Ostatnia wizyta: Śro Cze 11, 2008 6:28 am Obecny czas: Śro Cze 11, 2008 6:28 am

Wszystkie czasy w strefie UTC




 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Nie Cze 01, 2008 3:06 pm 
Offline

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 5:28 pm
Posty: 173
Kolega wpadl do mnie jak zwykle z wizyta, pytając co mam na dzisiaj w planie. Większość naszego wolnego czasu spędzaliśmy na podwórko na zabawach, nie przejmując się zbytnio nauka. Naszym nauczycielem był wiatr a zajęciem było podglądanie starszych, łapanie motyli i planowania niezwykłych przygód .Tym razem zdarzyło sie coś co zmieniło cale moje życie. Narysuj mi coś ,- spytałem proszącym glosę. Na kawałku papieru narysował głowę mężczyzny, kopiowana już wielokrotnie postać wojownika z z albumu Jana Matejki. Rysunek wydawał mi się przepyszny. Stary brodacz, przyglądał się nam z rysunku wprawiając mnie w zachwyt. Narysuj coś jeszcze….. i jeszcze……
Gdy już sobie poszedł to rozłożyłem wszystkie szkice na stole i przyglądałem się im oszołomiony. Mozna coś zrobić własnymi rękoma, coś tak wspaniałego. Chwyciłem ołówek i starałem się przerysować jego szkice. Wyszło nieporadnie, bez kształtu i z chaotycznym cieniowaniem. Nos się mi rozciągnął a oczy nie trzymały jednej linii. Jak on to zrobił rozmyślałem , przyglądając się jego szkicowi. W tym momencie odczułem rozczarowanie, porównując nasza prace. Jego wspaniały rysunek, wydawał się boski przy moim gryzmole.
Zamyśliłem się i wpadłem w podroż niefizyczny nie zdając sobie z tego sprawy. Wyobraziłem sobie siebie już jako dorosłego malarza, którego będą ludzie podziwiać i kochać. Nie postrzegłem misternego planowania mojej przyszłości jaka się wtedy we mnie rozegrała.
Nie postrzegłem wtedy również wpływu niefizycznych przyjaciół, pokazujących mi ciekawa drogę ,która miałem w przyszłości kroczyć. Pełna była żmudnej pracy ale gwarantowała spełnienie marzeń i piętrząca się w życiu akcje.

Wpadając w niezwykle uniesienie- entuzjazm, zacząłem rysować codziennie przez wiele lat. Postępy dawały się rozpoznać stosunkowo szybko. Koncentracja osiągana przy rysowaniu zmieniała mnie niepostrzeżenie. Coraz częściej zagapiłem się na lekcjach, przypominając sobie moje rysunki i planując nowe tematy. Z nie gasnącym entuzjazmem , przedarłem się przez następne lata, podróżując umysłem w wolnych chwilach do miejsc w których rysowałem. Trafiając na spalony dom w centrum Wroclawia , rozgościłem się w nim dokumentując na papierze jego tajemne zakątki. W nocy śniłem często o tych miejscach, dziwiąc się realności tych przeżyć. W czasie snu ,pałętałem się po obrywanych podłogach spalonego domu, nie rozumiejąc dlaczego utrzymują one mój ciężar. Realność tych snów stawała się dla mnie rzeczywistością i plątałem je z przeżyciami w realu. Przypominam sobie jedno oobe w tym starym domu. Stanąłem na oberwanej podłodze, starając się przecisnąć przez jej szczerby. Chodziłem po takich cienkich deskach, ze nawet kot by się na nich nie utrzymał. Do tej pory się uśmiecham, przypominając sobie swoje zdumienie. Ilość przeżytych doznań wchłaniała mnie nie pozostawiając miejsc na fizyczna rzeczywistość .
Dalsza cześć tekstu na prywatnym blogu. pozdro

_________________
http://cialka.net/pl/


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Nie Cze 01, 2008 6:32 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: Sob Kwi 05, 2008 9:47 am
Posty: 45
Miejscowość: z księżyca :)
Zbyszek możesz opublikować jakiś swój rysunek ?

_________________
Nie boję się bogów, lecz tych którzy pragną mówić w ich imieniu.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Nie Cze 01, 2008 9:26 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Kwi 22, 2008 7:53 pm
Posty: 39
Piękna historia :)

Również bym prosił o rysunek.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 02, 2008 9:06 am 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: Sob Lut 23, 2008 5:54 pm
Posty: 95
Miejscowość: neverland
Viva La Arte!!!

Piéknie Zbychu to opisales.Po przeczytaniu Twojej historii kariery postanowilem i ja czyms sie podzielic.W czasach szkolnych tez uwelbialem rysowac i malowac-dosc czésto na lekcjach znudzony programem zajéc:)
Ostatnimi czasy nadmiar obszarów zainteresowan sprawil,ze radosna twórczosc odeszla nieco w cien choc nie na dlugo...
Nie tak dawno temu postanowilem sié przekwalifikowac zawodowo na cos bardziej kreatywnego.
Poprosilem WJ o wskazóke co do nowego kierunku i w odpowiedzi przyszla bardzo ciekawa wizja: zobaczylem siebié tanczácego w lagodnym transie,wypelniony bylem najdziwniejszymi kolorami,które wylewaly sié rékoma.Okazalo sie,ze wykonuje masaz!ale nie taki zwykly masaz bo polinezyjski Lomi Lomi Nui.To co dzialo sie pózniej to byla czysta magia...pojawili sie odpowiedni ludzi w odpowiednim czasie i masa zbiegów okolicznosci,które wszystkie razem umozliwily mi wziecie udzialu w warsztatach Lomi Lomi Nui.Kiedy zaczálem masowac szybko zrozumialem tresc wizji.Wykonywanie Lomi Lomi jest subtelnym procesem twórczym,w którym twoje pédzle(w tym przypadku réce) malujá wyjátkowy obraz,tworzá harmonie na wielu poziomach istnienia masowanej osoby.
Nie wiem jak dalej potoczy sie moja przygoda z Lomi Lomi ale jedno wiem na pewno-wspólpraca z WJ czy to swiadoma czy nie zawsze owocuje w cos ciekawego i skaraca pewne odleglosci w podrózy.

_________________
"Our separation from each other is an illusion of consciosness" -A.Einstein ***SAPERE AUDE!***


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 02, 2008 9:31 am 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 6:03 pm
Posty: 111
Miejscowość: w drodze
świetna, wnikliwa analiza psychologiczna i to wiwisekcja;)
Faktycznie osoby o twórczych zainteresowaniach nie maja łatwego dzieciństwa. W szkole odrzucone w domu posądzane o lenistwo i marnowanie czasu.
Również zmiana świadomości wywołana długotrwałym siedzeniem jest znaczna i łatwa do zauważenia. Wg mnie jest ona najlepszym rodzajem medytacji i przez to prowadzi do rozwoju. To samo tyczy się np osób grających na fortepianie mniej aktorów i tancerzy.

PS. Zapraszam cię Zbyszku do rzucenia okiem na moje prace
http://picasaweb.google.pl/tomasz.hotmail/MYart

_________________
http://www.zdrogi.blogspot.com "Cudza Wolność w Nieskończoność Powiększa Moją"


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 02, 2008 8:03 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Kwi 22, 2008 7:53 pm
Posty: 39
A żebyś wiedział, że w szkole mówią, że na niczym się nie zna. Zwłaszcza, że czas, "który ma poświęcać na nauce", spełnia na realizowaniu swoich pasji. W moim przypadku jest jednak lepiej, bo zapisałem się do szkolnego kółka teatralnego.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 02, 2008 9:11 pm 
Offline

