rozrywajace uspienie woli


Potrzebujesz wsparcia? Wiedz, że nie jesteś sam. Wyrzuć to z siebie. Jesteśmy z Tobą.

Moderator: Opiekunowie

nat

Post Śr lip 09, 2008 7:06 pm

rozrywajace uspienie woli

Cześć. Nie jestem pewna czy jest to właściwe miejsce na umieszczenie posta o takiej treści,bo nie dotyczy obe, ale odczuwam usilnie, jakby nie pozostało mi nic innego :?
Może kwestia świadomości, ze znajdują się na forum ludzie o poszukiwanej przeze mnie wrażliwości.

Mój "problem" wiruje wkoło stanu znieruchomienia. Jestem zachwycona światem, zdumiewa mnie samo istnienie a jednocześnie brakować zaczęło temu jakiegoś emocjonalnego orzeźwiania.
Przestałam przezywać. Takie przynajmniej mam wrażenie.
Choć z drugiej strony to co się teraz dzieje również jest swego rodzaju przezywaniem, tylko ze towarzyszy temu poczucie jakbym już przestała istnieć.
Jakby się coś mieliło w kole i nie mogło przemielić. Ani nie żyje ani nie nie-żyje.
Nie mogę powrócić do stanu odczuwania swojej woli. Wiem, ze jest to kolejny schemat, ale jest coś co nie pozwala mi go ogarnąć.

Zagłębiłam sie w jakaś pustkę, wcale niefajna. Zaczęło się parę lat temu od przewartościowań. Teraz neguje siebie jako osobę. Niemałe znaczenie miała w tym próba wyzwalania się od społecznych i kulturalnych (itp)
"naleciałości", tak aby dotrzeć do "sedna" mnie.
A właściwie tego co jest "za" mną. Zatem nie mam żadnego uziemienia i nie wiedzieć czemu blokuje się i nie pozwalam sobie go doświadczać.

Czasem dochodzę do stanów gdy czuje ze jestem w podprogowym szale i wpadam w obłęd. Tonę.
Wiele rzeczy "wiem", ale nie mogę ich odczuć, znaleźć sie w stanie swobodnego przepływu różnorakich stanów. Towarzyszy temu ograniczenie wyobraźni. Niemoc poczucia stanu, gdy jestem spokojna i harmonijna. Tylko na chwile się to udaje. Próbuje się później przenosić w te stany ale coś mnie znów blokuje. Jest to myśl w postaci "tam nie ma Prawdy". Cokolwiek Prawda oznacza, bo jest jedynie intuicyjnym przeczuciem.

I jest jeszcze jedna rzecz, mianowicie, przez to ze dosłownie nie mam gruntu pod nogami (i nie pozwalam sobie go mieć, bo mam wrażenie, ze uciekam od owej "Prawdy", gdy sie ugruntowywuje) nie mogę się skupić na niemalże żadnej czynności.

A nawet jeśli już się skupiam to towarzyszy często temu poczucie pustki. przez to podejmowane przeze mnie działania są zwykle z góry przewartościowywane. Wszystko spoczywa w martwym punkcie. Nie ma już ranka, popołudnia , wieczorów. jest "proces nieruchomy". Niczemu nie mogę się oddać i porostu być. Nie mogę znaleźć w sobie miłości, jestem jakby okrążona kula która izoluje mnie w tym "subiektywnym" świecie.

Gdzieś tam jednak chyba jest jednak nadzieja, ze znajdzie się bodziec co pozwoli mi przepchnąć ten mechanizm. Chciałam się dowiedzieć co Wy o tym myślicie? Cóż przegapiam? Czy możne odchodzenie od "siebie" jako osoby, zatracenie poczucia rodziny, przyjaźni, miłości jest tu kluczem?

Chciałabym tą sprawę rozważyć również od tej właśnie strony-negowania swojej tożsamości. tylko, ze nie z powodu, ze siebie nie akceptuje, bo wyszłam poza taki świat i nie mam z tym problemów, tylko ta niby "świadomość" ze jest to "Nieprawda".
Ze coś co nazywam "mną" jest nieprawda.

Jak już pisałam miele coś w kolko i czekam możne ktoś dorzuci coś do mojego młyna, żeby wyszła inna mąka niż zwykle. :cry:


Popraw styl pisania! Stosuj duże litery i kropki! Bo nie da sie tego czytać a jeszcze trudniej sie poprawia!

poprawione /jerry/
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 358

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:43 pm

Lokalizacja: Łódź

Post Śr lip 09, 2008 10:32 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

Póki czujesz się źle z tym, że to co nazywasz sobą, nie istnieje, póki uważasz to za nieprawdę - oznacza to, że nie uwolniłaś się od ego. Wszystko polega na tym, moim zdaniem, żeby nie skupić się na nieprzeżywaniu emocji w ogóle - ale nie pozwolić, by jakiekolwiek emocje czyniły w tobie spustoszenie. Chodzi o to, że jeśli chcesz opuścić ląd i wyruszyć na morze, musisz umieć pływać. Wydaje mi się, że odcięłaś się bez należytych umiejętności - i jest to odcięcie raczej pozorne - inaczej nie zastanawiałabyś się nad tym i by cię to nie bolało.

Chodzi o to, żeby odczuwać radość z tego, że nie masz podpórki, że teraz płyniesz. Pokochać ten stan... Moim zdaniem źle, że przyjęłaś nieistnienie jako coś negatywnego, zamiast jako coś doskonałego. Być może poszło by to w zupełnie inną stronę - wszakże świat jest takim, jakim go widzimy. ;)

Motywacja... Wiem jak niemoc jest niesamowicie paskudnym stanem. Niestety jedyną radą na to jest manualne, kopniakowe zmienianie siebie i swojego życia, tak, żeby tobie i ludziom dookoła było dobrze. Jeśli ktoś cię może z tego wyrwać, to właśnie ty! Masz siłę by to zrobić!

Być może to też problem z energią (że za bardzo skierowana do góry), ale niech się na ten temat wypowiedzą bardziej OBEznani w temacie. Może warto zająć się jakimiś przyziemnymi czynnościami - lub takimi, w których musisz przyjąć jakieś zdanie, pozycję - wtedy może zaczęłabyś czuć siebie także jako indywidualność.

Najbardziej zadziwia mnie to wpadanie w obłęd i niemoc odczucia spokoju i harmonii. Oznacza to, że problem jest ulokowany być może gdzieś indziej...
"Pozytywne działanie nie może ulec zniszczeniu, podczas gdy negatywność nieuchronnie niszczy sama siebie." - Budda Siakjamuni
"Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy."
- Martin Luther King
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 463

Dołączył(a): So lut 23, 2008 5:46 pm

Lokalizacja: z Ducha

Post Cz lip 10, 2008 9:58 am

Re: rozrywajace uspienie woli

Dla mnie Twój stan jest zupełnie przejrzysty. Weszłaś w stan świadomości ciała duchowego blokując sobie niższe poziomy, w szczególności astralny związany z odczuwaniem. Wynikło to z Twojego (moim zdaniem szkodliwego) przekonania, że poziomy niższe - emocjonalny, mentalny odgradzają Cię od Prawdy. Odcięłaś się od wpływu energii systemu tracąc całą esencję z istnienia jako człowiek nie przestając jednocześnie być człowiekiem. W sumie zapędziłaś się w kozi róg - w pustkę niby fajną, pożądaną - ale co to za życie... Bodźce z niższych ciał były na tyle silne, że wolałaś je odciąć zamiast rozpoznać, poznać siebie jako wielowymiarową istotę, być może to wpływ lektur "duchowych" - stąd wzięło się to przekonanie o konieczności zanegowania swojej ziemskiej historii...
Oświecenie itp. oznacza Całość, więc nie możesz odrzucać swoich części z niższych poziomów, na rzecz duchowej, bo tracisz całe piękno swojego istnienia na wielu poziomach z oczu, tracisz część siebie, sens życia jako człowiek... Co dało Ci odrzucenie rodziny i związków emocjonalnych? Pustkę emocjonalną... Nie mówię, że to co zrobiłaś, jest niedobre - jest to świetny stan jako etap życia, bo poznałaś siebie na tym poziomie, ale aby żyć Pełnią jako człowiek moim zdaniem powinnaś ponownie zintegrować się z dolnymi poziomami i nie bać się ich - rozpoznać mechanizmy nimi rządzące, a okaże się niespodziewanie w trakcie rozpracowywania i oczyszczania, że wcale nie blokują dostępu do wyższych stanów świadomości, a stanowią bardzo ciekawe pola działania świadomości. Możesz odzyskać wtedy swoje miejsce w życiu, czucie i życie znów stanie się piękne i bogate. Zycie jako człowiek jest niesamowite i warto skorzystać z tego.
Nie ma co negować też swojego ego, tożsamości - w sensie bytu jednostkowego, po prostu można wykraczać ponad to i wracać zależnie od potrzeby - po to mamy w sobie te wszystkie poziomy świadomości jednocześnie, aby z nich korzystać, być w Pełni Sobą, a nie brutalnie dusić jedne kosztem drugich.

Kluczem jest zmiana przekonania i ruch świadomości w kierunku integracji odciętych części. Paliwem miłość (do siebie także oczywiście!) rozświetlająca świat dookoła.
Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczyny szczęścia

nat

Post Cz lip 10, 2008 4:40 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

dzieki serdeczne :) mysle, ze trafiliscie w ciekawe obszary, o ktorych zdalam sie "zapomniec"... o zyciu tu na Ziemi. zyciu rowniez jako czlowiek. w pewnym momencie stalo sie to pojeciem pustym. pustym, bo jak Conchito trafnie przytoczylas braklo milosci dla mojego bytu jednostkowego. warto chyba rowniez pozwolic sobie odczuc sens tych dzialan "przyziemnych ", pozwolic sobie je przezywac nawet jesli nie ma to znaczenie wielkiego dla swiata pod katem rzeczowym, to z pewnoscia zmienia energie jaka posylam. i jeszcze jedna rzecz ktora mysle, ze jest istotna, to moment, ktory niepostrzezenie przelecial mi przed oczami, gdy dzieki pamieci stanow moglam wracac w dane rejony, ale bez praktyki obecnej. to blokowalo odczuwanie zycia jako czegos tetniacego.
dziekuje Wam. Wracam do "siebie" ;)
Avatar użytkownika

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 49

Dołączył(a): N lut 24, 2008 1:57 pm

Lokalizacja: z pogranicza snu i jawy...

Post Cz lip 10, 2008 4:46 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

Powodzenia Nat! :)
W kierunku światła...
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 463

Dołączył(a): So lut 23, 2008 5:46 pm

Lokalizacja: z Ducha

Post Pt lip 11, 2008 10:19 am

Re: rozrywajace uspienie woli

Aż by się chciało wziąć kilka osób w krąg, przytulić Cię i powiedzieć, że kochamy Cię tu na ziemi, jesteś częścią nas.

Rozumiem Cię, bo też miałam takie ciągoty...

Pozdrawiam cieplutko!
Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczyny szczęścia

nat

Post Pt lip 11, 2008 12:26 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

:) :) :) az przez chwile poczulam jak sie przytulamy :) dziekuje!!!

zaczynam robic male kroczki jak nowo odrodzona w SOBIE, i chwalic sie sama- "a widzisz-mozna!dobrze ci idzie" :mrgreen:

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 512

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post N lip 13, 2008 3:09 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

Na studiach wpakowałem sie w podobny stan. Wszyscy podważali sens wszystkiego i szydzili jeden z drugiego .Wszystko miało być względne i bla bla bla. Kto to wytrzyma!!! Dalem się nabrać na pozorna nieżyczliwość środowiska i wkrótce skamieniałem. Samo przeszło. Co się dzieje w niefizycznych warstwach nie jest mi jeszcze dobrze znane. Postawy takie na dłuższa metę prowadza do zamarznięcia serca :) i przyczyna jest rozpaczliwa próba zrozumienia co jest co, plus brak życzliwości . Zbyt długie poszukiwania.. - przebywając w takim stresie, wypieramy zbyt czesto nasze ciała niefizyczne na zewnatrz ciała fizycznego co , pozbawia ich dopływu energii ,- siły witalne diabli biorą. Ciało astralne sztywnieje i nie spełnia swoich funkcji. Matematycy w latach 20-tych , zajmujący się na sile nieskończonością , lądowali w domach wariatów. Powell pisał, ze kanały energetyczne w ciele eterycznym mogą być w takich przypadkach otoczone warstwa izolująca co wywołuje charakterystyczny ból pieczenia i rozrywania od środka.-przy nerwicach.

A wystarczyło wtedy spotkać kogoś, kto by się uśmiechnął i powiedział bez błazenady - jesteś nieśmiertelna istota ,- ....... .
Z drugiej strony przyczyna takiej deprechy jest często szukaniu czegoś głębszego. Budzi się w nas zal za pozostawionym pięknem w innych planach- wiecznym stanem szczęścia.
Takie rozerwanie czy uśpienie woli jest wspaniałym choć bolesnym doświadczeniem. Jest podstawa by zrozumieć coś więcej o sobie . Miliardy ludzi nic nie wie o swoim pochodzeniu i nie zadają sobie nawet pytań kim są i czym jest ich wola.
Nadzieja może i jest matka głupich ale daje sens naszemu życiu i zbliża nas do prawdy......... hej i pozdro
cialka.net

nat

Post Pn lip 14, 2008 12:54 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

wlasnie odczuwalam jakbym sie znajdowala w poza wszechswiecie (ze tak to nazwe). zadnych regul, zadnych powiazan przyczynowo-skutkowych, zadnego "budowania" czegokolwiek, rozumienia czegokolwiek, myslenia o czymkolwiek, poprostu znieruchomienie. taki stan nie trwal non stop, ale przez ostatnie 4 lata przewazal. towarzyszyla temu bolesna (choc tylko w stanach wspolczucia odczuwana) niemoc dzialania w swoim ciele. bo wlasciwie nie wiedomo bylo "dokad" isc. i wlasciwie po co. teraz moge powiedziec, ze to otworzylo mi pare szufladek, teraz, jak "zeszlam" na ziemie. ale wtedy nawet takie rozmyslania rozpuszczaly sie w nicosc, pustosc, bezznaczeniowosc. i najbardziej zadziwiwajace bylo wtedy, ze wcale nie czulam, zeby swiat byj jakis "beznadziejny", wrecz przeciwnie-przechodzily mnie dreszcze na sama mysl, ze jeslem uczestnikiem takiego rodzaju stawania sie. no ale faktycznie funkcje siebie jako czlowieka byly spustoszone. a tu jednak okazuje sie ze fajno byc czlowiekiem a i z drugim czlowiekiem rowniez :))

Podróżnik z bagażem doświadczeń

Posty: 512

Dołączył(a): N lut 24, 2008 7:28 pm

Post Pn lip 14, 2008 5:23 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

eh,- jednym słowem rozerwałaś się na kawałki. Dobrze ,ze przeszło. Gdy znalazłem stan duchowy z jego niemocą w ATMIE- uciekałem jak by mnie stamtąd diabli gonili. Teraz dbam by mnie nie wcięło. Szukanie środka ciszy jest dobre na początek . Potem się tego trzeba wystrzegać jak śmierci a nawet czegos gorszego.
pozdro
cialka.net

nat

Post Śr lip 16, 2008 12:17 am

Re: rozrywajace uspienie woli

dzieki wielkie za helpa :)

Post Pt maja 29, 2009 5:20 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

ok,chyba w tej chwili takiego czegoś doświadczam,zresztą od dłuższego czasu znajduję się w beznadziejnym stanie.


eh,- jednym słowem rozerwałaś się na kawałki.

wiecie co?kiedyś pewnego dnia,jakieś kilka tygodni temu popołudniu,byłem wtedy w szkole ok.14:00 fatalnie się poczułem :),i też przychodziły mi myśli do głowy że rozsypałem się,takie przeczucie,możliwe że to też jest u mnie problemem :),ale fakt ostatnio jakoś dziwnie się czuję-nieprzyjemnie.


Zagłębiłam sie w jakaś pustkę, wcale niefajna

powiem tak,u mnie sytuacja wygląda tak że przez większość dnia nie myślę,to nawet nie jest tak że mogę myśleć,czuję jakby moja wola gdzieś zniknęła,straciłem sens wszystkiego,nic mnie już nie cieszy,o ile to co w tej chwili doświadczam to medytacja,to o dziwo nie daję mi to kompletnie radości,nic mi się nie chcę,mam problemy z koncentracją,z pamięcią,w dodatku naczytałem się rożnych książek o ezo,i straciłem sens życia,nie wiem jak obecny mój stan opisać,taka pustka bardzo nieprzyjemna,ale dzięki :)



30.05.2009:
ok już jest lepiej,znowu jestem szczęśliwy,i w dodatku bardziej niż kiedykolwiek :)

Posty: 25

Dołączył(a): So kwi 12, 2008 2:23 am

Post Wt cze 02, 2009 2:36 pm

Re: rozrywajace uspienie woli

Ciekawy post Nat :-)

Może to ''wyjście poza wszelka logikę i opis''.
Widzenie zdarzeń z wielu punktów widzenia co powoduje niemożność odbierania ich w jeden sprecyzowany sposób.
Zastanawiam się , zakładając powyższe, czy możliwe jest przeżywanie ''jak dawniej'' kiedy było się w takim stanie. Przecież pamięć zawsze pozostaje z doświadczenia. Sam sobie odpowiadam, że to tylko zależy od punktu widzenia.... a ten nierozerwalnie złączony jest z naszymi doświadczeniami.
hmmmmm
z mojej mąki pewnie też nie będzie chleba :-) może chodzi tylko by kręcić tym młynem. pozdrawiam.

nat

Post Pn cze 15, 2009 12:47 am

Re: rozrywajace uspienie woli

Zapoznałam się ostatnio z pewnym fragmentem filozofii Jaspersa. I podsunęło mi to pewne rozwiązanie. Jaspers pisze o tym, ze człowiek jest 'uwikłany' w świat bytu empirycznego i w egzystencję. Nie będę tu opisywać szeroko, bo i sama nie czuję się wystarczająco kompetentna, powiem tylko, ze odebrałam 'byt empiryczny' jako bycie człowiekiem, a egzystencję samą jako coś niejednostkowego, wiecznego. Pustkę i 'Wszystkość'. I problem powstaje, gdy człowiek próbuje łączyć te dwie rzeczy.

Moje 'problemy' które opisałam prawie już rok temu trwają nadal. Ale zdaje sobie sprawę coraz bardziej, ze wynikają z braku zaangażowania w przeżywane dni. Trudnością jest odczucie siły miłości. I tu jest sedno myślę. Chwile spotkania się z samym sobą w miłości, która w końcu przestaje pytać.

Powrót do Pomocy-Help!

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO

Wymiana linkami Monitoring www Kuchnia hawajska Artykuły komputery Finanse i ubezpieczenia Prawo finansowe Page Rank Pani szuka pary Wakacje w lesie Praca w Polsce Telefony i akcesoria Działki Motocykle