Magiczny Uniwersytet.


Doświadczenie które trudno jest ci zidentyfikować i zamieścić w odpowiednim dziale, jest czymś zupełnie nowym i unikatowym. Najważniejsze, by takich doświadczeń było jak najwięcej wtedy z pewnością odkryjemy coś nowego i fascynującego.

Moderator: Opiekunowie

Post Śr lut 27, 2008 10:42 am

Magiczny Uniwersytet.

Witajcie.

Podczas wczorajszej podróży stała się rzecz niespodziewana. Zostałem przyjęty do Magicznego Uniwersytetu. W skrócie objaśni Wam to fragment zapisu z wyjścia. Więc:

(...) Nagle z boku wychodzi mój ojciec, który w drugim rzucie znowu zmienia się w jakiegoś starszego pana.

Mówi: "Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na pytania, które cię dręczą, "leć do komnaty na dachu?/ leć do pokoju pod niebem? (nie pamiętam dokładnej składni wypowiedzi). To przecież takie oczywiste! Komnata pod niebem! (chociaż w tym momencie nie wiem jak to wtedy mogło być takie oczywiste). Wzlatuję w powietrze. Człowiek krzyczy za mną coś o kolorach: "zielony reprezentuje (cośtam) pytania, a fioletowy (cośtam innego)". Chyba celowo miałem nie słyszeć słów, kryjących się pod (cośtam). Wzlatuję więc, wchodzę na dach. Nagle czuję ogromne ciepło, widzę jakiś blask, przenikam dach. JEB.

Jestem w swoim pokoju, siedzę na samym środku i trzymam w ręku gierkę elektroniczną. Spoglądam na ekran. Po jednej stronie znajdują się zielone słupki, a po drugiej fioletowe. Zmieniają swoje położenie. Na fioletowych słupkach widnieją napisy, których nie jestem w stanie odczytać. Staram się ze wszystkich sił naciskać guziki, "rozkminić" gierkę, nie znając na czym polega, nie mając żadnej instrukcji. Nagle widzę w drzwiach mojego ojca, mówiącego: "Tak chcesz uzyskać odpowiedzi na pytania?". Znika. Wiem co mam robić. Kieruję się do dużego pokoju. Jest jakby przemeblowany. Stoi w nim komputer, którego faktycznie nie ma. Na komputerze włączona jest jakaś gra, bijatyka z serii Dragon Ball (nie wiem dlaczego akurat taka, przecież nie jestem fanem). Na ekranie tytułowym widnieje jednak z jednej strony kolor zielony, a z drugiej fioletowy. Co mam zrobić? Zagrać i wygrać? Zapalony zasiadam do komputera. Nagle spostrzegam w drzwiach znów stojącego mojego ojca, mówiącego coś do mnie (znowu nie pamiętam co, ale sens był chyba taki, że nie dam rady, nie mogę, nie to powinienem zrobić). Odwracam się patrząc na monitor. Słyszę głos ojca. Znów patrzę na drzwi, ale ojca nie ma. Za to na ziemi w przejściu drzwi siedzi chyba z piętnaście lalek Dragon Ball i uśmiechają się do mnie. Znowu słyszę głos ojca. Wstaję, rozglądam się, ale nigdzie go nie zauważam. Zapominam całkowicie o grze i o pytaniach. Nagle tata pojawia się, ale w towarzystwie znów jakiegoś pana, ubranego na czarno i w biskupiej czapce. O czymś rozmawiają. Ojciec stoi za mną, a starszy człowiek (znów pytanie - ten sam?) woła mnie do siebie pod drzwi balkonowe. Pyta: "Czy chcesz należeć do Magicznego Uniwersytetu"? "Oczywiście, że chcę!". Ni stąd ni stamtąd w rękach pojawia się indeks mojej uczelni - AGH. Podaję mu go, a on za wszystkimi przedmiotami podbija mi pieczątkę i podpisuje się. Pytam: "Ale ten wpis nie będzie dla nikogo poza mną widoczny"? - "Oczywiście, że nie". Jestem strasznie ucieszony, naładowany wręcz, podniecony do granic możliwości. Z uśmiechem na ustach pytam: "Ale jak mam do ciebie mówić, "proszę księdza"? Uśmiecha się serdecznie i mówi "Może być "proszę księdza" - oddaje mi indeks. Nagle wybucham niekontrolowanym szlochem. Przytulam go, promieniuje tak cholernie pozytywną energią, że nie mogę się powstrzymać. Wtulam się w niego, a on mówi z uśmiechem na ustach : "Płacz, płacz, masz powody"... Wiem, że muszę wracać. W zasadzie nie muszę ale chcę. Czuję delikatne ciągnięcie, JEB, znajduję się w łóżku. Cholerny paraliż. Zakotwiczenie w astralu jak bum cykcyk. Ciało astralne zalane łzami, zwinięty w kulkę szlocham jak mały kotek, czuję łzy jak grochy biegnące po policzkach (teraz też...). Nie wiem, nie mogę się przestawić na zmysły fizyczne. Właściwie to wydaje mi się, że jestem w ciele fizycznym, przecież CZUŁEM powrót. Leżę na łóżku, patrzę na zegarek: 1:36. Wszystko w porządku. Wstaję by zapisać to niesamowite wspomnienie i... zapadam w sen!. Śni mi się, że muszę powiedzieć o całym zajściu przyjacielowi i że szukam go za wszelką cenę. Trwa to jakiś czas, zapewne krótki sądząc po tym, co później się wydarzyło.

Leżę w łóżku, ale policzki mam suche. Nie płakałem - czyli po powrocie byłem jednak w świecie astralnym? Dziwne... Przypominam sobie całe zajście i zaczynam szlochać. Tym razem "na żywo". Jestem jakoś przeładowany miłością, żalem i tęsknotą. Postanawiam włączyć komputer i zapisać zdarzenie, żeby nie umknęło za dużo.

Postanawiam też napisać SMSa do przyjaciela. Spoglądam na komórkę: 1:37... Zatkało mnie.


Mam wiele pytań odnośnie tej eksploracji, ale postanowiłem się skupić tylko na rzeczy najbardziej istotnej.

Czym jest Magiczny Uniwersytet?
Mięliście styczność z takim "tworem"?.
Czego będę się uczył?
Jak prowadzone będą nauki?

Podzielcie się doświadczeniami i teoriami na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie.

Wojtek.

Post Śr lut 27, 2008 11:05 am

Re: Magiczny Uniwersytet.

Wygląda na to że dostałeś się do jednej z niefizycznych szkół - uniwersytet - pewnie w Parku. Trochę Twój Interpretator, czyli część umysłu interpretująca zdarzenia - namieszał, ale to nic. Najważniejszy jest sens zdarzenia. Czego Cię będą uczyć? Tego, co Tobie się przyda, wybierzesz sobie pewnie zajęcia rezonujace z Tobą, z tym co Cię pociąga.

Większości lekcji możesz nie pamiętać, ale z czasem będzie wychodziło w praniu, że to czy tamto umiesz i nie wiadomo skąd:)

Post So mar 01, 2008 5:32 pm

Re: Magiczny Uniwersytet.

Hej, hej...!

Niezłe doswiadczenie. Z takim tworem sie nie spotkałam, ale bardzo czesto w snach przechodzę do LD własnie wychodząc z jakichs zajęć, wykładów i cwiczeń... Napływa świadmosci indywidalna i mogę zacząc samodzielnie działać. Czasem prowadzą je znajome osoby, ale nie potrafie zapamietac przekazywanych tresci. I nie potrafie sobie ich uswiadomić.

Wygląda na to, ze chcąc nie chcac uczestniczymy w magicznym kształceniu na róznych plaszczyznach istnienia :)

Post N mar 02, 2008 2:20 am

Re: Magiczny Uniwersytet.

Wojtek zbieraj kredki i do Szkoly! na szczescie ta czegos uczy i jest pelna radosci...
Kilka miesiecy temu tez latalem na jakies dziwne zajecia,otoczenie przypominalo wesole miasteczko-duzo radosnej kreatywnosci i wgládów.Wiekszosci nie bylem swiadomy i prawie zero pamieci.Jednak co ranek czulem sie jeszcze gdzies tam w kosmosie.To taki miedzywymiarowy Hogwart(pozdrawiam fanów Harrego Pottera-a propo zgadnijcie skád autorka brala inspiracje do pisania :? )
Wg mojego czucia jest to miejsce odwiedzane przez ludzi,otwartych na rozwój i inspiracjé.Podrózujemy tam podczas snu,nieswiadomie a z ranca wsciekamy sié,ze nic nie pamietamy...jednak po tych okresach nauk cos zmienia sie w nas i w jakosci decyzji jakie na codzien podejmujemy.Chyba kazdy od czasu do czasu miewa okresy,kiedy by spal i spal-to wtedy odbywa sié wiele waznych nauk :D...mugole wtedy najczésciej mówia cos o
stracie czasu,ze niby zycie sie przesypia czy cos :lol:

Kto pózno wstaje temu Pan Bóg daje ;)

Post N mar 02, 2008 11:13 am

Re: Magiczny Uniwersytet.

Ja też miałam cały kurs - 3-stopniowy. Po 3 stopniu poczułam pustkę i samotność, bo nagle w tym moim oobe nikt mi już nie pomagał, nikt mi nie wrzucał różnych sytuacji wymagajacych reakcji i rozwiązywania problemów... Zajęcia (z tego co szczątkowo pamiętam) były bardzo ciekawe. Duże wrażenie zrobiło na mnie ropuszczanie mnie do pola energii, które każdą swą częścią odbierało jednakowo (jak to świadomość) - zamiast stać jako człowiek i patrzeć oczami:). Były wizyty w różnych miejscach odziałujących na ciała niefizyczne w określony (często negatywny lub selektywny) sposób... Fajnie było - qrka, jak to na studiach.

Post N mar 02, 2008 11:20 am

Re: Magiczny Uniwersytet.

No tak, a moi Niefizyczni chyba naprawdę chcą sprawdzić moją wiarę :)

Dzień później wyszedłem ucieszony, że przeżyję pierwszą lekcję. Krzyczę, wołam i nic. Beż żadnej fatygi, skubańce.

Wychodzę z założenia, że Oni i tak wiedzą lepiej i prędzej czy później, kiedy nadejdzie odpowiedni moment, (nawet sami) przyjdą po mnie, obudzą i na siłę wyszarpią z ciała. Na pierwszą, świadomą lekcję. Nie mogę się doczekać, coś pięknego.

Pozdrawiam serdecznie Studentów :)

Post Pn kwi 14, 2008 12:53 pm

Re: Magiczny Uniwersytet.

Jestem po części przerażony, po części zaciekawiony, zafrapowany...

Od momentu tego doświadczenia nie przeżyłem ani jednego pełnego, w pełni świadomego OBE. Staram się medytować co wieczór, co wieczór podczas medytacji proszę moich Przyjaciół o pomoc, o wyciągnięcie ręki z zewnątrz, NA NIC. Nie pamiętam również snów. Przed zapisaniem się do Uniwersytetu wychodziłem regularnie - jeśli nie świadomie, podczas medytacji, stosując metodę 4+1 bądź inne, to spontanicznie "budziłem się" podczas snu i kreowałem własne OSPUO.

Aloha, bracie, chyba miałeś rację. Śnię, śnię i nic nie pamiętam. A jednak w życiu zaczynam być coraz bardziej pewny. Swoich umiejętności, decyzji które podejmuję. W ogóle zaczyna mi się o wiele bardziej powodzić, jakby przyciągam życzliwe i przyjazne osoby. Dowody mam na to głównie w swoim rozwoju artystycznym i nowych horyzontach, które otworzyły się całkiem niedawno. Jestem również o wiele bardziej twórczy i kreatywny niż wcześniej i czerpię z tego szerszą radość. Czy tak ma wyglądać "ukryte" kształcenie w Magicznym Świecie?

Jak sądzicie, przeć za wszelką cenę i dalej dążyć wszystkimi siłami do znalezienia się w POZA, czy po prostu przeczekać, a znaki z zewnątrz pojawią się same?

No i pytanie chyba najważniejsze: Czy moje przekonanie, że właśnie doświadczenie z MU ( :) ) ma wpływ na to, co teraz się ze mną dzieje jest trafne?

Kurcze, jestem w kropce.

Pozdrawiam.

Post Pn kwi 14, 2008 8:20 pm

Re: Magiczny Uniwersytet.

glutownica napisał(a):Czy moje przekonanie, że właśnie doświadczenie z MU ( :) ) ma wpływ na to, co teraz się ze mną dzieje jest trafne?

Jest to wielce prawdopodobne!

Post So kwi 19, 2008 5:28 pm

Re: Magiczny Uniwersytet.

glutownica napisał(a):
Czym jest Magiczny Uniwersytet?
Mięliście styczność z takim "tworem"?.

Wojtek.


Ja tak mialem po przeczytaniu kilku ksiazek z serii Harry'ego Pottera :P

Post N cze 01, 2008 2:39 pm

Re: Magiczny Uniwersytet.

Miałam dziś niezwykły sen. Po krótkiej rozmowie z siostrą, przeniosłam sie do wielkiego pieknego budynku. Zainteresowana tym gdzie jestem znalazłam się przy "recepcji" która okazała sie po chwili punktem rekrutacyjnym. Kobieta która zajmowała sie przyjmowaniem zgloszen zapytała mnie, "i na co sie Pani w końcu zdecydowała?" Poczułam,ze juz tu byłam bo wyraźnie mnie rozpoznała. Ale zaskoczyła mnie tym pytaniem wiec tylko podałam jej coś na wzór telefonu komórkowego. Jakis ekranik z guziczkami. Podniosła na mnie oczy - "O medycyna!" powiedziała. "Ale to aż szesć lat, decyduje sie Pani?" ja sie tylko uśmiechnęłam... Poklikała coś, i także sie uśmiechnęła.

Teraz sobie myślę tak, od pewnego momentu wyraźnie zmieniła sie energetyka moich emocji. zasada ich odczuwania i wyraźnie dominuje aspekt woli w decyowaniu - jak chce zareagowac. A nawet jeśli dotyka mnie energia emocjonalna to wyraźnie czuję ze dzieje sie to jakby niezaleźnie od miejsca swiadomosci w którym aktualnie sie znajduę. Jestem w takim momencie ze oswajam sie ze zmianami, i nie czuje zadnego motoru by "iść dalej" czuje jakbym miała takie swoiste wakacje na odpoczynek ale i takie oswajanie sie z tym czego już dokonałam. Sen ma swój niezwykły wymiar w tym, ze juz dawno myslałam by zaangazowac sie w inicjację ReiKi, ale jakoś wypadło to ze mnie i nie wracałam do tego. Teraz sam fakt wyśnienia sobie owej medycyny pewnie jakos wyznaczy kierunek moich duchowych zainteresowań, choćby podswiadomie.

Pozdrawiam ciepło wszytskich studentów :)

Powrót do Poza schemat

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO