Jak zrobili ze mnie malarza.


Zacisze artystyczne. Miejsce na różnego rodzaju twórczość użytkowników forum: liryka, opowiadania, aforyzmy, rysunki, rzeźby, art-fotki etc.

Moderator: Opiekunowie

Post Wt paź 07, 2008 1:57 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Z kolorami to swietna zabawa.Idác szarym chodnikiem wpatrujé sie w te nijakie plytki by po chwili dostrzec miliony odcieni, tanczacych ze sobá taniec róznorodnosci.Przypomina mi sié jak malowalem w podstawówce pejzaz ziomowy...i tak powstal snieg zawierajacy palete barw co zaowocowalo glówná nagroda i publikacjá w lokalenj gazecie. Mój psor od matematyki jak zobaczyl opublikowany obraz przy calej klasie przeprosil za lata naszego konfliktu na tle liczbowym i oswiadczyl, ze matmá moge juz sie nie przejmowac :D

Zbyszku napisz cos o linkowaniu do wielkich geniuszy sztuki, ojców pasji i szalenstwa ;)

Post Wt paź 07, 2008 3:24 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

A chodźcie zrobimy jeszcze dodatkowy eksperyment i podlinkujmy się do kogoś... Joseph Mallord William Turner? A może dziadek da Vinci czy Michelangelo? Rafael? van Gogh? Albo tajemniczy Holender Vermeer? Na pewno mają jakieś fajne przesłanie dla potomnych.... Co wy na to?

Post Wt paź 07, 2008 5:49 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Ostatnio láczylem sié z Rimbaudem, Baudelairem, markizem de Sade i resztá wykletych - nawet Wojaczek i Stachura tam byli. Wrócilem do dziel epoki "Kwiatów Zla" i "Sezonu w piekle" i calymi dniami upiory za mná chodzily, co sklonilo mnie do napisania wiersza pozegnalnego http://lamir11.blogspot.com/search/label/PoeZyje .
Losy wiersza potoczyly sié nieprzewidywalnym torem...zaczélo sié od mroków i oparów czelusci, wiec poprosilem opiekuna o nadanie kierunku i tak cala ta ciemnosc obrucila sie w przeslanie-przestrogé...po skonczeniu wrócily Alosze energie :D

Choc od dawna nie malujé chétnie odwiedzilbym renesansowych mistrzów, impresjonistów czy Caravaggia albo Dalego...
Ustalmy termin i miejsce spotkania...masz Conchi ochote odwiedzic Paryz po latach?...przy lampce zielonej wrózki ;)

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Wt paź 07, 2008 7:35 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Raz miałem niefiz. przygode u jakiegoś dobrego malarza. Stalem w drzwiach ,trochę zawstydzony, bo zrobiło mi się wzorcowe oobe a tu prawdziwy mistrz stoi. Gościu odwrócił się z rusztowania i popatrzył. Zatkało mnie mistrzostwem w jego wzroku. Obrazki były na medal. Trochę podpatrzyłem perspektywę powietrzna. Jakiś czas pokazywały mi się same renesansowe obrazki, jak w kinie.Np-k szepnął .to jest twój nauczyciel. hehe. zabawne , ze wtedy się nie łapałem ze to oobe. Myślałem, ze mi się jakoś tak go widziało.
Pare razy bylem niefiz. w Paryżu , spotkałem impresionistow. szaleństwo
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Cz lis 27, 2008 12:44 am

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

PORADNIK MALARSKI

1. PORADNIK DLA MALARZY.

2. RYSOWANIE - ołówek, węgiel.

3. PRACA Z KOLOREM.

4. KOLO BARW.

5. ROŻNE SPOSOBY MALOWANIA.

6. PRZYGODA Z LICEUM.

7. MALOWANIE MAŁYCH OBRAZÓW.

8. TEST RZECZYWISTOŚCI.

9. CZYM JEST DLA MNIE POSTRZEGANIE NIEFIZYCZNE?

10. WSPÓLNA PRACA- wszyscy jesteśmy artystami.

.

.

