Jestem pewien że nic bym nie pamiętał, gdyby nie szybki i niespodziewany powrót do ciała.
Jestem w znanej mi już przestrzeni, jest to przestrzeń która ma swoją interpretację "graficzną" pomimo że jest więcej niż 3 wymiarowa. Jednak sam obraz tej przestrzeni jest strasznie abstrakcyjny z poziomu codziennej świadomości. Jestem tam i wchłaniam świecący fragment energii(czysta energia bez świadomości) odczuwam niesamowicie rozkoszne uczucie w żołądku, coś jakby bardzo intensywny smak słodkości

Wrażenie to jest tak silne że natychmiast się budzę.
--------------------------------------------------
Nie miało by to z arbuzami nic wspólnego, gdyby nie fakt że byłem w świecie który mi pokazali i gdyby nie to że znów wróciłem do ciała z tak daleka w ułamku sekundy bez przesunięcia.
Wtedy gdy jakiś arbuz wrócił mnie do ciała pokazał mi pozycje punktu scalającego która odpowiada częstotliwości ich świata i wygląda na to że teraz się tam szlajam, co tłumaczyłoby czemu ostatnimi czasy nic nie pamiętam ze snów.
-------------------------------------------------------------
Słońce.
Dawno temu był sobie w Egipcie faraon Ra który był bogiem, synem boga słońca. Dużo lat później był sobie taki król Francji którego wyleczono z bólu głowy przy pomocy gilotyny, ów pan zwykł mawiać: Słońce to ja! Swastyka to też często symbol słońca, lew jest symbolem słońca, flaga Japonii jest symbolem słońca...
Słońce jako boga od dawna uważają ci którzy trzęsą ta nieszczęsną planetą. Religia Chrześcijańska też jest kultem słońca choć mało kto o tym wie

Pamiętam jak ksiądz na religii w szkole wyśmiewał prymitywnych przodków którzy czcili słońce a sam był kapłanem religii która czci słońce tylko tego nie wiedział
