Medytacja środka ciszy - problem.
Mam mały problem z medytacją środka ciszy (bo chyba tak się to nazywa).
W skrócie i uogólniając polega to na tym (ten rodzaj medytacji), że po rozluźnieniu ciała, izoluję się po kolei od 5 zmysłów, a potem także od nastawienia emocjonalnego i myślenia. Dalej jest ciekawiej, ale jak Was to interesuje to pogrzebcie w necie ;] .
Problem zaczyna się, gdy dochodzę do nastawienia emocjonalnego. Gdy skupiam na nim uwagę odczuwam dość silny wewnętrzny niepokój. Próbuję go obserwować i zrozumieć jakie jest jego źródło, ale totalnie nic z podświadomości oprócz niego do mnie nie dociera.
Ma ktoś pomysł jak zwalczyć to gówno i jak dowiedzieć się z czego ono wynika?
W skrócie i uogólniając polega to na tym (ten rodzaj medytacji), że po rozluźnieniu ciała, izoluję się po kolei od 5 zmysłów, a potem także od nastawienia emocjonalnego i myślenia. Dalej jest ciekawiej, ale jak Was to interesuje to pogrzebcie w necie ;] .
Problem zaczyna się, gdy dochodzę do nastawienia emocjonalnego. Gdy skupiam na nim uwagę odczuwam dość silny wewnętrzny niepokój. Próbuję go obserwować i zrozumieć jakie jest jego źródło, ale totalnie nic z podświadomości oprócz niego do mnie nie dociera.
Ma ktoś pomysł jak zwalczyć to gówno i jak dowiedzieć się z czego ono wynika?


