć dobrą definicję, tego co zwykło się tym wyrazem nazywać. Kiedy dwóch ludzi rozmawia i używają bardziej złożonych idei, to niemożliwy jest dokładny przekaz, ponieważ każdy ma inną definicję pojęć. Świadomość dla jednego rozmówcy, jest czym innym niż dla drugiego.

A język nie jest wcale najbardziej ograniczającym filtrem. Człowiek wypowiadając się bardzo ładnie potrafi opisywać wrażenia zmysłowe. A co z wrażeniami psychicznymi? Praktycznie nie da się oddać w słowach uczuć, emocji, wrażeń estetycznych. W snach niekiedy różne emocje mieszają się jedne z drugimi. Synestetykom mieszają się wrażenia zmysłowe. Potrafią słyszeć kolory, widzieć smaki. Od dziecka jestem w pewnym zakresie synestetykiem. Już samo ograniczenie percepcyjne jest ogromne.

A na koniec powiem, że to wszystko miesza się jedno z drugim. Ograniczenia językowe przyczyniają się do ograniczeń percepcyjnych, do ulegania przekonaniom. Jedne ograniczenia przeplatają się i współtworzą inne.

Ponad tym wszystkim stoi jeszcze równowaga hormonalna. Bowiem ciało ludzkie działa w ten sposób, że żeby ciało odczuło jakąś emocję musi wydzielić odpowiedni hormon. Sterując więc emocjami steruje się w jakimś stopniu równowagą hormonalną. Słyszałem o przypadkach, że osoby niezwykle intensywnie medytujące przedwcześnie się starzeją. Np. stan zakochania. Gdybyśmy trwali w nim przez całe życie, trwało by ono znacznie krócej bowiem przeżarły by je hormony. Dlatego czar zakochania przeważnie po paru latach pryska. W nielicznych jednak przypadkach, gdy stan ten się przedłuża ustala się nowa gospodarka hormonalna. Człowiek nie czuje takiego haju jak przy zakochaniu, ale czuje znacznie więcej niż przeciętny ludź. Co sprawia, że ciało nie zużywa się aż tak jak w stanie zakochania. Innym przykładem jest odporność na ból. W wieku młodzieńczym jest wytwarzany pewien hormon, który pozwala wytrzymywać ogromny ból. Z czasem jednak hormon ten zużywa się i na starość człowiek znacznie mniej radzi sobie z bólem. Dlatego jeśli ktoś marzy o pełnym otwarciu wrót percepcji to może się srogo zawieść. A ,że życie skraca się znacząco, B, że jak zużyjesz część hormonów, to możesz stać się "otępiały". Np. osoby zażywające stale narkotyków. Widział ktoś otępienie w ich zachowaniu po dłuższym czasie zażywania? A ćwicząc rozwój duchowy uczymy się wydzielać hormony, tyle że bez substancji psychoaktywnych. Monroe opisuje, że nie mógł pić alkoholu i że jego organizm nie był podatny na działanie środków znieczulających. Jak był operowany to musiał zapaść w trans bo anestezjolog nie mógł go uśpić. Tak, że odczuwanie tej całej CBM to nie takie fsiu-bziu. To całkiem spory kop hormonalny dla organizmu ludzkiego. Serce też słabo radzi sobie ze stale zaburzoną gospodarką hormonalną.

Tak, że cokolwiek nie mówić dla organizmu ludzkiego wrota percepcji zawsze pozostaną nieco zamknięte. Ciało nie wytrzyma naporu emocji, sensu, CBM. Osoby, które przekroczą miarę w medytacji starzeją się szybciej. W stosunkowo młodym wieku zaczynają siwieć, ich ciała przypominają sita. Osoba będąca trwale w depresji podupada na zdrowiu. Tak samo osoba która wiecznie doznawała by CBM, albo błogostanu zaczęła by się szybciej zużywać i również podupadła by na zdrowiu. Dlatego jak długo człowiek żyje w ciele obowiązuje zasada "coś za coś".

Post So mar 15, 2008 12:03 pm

Re: przekonania a percepcja

Diego: skąd masz takie dane, że medytacja tak negatywnie wpływa na ciało? Z jakiegoś wiarygodnego źródła czy po prostu sam logicznie do tego doszedłeś?

Post Pn mar 17, 2008 10:49 am

Re: przekonania a percepcja

No, nie no negatywnie to sama w sobie nie wpływa. Rozluźnia i samo już przez to pozwala pozbyć się stresu, co ma bardzo dobroczynny wpływ. Poza tym pozwala się dotlenić, bo w jodze przeważnie związana jest z odpowiednim oddychaniem. Ale w nadmiarze rozstraja system hormonalny. Były na ten temat badania, a oprócz tego czytałem, że u jednego guru Maharishi'ego (Ramana Maharishi? , a może chodzi o guru Beatle'sów? tego nie wiem) guru wraz z zaawansowanymi uczniami na kilka tygodni pogrążyli się w bardzo głębokiej medytacji. Chcieli osiągnąć jeszcze większy haj, wyższy poziom świadomości. Udało im się dojść do dużej ekstazy, ale uczniowie, pomimo młodego wieku zaczęli siwieć jeszcze inni się pochorowali. FAKT. A tak z bajek to pewnie czytałaś u de Mello, że uczeń chciał osiągnąć oświecenie i tak ćwiczył, że się pochorował. Chodziło o to, że przebrał miarę w medytacji. Żeby poczuć się "inaczej" ingerujesz w gospodarkę hormonalną ciała. To jak z narkomanem. Narkoman jeśli sobie coś bierze, nawet często ale bez ekscesów, to będzie się śmiał z kogoś kto powie mu, że narkotyki zabijają. Jeżeli będzie łykał, wdychał i wciągał po parę dragów dziennie to przesadzi i stanie się wrakiem człowieka w BARDZO krótkim czasie. I tak samo z medytacją. Częste robienie może nie wywoływać jakiś "widocznych" negatywnych skutków. Jeżeli medytowałabyś dłuższy czas non stop, że nic innego byś nie robiła, to odbiłoby się to.

I nie wiem, bo to chyba nie chodzi o taką medytację typu jak w "Pani Domu", czy na jakiś kółkach niedzielnych, że siadaję w egzaltowany sposób w lotosie i mantrują, a chodzi o bardziej zaawansowaną medytację ze zmianami stanów świadomości. Badano już to.
---Edycja---
Kiedy zmieniasz stan świadomości to przynajmniej dla ciała wygląda to tak samo jakbyś wzięła narkotyk. Różnica polega na tym, że narkotyki rozwalają wątrobę, jak się je pali ujemnie na płuca działają itd. Poza tym z życia własnego. Wprowadziłem się w inny stan psychiczny, gdzie nie czułem zmęczenia i poszedłem ćwiczyć. Zdumiewające rzeczy robiłem, ale na następny dzień moje ciało było jak wrak. Ledwo mogłem się ruszać (przetrenowałem się, ale nie czułem zmęczenia to nie wyczułem tego). Nigdy nie brałem, ale sądzę, że po amfetaminie jest podobnie. W związku z tym sądzę, że podobne hormony wydzielane są w organizmie. Kiedyś dawno, dawno temu połknąłem tabletkę antydepresyjną. Czułem głębokie uspokojenie, ciszę, nieco mniej koncentrację, akceptację. Dużo pózniej jak sam zmieniłem stan świadomości to czułem te same uczucia ale zwielokrotnione i często trzymały mnie przez parę dni. Wtedy chyba też wywołałem podobny efekt. Sądzę że jak poszukasz to pewnie znajdziesz coś jeszcze więcej na ten temat.

Posty: 173

Dołączył(a): So mar 01, 2008 4:18 pm

Lokalizacja: Z Ojca

Post Pn mar 17, 2008 5:42 pm

Re: przekonania a percepcja

Widocznie źle medytowali. Choroba jest brakiem świadomości swojego duchowieństwa, a jego świadomość, tudzież medytacja zmniejsza zachorowalność i polepsza system immunologiczny. Zależy kto jak traktuje medytacje :). To że jakiś hinduski guru po medytacji zachorował, to nie znaczy że medytacja jest negatywna.
Pozatym czesto owszem występują choroby, ale są one wynikiem uzewnętrznienia naszej negatywnej energii i usunięciu blokad, ktore w nas były i jest to przejściowe. Czasami gdy człowiek przechodzi metamorfozę to objawia się to róznymi chorobami, min symtopy przebudzenia kundalini :).

Post Pn mar 17, 2008 7:20 pm

Re: przekonania a percepcja

Ojej, prostowania, a prostowania. Napiszę ostatnie sprostowanie, a jak ono nic nie da to trudno. Piszcie sobie co chcecie. To o czym ja piszę, to wtedy kiedy przesadzi się. W pierwszym poście napisałem, że nie da się otworzyć percepcji w pełni, bo istnieje granica po której ciało nie wytrzymuje medytacji. W drugim poście sprostowałem, że medytacja polepsza zdrowie, ale jak się przesadzi to MOŻNA (ale to rzadkie) sobie zaszkodzić. A tu następny post, że medytacja jest dobra dla zdrowia. Nosz kur... Od dwóch postów piszę, że medytacja jest OK, ale że JEST MOŻLIWOŚĆ że można przeholować. W dodatku w pierwszym poście pisałem o tym w kontekście ograniczeń na ile można otwierać percepcję. To już trzeci post w którym powtarzam, że chodzi o przypadki ekstremalne. I że jeszcze raz powtórzę, pisałem w kontekście granic otwierania percepcji, a nie żeby kogoś tam postraszyć, czy zniechęcić. Zresztą co medytujesz po parę godzin dziennie? Wątpię, więc o co chodzi?