1. PORADNIK DLA MALARZY

Siedziała przy stole, rysując coś kredkami na papierze, nieszczęśliwa i na granicy płaczu. Cos się stało? Zawsze przecież, gdy rysowałaś, szczebiotałaś radośnie, komentując swoja prace. Na kartce widoczne były małe postacie wyśnionych bohaterów. Były inne niż zwykle, postrzępione i miały niezgrane kształty. Po chwili, w wielkim płaczu - rysunek wylądował do kosza.
Co się stało, spytałem zatroskany ponownie. Wielkie załzawione oczy, spoglądającej na mnie córki, wyjaśniły mi wszystko. Rysunek się nie udał.
Wyjąłem go ukradkiem z kosza. Ach tak, znajduje szybko przyczynę. Rysowałaś kredkami na papierze kredowym. Pięknie błyszczący papier nie nadaje się do tego, nie utrzyma przecież kredki na błyszczącej powierzchni.
W szkole go dostałam, mieliśmy na nim narysować,- szuka wzrokiem usprawiedliwienia. Nie chciałam brzydko malować a tym razem tak wyszło.
Pomimo największych chęci nie była w stanie narysować zadowalającej ja ładnego rysunku. Nieudolna decyzja nauczyciela w szkole, rozpętała w domu wielka tragedia, w malutki serduszku dziecka.
Tak samo dzieje się z nami dorosłymi. Nieznajomość materiałów w pracy twórczej, którymi się posługujemy, może nas zahamować na wiele lat, powstrzymać nasz zapal, zniechęcić do dalszej pracy.
Mieszanie farby, ustalanie ich odcieni, jest bez wątpienia wielka sztuka, wspaniała uczta duchowa. Staje się nią, gdy poznamy wystarczająco materiały, którymi się posługujemy i wielokrotnie, bez pomyłki uzyskujemy na papierze oczekiwane odcienie. Praca staje się wtedy zabawa, szaleństwem, wzniosłym przeżyciem, pozostawiającym często ślady euforii na twarzy.<!--more--> Zanim to jednak nastąpi, należy przeprowadzić sporo prób i przetrzymać nieudolne bazgroły na papierze czy płótnie.

Wiele przeszkód czyha na początkującego malarza. Ulegając chwilowemu zainteresowaniu, chwytają oni za kredki czy pędzle, by po chwili porzucić je w kacie. Cos stoi im na przeszkodzie, coś co często po kolejnej probie, odbiera entuzjazm i zniechęca od rozwijania sztuki koncentracji, poprzez fascynująca prace z kolorem. Przygotowanie używanych materiałów w czasie malowania, wymaga sporej znajomości techniki a wyszukiwanie malowanego tematu wielkich piruetko mentalnych.
Często siedziałem przed wielkim płótnem, bojąc się dotknąć go pędzlem, nie mając żadnego planu, co teraz zrobić, co sobie wyobrazić, jak nakłonić obrazy, by przyjęły piękna formę na płótnie. Pustka w wyobraźni odbierała mi pewność siebie i wprawiała w lekkie zaniepokojenie. Przytrafiało mi się to często, zwłaszcza gdy brałem się za nieznana mi technikę o której nie miałem zbyt wielkiego pojęcia. Nie wiedząc jak ja zastosować, głowiłem się nad nią, nie zwracając zbytnio uwagi na malowany obraz. Jeżeli była trochę zbliżona do tych, które już znalem to odnosiłem najczęściej sukces. Gdy była ona trudna to absorbowała do tego stopnia moja uwagę, ze nie nie potrafiłem jej rozdzielić. Nie starczało mi jej, by zadbać wystarczająco o formę i jednocześnie kolor. Obrazki takie stawały się próba nowych materiałów, jakimś eksperymentem, kończącym się najczęściej niepowodzeniem artystycznym.
Brak ciekawego pomyslu, hamował entuzjazm do dalszej pracy. Robiłem wtedy prace bez polotu, wyrzucając ja później zdruzgotany. Tego rodzaje przeżyć, były dla mnie bolesne. Nie znosiłem takich niepowodzeń.
Wspominałem obejrzane wcześniej obrazy innych artystów, nie rozumiejąc ich osiągnąć. Zdarzało mi się to najczęściej na początku mojej pracy artystycznej. Ilość problemów, oczekujących początkujących malarzy mnoży się każdego ranka. Pojawiają się wtedy w jego umyśle myśli, nie potrafię, jestem do bez znaczenia, powinienem się zając czymś innym, Ale czym?
Gdy zafascynowałem się tematem, bylem tym tak pochłonięty, ze nie zwracałem uwagi na jej efekty. Rozpalałem się do tego stopnia, ze nie dbałem o jedzenie. Nie istniały dla mnie wtedy żadne ograniczenia, przeszkody. Wpadałem w przedziwna przestrzeń, osiągając niezwykły stopień koncentracji, cala głowa mi płonęła wewnętrznym ogniem. Policzki miałem zaczerwienione i zapominałem o miejscu w którym się znajduje.
Fascynowałem się takimi doznaniami. Spokojne dni wydawały mi się straconym czasem. Chwile wyplenione codziennymi zajęciami dłużyły się nieznośnie, stojąc na przeszkodzie do tych oszałamiających przeżyć. Miało to oczywiście wielki wpływ na moje zachowanie. Zaniedbałem wiele umiejętności, koniecznych do sprawnego funkcjonowania.

KOLEJNY FRAGMENT.
9. CZYM JEST DLA MNIE POSTRZEGANIE NIEFIZYCZNE?
Przeprowadzając test rzeczywistości nie należy zatracić spontaniczności przezywanych emocji i doznań, Rozbudzona samokontrola i samoobserwacja separuje nas od nich, niszcząc ich autentyczność.
Wykonujemy je w ramach rozsądku, nie wywołując rodząca sie pasja zaburzeń energetycznych naszego ciała. O charakterze doznania decyduje stan i przepływy energii w ciałkach subtelnych jak i ich ruch wewnątrz lub zewnatrz naszego ciała fizycznego.

Każda próba oceny doznania, koncentracji na nim, wywołuje natychmiastowe zaburzenie stanu energetycznego ciałek , wprawiając je w zawirowania.
Wymuszamy na nich przyjecie dodatkowej roli, sprzecznej z zawartością przezywanego wcześniej doznania.
Oprócz dostarczania duchowi ożywczej energii, urzeczywistniającej duchowa potencje, ciałka niefizyczne umożliwiają wyobrażanie nam naszych zamiarów, poprzedzając wykonanie ich w ciele fizycznym. Są przestrzenią scalająca planowane zdarzenie w umyśle z tymi co się staja naprawdę w świecie fizycznym.
Dzięki nim, możliwe jest zmyślanie i odczuwanie czegokolwiek.

“” Wyobrażając coś sobie wprawiamy ciałka w ruch oddający charakter wyobrażenia. Dynamika tego ruchu staje się ruchoma częścią idei, zawartej w myśli.
Poprzez nią myśl może w nas zaistnieć, przybierając formę, staje się podłożem myśli, jego emocjonalnym uzupełnieniem.”

Gdy czujemy obrzydzenie na widok lezącego pod ściana pijaka, robimy często grymasy na twarzy. Jeśli się pohamujemy przed tymi brzydkimi gestami to bądźmy pewni, ze nasze ciało astralne to zrobi. Mimika astralnej staje się częścią odczucia, nadając mu ciężar emocjonalny. My odczuwamy to obrzydzenie choć nie wykonamy żadnego ruchu warg czy policzków fizycznych. Staje się ono odczute tylko gdy wykonane zostaną grymasy w ciele astralnym i przesunięta lub zmieniona w niej energia.
Większość naszych myśli, związana jest z ruchem naszego ciała fiz. Myślimy co zrobimy i jak to zrobimy. Prowadzimy monologi , planujemy jutrzejszy dzień. Uniesienie reki mentalnej następuje samoczynnie, gdy o tym pomyślimy. W tych wszystkich przypadkach, przy każdej myśli wykonujemy delikatnym ciałem mentalnym ruchy, rozciągając lub posyłając jego cześć, jego twory w miejsca którym się przyglądamy lub o których myślimy. Towarzysza temu bardzo delikatne odczucia określane przez nas samym wyobrażaniem.
Gdy jesteśmy zafrapowani jakaś czynnością to doklejamy do tego ciała mentalnego również ciało astralne. Doznania, odczucia towarzyszące myśleniu, staja się intensywniejsze. W tym wypadku, myśl jest w stanie uaktywnić ciało astralne, zmusić je do ruchu tak samo jak potrafi ukształtować modelinę astralna. Dysponujemy wtedy dwoma ciałkami robimy rożne gesty w czasie zmyślania. Są one ze sobą połączone stanowiąc jedność myślowo-czuciowa, umożliwiając nam w paru dymensjach zmyślać różne czynności. Łączymy wtedy treść myśli z odczuwanym jednoczenie ładunkiem emocjonalnym.
Wykonujemy nimi ruchy, dokładnie takie same o jakich myślimy, oddające charakter wyobrażanych sobie czynności.
To ich ruszanie jest wrecz myśleniem o nich, jest treścią tej myśli. Jeśli będziemy starać się intensywnie obserwować jakieś spontaniczne uczucie, w czasie którego ruszamy ciałem astralnym. np. jego trzęsienie się w czasie panicznego strachu, to nie będziemy w stanie w pełni go przeżyć.
W czasie obserwowania, wymuszamy odmienna, postawę-pozycje na ciele astralnym, co zmniejszy jego drgania, uśmierzając intensywność strachu.
Jeśli będziemy się rozmarzać erotyczne, odwiedzając wysuniętym z nas astralniakiem urocza zalotnice i wyobrażać sobie jednocześnie trzepanie dywanu, nic nam nie wyjdzie z tych dwóch rzeczy naraz. Dwie sroki za ogon, jak mówi mądre przysłowie.

