Śr paź 21, 2009 6:36 pm przez VVii
Uf, udało mi się przeczytać cały temat.
Ja sama nie mam tyle cierpliwości, żeby tak długo starać się o OBE. Kiedy zaczynałam, w necie nie znajdywałam zbyt wielu info na ten temat, więc w pierwszej kolejności skorzystałam z rad Monroe, ale nie wiele pomogły, generalnie poszukiwałam prostszej metody na dostanie się do Poza. I tak natrafiłam na ćwiczenia na doznanie LD. Generalnie OBE nie daleko pada od LD. Kolega MSA ma racje że to to samo. Bardzoooo rzadkooo zdarza się czyste OBE (czyste OBE = świadome wyjście do świata realnego!!!), pozostałe OBE często wyglądające jak czyste OBE, są wyjściami do astrala, który odwzorowuje real, czasami w owej przestrzeni, do której się wyszło, jest coś nie tak, jakiś element lub wiele elementów jest przestawionych, co oznacza, że wyszliśmy do tej części astrala, która naśladuje real w czasie odpowiadającym wyjściu, które można by nazwać OBE. Dużo łatwiej jest ocknąć się we śnie i stamtąd zażyczyć sobie wyjścia z ciała. Generalnie daje to tylko to, że cofnie nas do ciała a potem wywali samo lub z naszą pomocą w rejon odwzorowujący real. Im więcej elementów się nie zgadza z realem, tym "głębszy" jest astral.
Ćwiczenie czystego OBE i żądanie tylko takiego, ma sens tylko wtedy, gdy w przyszłości chcemy udowadniać podczas naukowych eksperymentów, że istnieje coś takiego jak OBE. Poza takimi przypadkami może to mieć inne zastosowanie np: możemy zostać szpiegami i pracować dla rządowej agencji, dla której będziemy odczytywać tajne dane, a i to mogłoby być nad wyraz trudne, gdyż drugie ciało ma zbyt słabą moc, aby poruszać przedmiotami, a zatem przewracać kartki tajnych akt, albo stukać w klawisze komputera. Gdyby była taka możliwość, byłoby trudniej przechodzić przez ściany. Nie mniej jednak na drugie ciało oddziaływują również pewne "fizyczne" aspekty reala jak przyciągnie do źródeł pól elektromagnetycznych.
No i co to za gadanie głupie!!!, że spontaniczne OBE się nie liczy. Widać od razu niewłaściwe podejście do tematu. Każde wyjście się liczy nawet to najmniejsze, kiedy budzimy się w nocy i czujemy, że jesteśmy w paraliżu i wyciągamy tylko rękę albo nogę. Każde jest ważne, bo czegoś nas uczy a przynajmniej powinno; powinniśmy wyciągać z każdego jakieś wnioski na przyszłość, uczyć się, zapamiętywać. Ułatwia to wtedy owe spontaniczne i niespontaniczne wyjścia, bo pewne rzeczy się wtedy automatyzują i nie musimy się już nad nimi głowić - jak raz nauczysz się jeździć na rowerze, to już tego nie zapomnisz.
Problem z OBE jest jednak taki, że nawet jak wielu rzeczy się nauczysz to nigdy nie można zarzucić ćwiczeń w stosunku do innych rzeczy. Zaprzestanie ćwiczeń oznacza swego rodzaju porzucenie chęci wyjścia do Poza. Ja tak zrobiłam i teraz miewam tylko spontaniczne i rzadkie LDekoOBEki. Raz tylko zażyczyłam sobie (powtarzałam to co dziennie), że chcę się zobaczyć z niedawno zmarłą babcią - nie zadziałało od razu, nie wiem dokładnie po ilu dniach, ale którejś nocy zorientowałam się, że jestem u siebie w domu i jest jakoś dziwnie. "To sen wykrzykuję, nareszcie, mogę zobaczyć się z babcią." Chodziło o to, żeby ewentualnie powiedzieć jej, żeby kierowała się w stronę światła. Przed śmiercią była straszliwie zagubiona. Ale mniejsza o babcię. Myślę, że w wielu przypadkach chodzi o intencję! Nieszczęście chciało, że dziadek umarł miesiąc później, ale tym razem chyba mam za słabą motywację, bo czuję, że jest tam gdzie powinien być, i ktoś tam uznał, że nie muszę się z nim spotykać, bo nie ma konkretnego powodu.
Wracając jeszcze do niewłaściwego podejścia. Masz takie spontaniczne OBE, a potem machasz na nie ręką i trywializujesz (mówię do wszystkich, którzy tak podchodzą do tematu), a potem gadasz, że nie możesz wyjść z ciała. Ci tam w Poza - MTJ czy NP zastanawiają się wtedy czego ty właściwe chcesz - chcesz to OBE czy nie? Metoda nie jest ważna, tylko efekt, (może poza specyfikami, które powodują halucynogeny, co nie znaczy, że nie są skuteczne, wręcz przeciwnie). Ważne jest wyjście i to co tam będziemy robić a nie jego ćwiczenie.
Trudno poradzić coś osobom, które od lat próbują i nic, bo każdy przypadek potrzeba poddać dogłębnej analizie.
Sama teraz borykam się z niewłaściwą motywacją i lenistwem, co skutkuje sporym spadkiem ilości wyjść. W dodatku najbliższa mi osoba nie pomaga mi w tym, aby się wziąć za pysk i popracować nad tym, wręcz przeciwnie - mówi że to głupota.
Co jest jeszcze ważne w osiąganiu OBE? Samoświadomość i koncentracja. Coś co właśnie trzeba ćwiczyć cały czas, bo to jedne z tych rzeczy, których nie pamięta się jak jazdy na rowerze. W tej chwili oglądam tv i pisze tego przydługiego posta, który traci na spójności dzięki temu, że się rozpraszam. Na spójności traci jeszcze coś innego - moja samoświadomość i koncentracja. Nie chodzi o to, by ćwiczyć to jako osobne ćwiczenia, ale by ćwiczenia stały się integralną częścią życia, więc kiedy teraz rozpraszam się oglądają tv, to jednocześnie ćwiczę mój umysł w byciu małpą skaczącą po drzewach. To kolejne błędy, które sprawiają, że nie potrafię już wyłazić z ciała częściej niż raz na 1,5 miecha.
Jeśli zatem ktoś ma problemy, niech przeanalizuje swoje starania, czyny i myśli pod kontem intencji i motywacji, samoświadomości i koncentracji.
Cały problem jednak w tym, że ta dziedzina jest wciąż w powijakach a my nadal zaliczamy się do jej pionierów - już ktoś szedł tym szlakiem, ale szlak jest wciąż zarośnięty i prawie nie widoczny przy czym nie wiadomo dokąd nas zaprowadzi.
A poza tym wspomnieć trzeba pewną przygodę Darka, gdzie trafił do piwnicy, gdzie siedział jakiś gościu i straszył obemaniaków wszczepianiem lokatorów. Co ciekawe owa historia została przypadkiem przeze mnie potwierdzona, kiedy byłam w Poza. Nie zamierzam jej opisywać. Jednak może to być jedna z przyczyn niepowiedzeń - ci lokatorzy.
Dość tej paplaniny.
Pozdrawiam i życzę udanych lotów.
ciekawość to pierwszy stopień do... wiedzy
cokolwiek powiem w jakiejkolwiek sprawie, będzie to zawsze jedynie czubek góry lodowej
Odwaga w Poza to Tarcza, a Miłość do Wszechrzeczy to Miecz, który unicestwia Przeciwności.