Żeby sprawę uczynić już na maksa prostą, podam przykłady:
- Oddychanie nie jest złe, ale jak się hiperwentylujesz to MOŻE BYĆ SZKODLIWE
- Alkohol nie jest zły, ale jak się upijasz, TO MOŻESZ ŹLE SKOŃCZYĆ
- Nóż jest bardzo przydatnym narzędziem i można np. kroić nim chleb, ale jak źle go używasz, TO MOŻESZ UCIĄĆ SIĘ W PALEC.

I w ogóle nie wiem skąd takie zaniepokojenie i wręcz zaprzeczenie oczywistych truizmów. Może chodzi o to, że ktoś chce być np. dobrym człowiekiem i dlatego zabiera się za duchowość, jako drogi do dobra. I teraz wydaje się, że droga do dobra musi być różowa, wyściełana fiołkami i landrynkowa. A ja zły przychodzę i mówię że MOŻNA urazić się w palec u stopy, albo potknąć. No można. Można się udławić opłatkiem w trakcie mszy. Są ludzie którzy umieją sobie zrobić krzywdę pluszowym misiem. O nich jest książka Nagroda Darwina. Są i tacy, którzy umieją udupić się medytacją. Czy was to szokuje czy nie powiadam, że udupić się można wszystkim. Amen.

Post Wt mar 18, 2008 12:27 am

Re: przekonania a percepcja

Hehehe Diego: chodzi o proporcje w Twoim tekście:).
Wyszło Ci coś takiego (od pewnego momentu dyskusji): wiecie, są jabłka, ale jak będziecie dużo jeść to dostaniecie wzdęcia, ciało tego nie zniesie, a jak bardzo dużo przez długi czas to może dostaniecie permanentnej biegunki i będzicie chodzić jak zombie. Poza tym można zadławić się pestką i ogonkiem:). A potem pojawia się ktoś: No co Ty, jabłka nie są takie złe.... Na co piszesz: jasne, mają kilka pozytywnych właściwości, ale mi chodzi o nadmiar:). :mrgreen:

Ja myślę, że każdy, kto ma jakiś sensowny kontakt ze sobą, czuje kiedy ma dość i czego mu potrzeba. Ja zawsze wiem, jak przegnę w którąś stronę i pojawia się chęć doświadczeń odmiennych, to wchodzę w to na całego dobrze się bawiąc.

Nie ważne, jakoś zupełnie nie ważne i całkowicie pozasłownie. Wszystko to gadanie, medytacja czy nie - to coś jest i nie muszę medytować, by to odbierać. Teraz klepię klawiaturę (ona to lubi), a na jakimś poziomie coś mi się właśnie zatrzymało w głowie, wewnętrzny dostrajacz i jakąś częścią mnie właśnie dostrajam się do świata niefizycznego i przekazuję sobie treści do świadomości normalnej. Jako że mogę myśleć w tym czasie o czym innym, musi być ciałkiem przyczynowym sobie właśnie badam. Fajowa medytacja. Nawet wygodnie nie siedzę, tylko skręcona bokiem. Można powiedzieć, że błądzę myślami gdzieś, ale niezupełnie, bo myślę tu a tam mam punkt koncentracji, skupienia świadomości. Jak się poddam na całego, to zatrzymają mi się dolne ciałka (czyli klasyczna medytacja), jak nie, to bedę sobie dalej fragmentarycznie odbierać (Draqu - to Ciebie właśnie odbieram:) - fazuj spokojnie w sen ;) podziwiam Cię).

Post Wt mar 18, 2008 2:17 am

Re: przekonania a percepcja

co do jabłka to wszystko jest prawda. Owszem są dobre ale jak zje się za dużo można dostać wzdęcia i czegoś tam jeszcze. Dlatego zdziwiło mnie, że na oczywiste zdanie że we wszystkim trzeba zachować umiar, nagle ktoś odpowiada tak, jakbym ja przestrzegał innych przed transcendentnym złem. Jestem pozytywnie nastawiony do wszystkiego.

Może to to że każdy patrzy przez swój pryzmat. Mnie to wszystko jedno widzę plusy i minusy i to że tam parę minusów jest w ogóle mi nie przeszkadza żeby czymś się zajmować. Np. większość osób gloryfikuje osoby które kocha. Ja np. dziewczynę którą kocham , widzę w niej kupę minusów ale kocham ją pomimo, taką jaka jest. Minusy zauważam, ale nie przeszkadzają mi w żadnym stopniu. Moja miłość jest taka sama jakby tych minusów nie miała wcale. I tak samo traktuję OOBE, RD itd. Zdziwiło mnie, że tu jak śmiałem zauważyć jakąś peryferyjną mało ważną niedogodność, to zaraz ktoś odpowiada, że nie- żadne minusy nie istnieją, to jest idealne. No zdziwiło mnie to, po prostu. Drobna różnica w spojrzeniu. Tak jakby komuś się nie mieściło w głowie, że można się czymś zajmować pomimo wad i zalet. Że jak wyrażę się również o wadzie to jest to jednoznaczne że jestem na nie i do tego zniechęcam innych.

Powrót do Rozważania za/przeciw OOBE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO