Ja coś dorzucę od siebie. Nie robiłem Gatewaya przez dłuższy czas, teraz wracam do niego i mam problemy (głównie zasypiam). A pamiętam F10 z poprzedniego razu.
U mnie to jest tak, że czuję jakbym miał "niewyraźne krawędzie", zamiast skóry jakiś obłok gazu. Mogę też się delikatnie bujać, jak w hamaku, falować. Ale kształt ciała jest mniej - więcej zachowany, tylko nogi (+ czasem ręce) są słabiej wyczuwalne. Świadomość "mnie" jest w górnej części ciała. Mogę to przerwać w każdej chwili i wstać, a czuję się wtedy jak po przebudzeniu się - lekko ospały, kończyny czuć że się nie poruszały, tylko leżały spokojnie.
Natomiast F12...
Gdy pierwszy raz tam byłem, to "oszukałem"

. Zasnąłem na nagraniu, przespałem je do końca, a jakimś cudem była zapętlona ścieżka (i bardzo dobrze!). Obudziłem się niedługo po rozpoczęciu drugiego odtworzenia. Oczywiście "ej co jest? Aj, to już było, zasnąłem, hmm ale leci, olewam, robię jeszcze raz".
Ciało miałem bardziej zrelaksowane, jakby ciężkie, ale na pewno się obudziłem - chyba nawet lekko próbowałem ruszyć ręką, znajomy opór.
Procedura wejścia W F10 nie przyniosła jakichś większych zmian = już w nim byłem. Natomiast F12... Pada tam komenda "Expand!", żeby rozszerzyć świadomość. Nadmuchałem się do rozmiarów kuli

, mojego Reballa i czułem się całą objętością kuli. Także F12 objawia się u mnie wyraźnym powiększeniem wymiarów i zmianą "czucia kształtu" Nie powiem, fajnie było.