“Metoda uśmierzania emocji.
Poprzez samoobserwacje i analizę bolesnych (neurotycznych) zaburzeń, następuje ich rozładowanie. ”

RESZTA NA PRYWATNYM BLOGU

http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html

pozdro badacze!!
Ostatnio edytowano Cz lip 02, 2009 4:51 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 1 raz
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Wt cze 16, 2009 1:05 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

1,- FARBY FLUORESCENCYJNE. Tekst uzupełnię wkrótce zdjęciami.

2,- PERSPEKTYWA (w trakcie pisania)

1,- Wchodząc do dyskotek, roześmiałem się na widok malarstwa naściennego, powstrzymując z trudem od ironicznych uwag. Obrazy były wykonane odrzucającymi przejaskrawionymi barwami, wyglądając bardziej na bazgroły dziesięciolatka, niż na prace dorosłego artysty.
Chciałem koniecznie dostać to zlecenie, gdyż byłaby to moja pierwsza dyskoteka, największy malowany prze ze mnie obiekt. Oglądając pomieszczenia z właścicielem, przysłuchiwałem się jego życzeniom. Włączył światło. Niebieskie jarzeniówki oświeciły na ścianach niewidoczne obrazy. Malowane nieznaną mi farba, pojawiły się na ścianach, zmieniając ich upstrzony kolor. Przełknąłem, utykające słowa podziwu, sugerując, ze spodziewałem się tych fantomowych obrazów.
Ach tak, nigdy nie wiadomo co chce ukryć artysta w obrazach.
Szef spojrzał na mnie ze zrozumienie. Strasznie się wtedy cieszyłem, ze nie bylem za wylewny z drwiącymi uwagami i powstrzymałem się od dalszych komentarzy. Chce przemalować ściany,- powiedział.
Malarstwo fluorescencyjne mnie interesuje, takie jak te, -powiedział, włączając na całej dyskotece czarne światło. Niespodziewanie pojawiły się na pobliskiej ścianie baraszkujące delfiny w oceanie, iskrząc w kolorach odbitego światła z rozfalowanej powierzchnie wody. Uf, obraz wydawał mi się wspaniały. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Farby świecąc się w świetle UV, nadawały malowanym przedmiotom świetlistej głębi. Malarstwo neonem, świecące obrazy jak uliczne witryny rozświetlone halogenami w nocy.
Tak oczywiście interesujące malarstwo, chętnie się podejmę tego zlecenia.
Miałem przy sobie obrazek z balustrada, którym zaskoczyłem właściciela dyskoteki. Co za jakość, ta precyzja, -wyszeptał z uznaniem.
Pomógł mi w zdobyciu świecących farb i zaczęliśmy wspólna prace nad koncepcja. Dwa pomieszczenia miały być pomalowane na świecąco a pozostałe akrylami z małymi, świecącymi elementami.
Gdy rozmalowałem większość ścian, czas było zacząć malowanie cudownymi farbami.
Dziwne były te farby. Nie można było malować nimi pędzlem. Tarły się jak guma i nie chciały świecić na ścianie. Nie chciały działać.
Pomalowałem pędzlem fragment ryby. W czarnym świetle, nierówno założona farba, przypominała bardziej podwodne purchawki niż grzbiety ryby. Próbowałem na wiele sposobów szukać spanikowany ratunku. Znalazłem go w areografie,- uf dają się choć natryskiwać. Po paru godzinach pełnych grozy i rozpaczy postrzegłem, ze farby świecą o wiele bardziej na białym tle, niż na ciemnym, tym przygotowanym pędzlem podkładzie obrazu.
Było to wtedy dla mnie znaczącym odkryciem. Zanim to jednak nastąpiło to wypryskałem pól litra niebieskiej farby z nieznacznym efektem, pragnąc osiągnąć podobna świetlistość wody do tej z pływającymi delfinami.
Meble pokryły się grubym kurzem, gdyż przeciąg ściągał wysychająca farbę w rożnych kierunkach, upodobają sobie szczególnie atrapę okrętu z drewna.
.
Następnego ranka dało się słyszeć rozpaczliwy krzyk sprzątaczek, przesuwających świecące szklanki na regalach.. Kolejna nauczka, którą dobrze zapamiętałem Pyl z farby pognał korytarzem do następnego pomieszczenia, świecąc się na wszystkim co spotkał na swej drodze. W przyszłości rozwiązałem ten problem, zamieniając aerograf na przedziwny odkurzacz z masywnym pistoletem. Nie wytwarzał on prawie pyłu i możliwa była nim praca w zamkniętych pomieszczeniach, bez wentylacji.

Przez kolejne dni, nauczyłem się świadomie kontrolować efekt świecenia.
Mieszałem nawet te świecące na żrąco kolory farb fluorescencyjnych ze zwykłymi akrylami, co umożliwiało mi osiąganie delikatnych półcieni. Cos co było na początku wielkim utrudnieniem, stało się później ważnym środkiem wyrazu.
Fluorescencyjna biel jest niewidoczna bez światła UV.
Gdy mieszałem ja z akrylami, to traciła ona na intensywności świecenia, stajać się za to bardziej kryjąca. Wzmocnienie świecenia było już wtedy łatwe do wykonania.
W sprzedaży znalazłem jedynie podstawowe kolory tych farb. Mając: biel ,żółć, pomarańcz, czerwień, zieleń i błękit, musiałem osiągać złożone tony kolorów, co było prawie niemożliwe. Po wymieszaniu, zachowują się one inaczej niż zwykle akryle. Biel mało rożni się od błękitu a pomarańcz od czerwieni, nawet zieleń wyglądała jak przyciemniona żółć. Zmieniałem ich efekt, podbarwiając przed ich natryskiem biały podkład. Kolory traciły swoja intensywność, co było w wielu miejscach malowidła bardzo korzystne i nadawało się wspaniale przy układaniu ważności planów w obrazie. Chcąc zmniejszyć świetlistość farby , natryskiwałem na nią akryle o takiej samej barwie. Neon zanikał, choć kolor pozostawał ten sam. Należało zachować szczególna ostrożność, gdyż każde nieostrożne natryśnięcie akrylem, czy najmniejsze dotkniecie pędzlem, pozostawiała widoczne z daleka czarne plamy, bez względu na to jakiego koloru użyłem.
Sporo czasu upłynęło zanim nauczyłem się je w pełni wykorzystywać. Po dwudziestu latach, szybkimi pociągnięciami pędzla, maluje nimi nawet wielkie, realistyczne pejzaże, rezygnując często z włączania czarnego światła.
Namalowane obrazy farba fluorescencyjną są widoczne jedynie, gdy włączone jest czarne światło. Bez żarzących się czarnych jarzeniówek, kolory na obrazach staja się wręcz ohydne. Malowane powierzchnie wyglądają jak przemazane ścierą ściany, rozciapanym żelem o surowych kolorach.

Delikatne niuanse znikają a widoczne staja się jedynie miejsca z grubo naniesiona farba. W tej sytuacji zmuszony bylem wielokrotnie malować podwójne obrazy. Pierwszy był zrobiony akrylami i widoczny przy normalnym oświetleniu a drugi malowany rozświetlającymi go farbami fluorescencyjnymi, nadając mu neonowej głębi. Sporym utrudnieniem było podmalowanie na świecąco gotowych już kształtów, by nie rozdwajać kontorów malowanym przedmiotom. Obklejałem je wtedy plastrami przylepnymi , wtryskując świecącą farbę.
Z czasem nabrałem wprawy, mieszając wszystkie triki, znacznie rozwijając ta niezwykłą technikę.
Gdy malowany obraz zajmuje kilkanaście metrów, niezwykle ważne staje się umieszczenie światła blisko obrazu. W ciemnych pomieszczeniach dyskotek jarzeniówki sięgają ścian, nawet z odległości wielu metrów, rozświetlając równomiernie płaszczyznę obrazu. Powyżej pięciu metrów, efekt świecenia znacznie maleje.
Wielokrotnie umieszczaliśmy lampy na ścianie na której znajdował się obraz, co zmuszało mnie do ostrożnego malowania, Bezpośrednio przy lampie UV, kolor wręcz plonął a im był od niej bardziej oddalony, tym bardziej tracił swoja świetlistość. Oświetlenie zmusza wiec malarza do oszczędności farby przy lampie i rozrzutności w odległości paru metrów od źródła światła UV.
Gdy dysponowałem solidnym zapleczem technicznym, to montowaliśmy ogromne reflektory. Te rozświetlały ściany na kilkanaście metrów, ułatwiając ich malowanie. Zęby w tym oświetleniu stawały się kremowe, co nadawało odwiedzającym mnie osobom upiornego widoku. Fragmenty ich ubrania lśniły się przedziwnie, przypominając często brudne plamy. W takim wnętrzu najpiękniejsze damy traciły swój czar osobisty.
Gdy oświetlenie jest jeszcze nie zamontowane to często maluje bez czarnego światła. Oczywiście nie z powodu brzydnących dama a z najzwyklejszego wygodnictwa. Oszczędzam sobie ciągnięcia niewygodnych i długich kabli pod nogami. Jedno urządzenie mniej do pilnowania na budowie.
Przewiduje już efekty i radze sobie dobrze bez pełnego podglądu malowanego obrazu. Na końcu wprowadzam jedynie małe poprawki, korygując natężenie jasności neonowego efektu.
Bardzo lubię oglądać to lśniace malarstwo. Czerń pomieszczenia nadaje mu niesamowitości, ozywiajac swiecacymi formami jego zakamarki. Roztańczone ściany pulsującym światłem, ożywiają przestrzeń dookoła podglądacza, ułatwiając mu uczestniczenie w malarstwie. Podglądacz jest w nie zassany, wciągnięty, przesuwa się miedzy zawieszonymi na wprost niego planami, w których przestrzeń traci swoje właściwości, oczarowując go odmiennością. Przypomina to trochę świadome śnienie, w którym nie jesteśmy już pewni co pojawi się za chwilkę. Nasze poczucie rzeczywistsi zostaje zachwiane, otwierając nas na niezwykłą przygodę.
Ta uporczywe zdziwienie, ciągnące się za przesuwanym wzrokiem po ścianach, wsparte rytmiczną muzyką, wprawia ludzi w taneczny trans.
Zadaniem malarstwa dyskotekowego jest najczęściej wzmocnienie iluzji przestrzeni wielkich pomieszczeń, by ich ograniczone powierzchnie stały się głębsze, wywołując w bawiących się uczucie braku ograniczeń, komfort, który pragną chwilowo przeżyć. Przenikający ściany wzrokiem obserwator, koncentruje swoja uwagę na odległych miejscach, znajdujących się nie tylko poza ścianami budynku ale i często poza linia samego horyzontu. Służą ku temu zaburzenia perspektywy a nawet wielu rożnych perspektyw.
Artysta wprowadza wiele punktów zbieżności przy planowaniu przestrzeni na obrazie, co wprawia obserwującego często w osłupienie.
Choć rozbieżna perspektywa wywołuje w nas wesołość, to w połączeniu z żabia czy ptasia, wprawia namalowane przedmioty w ruch obrotowy, wywołując wrażenie kręcących się rzeczy na obrazie w czasie spaceru obserwującego.
Podejmujący się artysta zadania odwzorowania trójwymiarowych przedmiotów na jednej płaszczyźnie, stoi często bezradnie przy narożnikach wysokich ścian.
Wtedy zamiast jednej prostej, ma przed sobą dwie nagięte względem siebie płaszczyzny, postrzegane z oddali jako jedna, jednolita. Deformacja malowanych motywów zwiększa się na nich, w miarę zbliżania się do ściany patrzącego, wywołując nawet zawroty głowy. Rozszerzone obrazy na sufity, dopełniają reszty chaosu wrażeń.

Prezentuje wam fragmenty wnętrz dyskotek z obrazami przekraczającymi kilkadziesiąt metrów długości. Zdjęcia nie posiadają dzisiejszej jakości, zdigitalizowane często z przezroczy. Nie jest jednak możliwe powtórne ich sfotografowanie, gdyż większość z nich już nie istniej, przemalowane po latach przez kolejnego dekoratora.
Z myślą o prezentacji ich jedynie moim klientom, fotografowałem wyłącznie wielkie plany, pomijając zbliżenia, które teraz byłyby tak bardzo przydatne.
Ostatnio edytowano Śr cze 17, 2009 12:26 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 4 razy
cialka.net

Post Wt cze 16, 2009 2:31 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Dzięki za te dobre rady Zbyszku mi malującemu nigdy ich mało.Pozdrawiam.

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post N maja 01, 2011 11:26 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

http://www.youtube.com/watch?v=SRs82u4f9to

W czerwcu odbędzie się wernisaż. Około 200 obrazów olejnych zaprezentuje w mojej galerii. Parę lat pracowałem nad tym zbiorem. Prezentacja abstrakcyjnych obrazy będzie urozmaicona realistycznymi szkicami. Pokaże również cały mój dorobek malarstwa ściennego. Wystawa odbędzie się w pobliżu Norymbergi. W czasie malowania podglądałem proces tworzenia obrazów, dziwiąc się niezwykłości i złożoności własnej natury. Na pozór proste malowanie , okazało się dla mnie niezwykle skomplikowaną pracą w wyobraźni.
Malarstwo jest niezwykle zajmującym zajęciem, umożliwiającym postrzec zmienne stany swiadomosci, w których zadowolenie z rozpacza mieszają się jak w wielkim kotle.
Czym jest nasza kondycja twórcza i dlaczego jest taka kapryśna.

Moj kolega niefizyczny, znaczy moja druga jaźń, co mi się pod czupryna pląta, mawiała , nie ciśnij, daj sobie na luz i tak nie pojmiesz, czegoś do czego potrzeba więcej niż jeden. Rob swoje a będzie dobrze. Dwóch w jednym to już jakiś wyczyn, ale ciągle za mało, by pojąc coś, za czym skrywa się nieskończenie wielu.
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Śr wrz 28, 2011 9:55 am

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Facet z Kasjojpei, wyraznie widac jak rusza sie, jak kosmita: w full- HD #



http://youtu.be/U6fpX5xY7HA
http://youtu.be/q0os4Txk9io
http://youtu.be/-KfShfA6z_s


http://youtu.be/VkPrbiiqRh0

KOLEJNY FILMIK, z fajna muza znajomego
http://youtu.be/bfYIYaCH3sE
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post N paź 30, 2011 8:54 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Ach wkleje kolejny filmik w nowy temat, bo warto. Dla tych co interesuja sie szalona sztuka. NA filmiku maluje 7x5 metrowy obraz akrylami,
Na gitarze graja:
Joanna Gadek i Zbigniew Szporka.
http://youtu.be/NDN83qUpOV0

RYsowanie portretow
http://youtu.be/LRL5ftdjwMM

Dwa abstrakcyjne odloty w Akwarium i pod cheopsem
http://youtu.be/zh5kBHgSbn0
http://youtu.be/tKAJJiGaUX8

Pozdroi zapraszam.

NEW
MALARSTWO ILUSYJNE


http://youtu.be/e9gEiaE3r40


Malarstwo dyskotek w Europie- Abstrakcja na duzych formatach. jeje
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... pdMjUfet7Y


Rzezby w gazobetonie


http://youtu.be/knQDFS1VQtQ

Teraz malarstwo realistyczne, - Maalrz przy pracy
http://youtu.be/ScA3TBNvjFs

Tanczace kwaity:))
http://youtu.be/TUdbtvq9xCQ

ODLAMEK, Splitter
http://youtu.be/6bdiWEEYyjw

INSPIRACJA
http://youtu.be/Yf2X9-SOKe8

Rysunek weglem

http://www.youtube.com/watch?v=jXwa2Li1 ... 2sXGCRNWPV
http://youtu.be/9-fHjZzE27c

Dobre i zle czasy

http://youtu.be/YwginG02rdc
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pn lut 27, 2012 10:11 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Ale mialem spontana ze zlosci. tak sie wscieklem na zleceniodawce ze mnie wywalilo i zaczalem go dusic. Wcisnal mi sale w cenie malej restauracji, jaka mialem malowac. Nie wytrzymalem i podusilem, hi hi ale sie nicv nie stalo tylko jakos zamilkl.