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 5:28 pm
Posty: 173
Hej Kronopio fajowe rysunki, zwłaszcza Anula wspaniała modelka, która szczegółnie mi przypadła do serca. jeje
Jak oglądałem twoje rysunki to przypomniałem sobie natychmiast moje dociekania związane z widzeniem formy i światłocienia, -ach co to były za czasy.
Walka z zapamiętaniem ksztaltu i doniesieniem wrażenia na papier zanim rozmyło się w pamięci.
Co do muzyki to masz oczywiście racje. Mam pianino i tęsknie za czymś nie pozwalając sobie na ćwiczenia. Corki grają na nim i się jakoś strasznie ciesze gdy trzaskają paluchami po klawiszach. Grałem trochę na gitarze jako dzieciak i czasami brząkam na pianinie. Nie znając nawet nut wciskam je na ślepo dziwiac sie ,ze takie klawisze tyle harmidru mogą zrobić. Ćwiczyłem grę przez miesiąc na skrzypcach ,starając się zrozumieć moje tęsknoty do muzyki. hm.
Raz nawet zdarzyło mi się wyciagnac coś z pamięci i zagrać utwór na harfie nie mając żadnego pojęcia o tym instrumencie.. O dziwo grałem jak stary, rozumiejąc wspaniale muzykę. Trwało to nie długo ale wystarczająco bym sobie przypomniał wtedy ukryte gdzieś w głębi pamięci muzykowanie.
Powaliło mnie wtedy postrzeganie dźwięków jako przedmiotów.Pojawiały one mi się w wyobraźni nie stanowiąc żadnej tajemnicy.Z zamkniętymi oczami szarpałem struny nie zastanawiając się skąd znam instrument.
Mam 2 rysunki z przed 20 lat . Wkleje je jutro.

_________________
http://cialka.net/pl/


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Nie Cze 08, 2008 2:13 pm 
Offline

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 5:28 pm
Posty: 173
http://s010.wyslijto.pl/index.php?file_ ... k=rachunek


W linku przez tydzień na wrzucie, można wyciągnąć moje stare 5 rysunków. Sa to portrety z przed 20-15 lat. Jedyne rysunki,portrety dzieci , które mi się zachowały. Wklejałem Mekintoszem - dajcie znać jak się nie otworzą na PC
poozdro

_________________
http://cialka.net/pl/


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 09, 2008 8:40 am 
Online
Awatar użytkownika

Dołączenie: Sob Lut 23, 2008 3:46 pm
Posty: 272
Miejscowość: złota kula nad światami
WOW!!! Świetne! Ale widać tu też tą Twoją komediancką nutę:):):) Szczególnie fajny facet z nosem :)...

_________________
...Jak biec to do końca potem odpoczniesz,
Potem odpoczniesz cudne manowce...


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 09, 2008 9:53 am 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 6:03 pm
Posty: 111
Miejscowość: w drodze
fajne :) !!
choć przyznam że odtwarzanie rzeczywistosci zawsze słabo mnie interesowało
pozdro

_________________
http://www.zdrogi.blogspot.com "Cudza Wolność w Nieskończoność Powiększa Moją"


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Jak zrobili ze mnie malarza.
PostWysłany: Pon Cze 09, 2008 11:54 am 
Offline

Dołączenie: Nie Lut 24, 2008 5:28 pm
Posty: 173
Mnie realizm zabija już od lat . Często muszę malować realistyczne pejzaże zarobkowo,- hm..
Przez ostatnie lata gryzmoliłem na największych budowach .Chlapałem i odciskałem, wysmarowane farba stare szmaty na ścianie. Robilem potem parę śmiesznych kresek i obraz był gotowy. Ech to była zabawa.
Musze kolejne obrazki wkleić do mojej galerii na prywatnym blogu. Uzbierała mi się znowu sterta. Jakościowo nie stanowią one zbyt wielkiego wydarzeni aaaale
wiecie co jest niezwykle?. Udawało mi się dzięki temu malowaniu wpadać tak często w trans-samohipnoze , ze byście nawet nie uwierzyli. Moje obrazki są strasznie wielkie i malowane w zawrotnym tempie, wręcz astralnym ........i nie zawsze starczało mi na skończenie siły. Samo ruszanie się po drabinach potrafi zabić nawet Tarzana
Jak na zmiłowanie odwiedza mnie sterta NP-kow a ile chce z nich trochę pomalować. Same ręce noszą.
Od czasu jak mi brzuchol urósł to mieści się we mnie wielu. hehe

_________________
http://cialka.net/pl/


Góra
 Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
emisje co2 • Pozycjonowanie stron www • Oferty pracy • Opisy • zakłady bukmacherskie • zdjęcia reklamowe • nieruchomości Szczecin • Pozycjonowanie stron • Resident evil • Mapa Norwich • Mp3 • Sounds • meble skórzane • The Cooler • www.simpleart.pl
phpBB SEO