A oto filmik z tego duszenia a raczej malowania taj sali

http://youtu.be/OE8flk7My8Y

ZACZAROWANY LAS

Tutaj znajdziecie Panstwo filmik do tego rysunku. Testowalem technike wegla, dkrywajac dla mnie cos calkowicie nowego. Werniksowalem rysunek weglem a nastepnie drapalem ostrym narzedziem, co pozostawialo precyzyjne kreski,
ZAPRASZAM SERDECZNIE

http://youtu.be/2oSco0-eq6E

WIOSNA, malarstwo abstr, akryl

WIOSNA- filmik o malowaniu farbami akrylowymi abstrakcji

http://youtu.be/2xQljBnWpOg

Jechalem w aucie nudny odcinek drogi. Uwiesilem sie za ciezarowka i czlapalem z ograniczona uwaga, rozmyslajac o uszach Maryni. Nadciagnela niespodziewanie mysl w moim umysle o 3 metrowym plotnie. Silne wyobrazenie z dziwnym szybowaniem w wirtualnej przestrzeni, jakby fragmenty wewnetrzenego dilogu ozyly, umozliwiajac podpatrzenie w nim akcji jakos z boku, akcji ktorej nie towarzyszylo zrozumienie a jedynie bierne podsluchiwanie. Wyostrzajac uwage wyciagnalem z pamieci brakujace i pasujace moim zdaniem mysli, strajac sie je zrozumiec i zinterpretowac. To byl moja wypowiedz w tym wewnetrznym dialog. No tak duze plotna, 3 slysze wyraznie gdzies z boku. Ach trzy, no jasne zglosilem sie na wystawe w miescie z trzema obrazami i nie zmieszcza sie w moim aucie bo przeciez za duze, musze poprosic Wolfganga i przywozke. O Wolfgang gdzie jestes?
Utrzymujac mysl o Wolfgangu dlugi czas, rozbudowywalem tym razem aktywnie dialog,- plotna , Wolfgang, i tak w kolko, za duze trzeba przywiezc. Na szosie bylo pusto, jechalem wiec nadal uwieszony za ciezarowko, rozmyslajac o mojej pracy. Przed wjechaniem do miasta, zadzwonil Wolfgan pytajac, czy nie chcialbym odebrac plotna z drukarni , bo wyrzucaja, setki metrow , leza w kontenerze. Tak, juz, zaraz tam bede, odpowiedzialem, usmiechajac sie pod nosem, Ach, to takie plotno 3 metrowe. Jakies 500 kilo. Potrzebne bylo jego auto , by je do mnie przywiezc. Wolfi wahal sie godzinami , czy zadzwonic do mnie, gdyz wiedzial ze bedzie wozenie i bede wisial mu na glowiepol dnia a czas leci i praca nie wykonana. Ha , wlasnie wtedy gdy go mentalnie prosilem by je przywiozl, cos w nim peklo i zadzwonil do mnie z wiadomoscia.
Z zywymi rozmawia sie tak samo jak z martwymi. Te wewnetrzene dialogi sa jak rozmowa cieni, zapominamy je gdy sie skoncza, czesto nie rejestrujac nawet swiadomie ich przebiegu.
NA odleglosc i z bliska. Gdy ktos stoi przy nas , to rozmowa staje sie klarowna. Mozemy wyraznies lyszec nawet slowa zmarlego, bez uruchamiania krzywiacej interpretacji.
Ciekawe rzeczy sie dzieja dookola nas. Problemem stanowi postrzeganie niefizyczne a nie brak czyjejs checi do kontaktow z nami. W takiej sytuacji naukowiec jest skazany wylacznie na siebie, na wlasne wnioski, gdyz wieloletnim wysilkiem intelektualnym ogluchl i mu intuicja sie zatkala. A bez niej ni…… jedynie sieczka wlasnych wnioskow i zarliwa obserwacja psychoobiektow.
Co bylo ciekawe, mianowicie pracowalem w innym miescie i zniechecilem sie do pracy. Nie zastanawiajac sie nad przyczyn, pojechalem do domu, w sam raz, by dojechac we wlasciwym czasie do drukarni. pozdro badacze
_________________
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pn maja 14, 2012 12:15 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Wklejam kolejny filmik. Trwa 13 minut i sporo mozna podpatrzyc, pozdrawiam

http://youtu.be/KnH3-_PV17o
cialka.net
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 297

Dołączył(a): N mar 15, 2009 7:30 pm

Lokalizacja: Kielce

Pochwały: 1

Post Wt maja 15, 2012 12:45 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Super robota, naprawdę świetnie malujesz.
Pozdro.

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pt cze 08, 2012 12:35 am

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

Cos ekstra, 3 dni rysowania

http://youtu.be/i4lbyIgj4ZE
cialka.net

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 544

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Wt gru 11, 2012 1:40 pm

Re: Jak zrobili ze mnie malarza.

ozywianie forma materii

http://youtu.be/6Q8i2r4lTJQ
cialka.net
Poprzednia strona

Powrót do OOBE-twórczość

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO