Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?


W tym miejscu piszemy wszystkie argumenty za i przeciw istnieniu zjawiska OOBE/LD. Z racji, że dział dość śliski jest, pamiętajmy by trzymać swoje emocje pod kontrolą, by z intelektualnej burzy mózgów nie uczynić spamu. Zapraszamy do dyskusji.

Moderator: Opiekunowie

Post Śr kwi 30, 2008 9:35 am

Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Początkowo post ten miał być oddzielnym członem w temacie "Po co OBE", ale postanowiłem, że w związku z tym że poruszam kwestię dosyć osobistą i ważną dla mnie, założę nowy wątek. W ogóle ciężko było mi go umiejscowić na forum, bardziej podchodzi mi pod jakieś "filozoficzne ekscesy wujka gluta" niż pod dyskusję pt "Za i przeciw OBE". Jeśli moderatorzy uznają, że temat pasuje gdzie indziej, nie będę miał żalu :) Do rzeczy:


Ostatnio (od dawna właściwie) nachodzą mnie dziwne, filozoficzne myśli. Podczas medytacji na wierzch wypływają coraz to nowe wątpliwości i ograniczenia płynące z ciągłego dostosowywania się do pewnych schematów i wzorców. Uciekamy ze świata fizycznego w świat niefizyczny. Darek opisał to bardzo dobrze w temacie "Po co OBE" właśnie i pozwolę sobie przytoczyć cytat z którym utożsamiamy się chyba wszyscy. Powody dla których staramy się uciec:

*by poznać siebie i świat. (ciekawość)
*by komuś, daj bóg, coś pomóc. (altruizm)
*bo ciągnie mnie do tego jak cholera. (porządanie)
*bo chcę się rozwijać i doskonalić we wszystkim co robię. (ambicja)
*bo jest to dla mnie niesłychana pasja. (namiętność)
*bo sam nie wiem dlaczego, czyli jakiś czynnik pchający mnie do tego STANU jest w mojej podświadomości. (nieuświadomiony)
*by coś po sobie zostawić, tak by innym było lżej żyć. (głód nieśmiertelności i pchanie ewolucji ludzkości na przód)
*by się obudzić na stałe, a nie tyko przebudzać i z powrotem zasypiać. (pokładana nadzieja)
*by zgłębić tajemnice wszechświata. (pionierskość)
*by poznać i doświadczyć prawdy. (odwieczny magnes)
*by być szczęśliwym tak do końca i tak prawdziwie i szczęściem tym zarazić innych. (głód absolutnego szcześcia, chęć by inni też byli szczęśliwi)
*bo mi to sprawia satysfakcję i radość (samospłenienie)
*bo czuję w gnatach nadchodzą ZMIANY...


Rozumiem je wszystkie. Rozumiem, że każdy znajdzie w tym coś swojego z czym utożsami się w osobistej pełni. Jednak...

Nie. Nie mogę zaakceptować jednej rzeczy. Schemat za schemat. Odgórne prawo, układ sił. Nie przeznaczenie, ale też nie czysty przypadek. Czasem mam wrażenie jakbyśmy byli pionkami w grze w chińczyka i wszyscy biegli do upragnionego środka, podczas gdy cała reszta zależy od zbiegu okoliczności. Uciekamy w niefizyczność. Ale w czym ona jest lepsza od fizyczności?

Człowiek poszukuje Czystej Bezwarunkowej Miłości z przekonaniem, że nie znajdzie jej w świecie fizycznym. Skąd może to wiedzieć jeśli w życiu nie kochał, a jeśli kochał, to nieszczerze, nie w pełni, nie przez CBM. Doświadczyłem jej w POZA i sądzę, że w świecie fizycznym też możemy ją odnaleźć, trzeba tylko umieć szukać. Trzeba się spełnić w czymś co kochamy, doświadczyć całej gamy różnych uczuć by umieć ją odnaleźć i zidentyfikować, później rozwijać. Nie jest to proste, bo nie mamy niestety przy sobie istot, które kochają nasz poprzez CBM od razu, całkowicie bezinteresownie. Nic na tacy. Kawę trzeba kupić, rozpakować, wsypać do filiżanki, zalać, posłodzić, zabielić i zaparzyć. Nic od razu, niestety... Ale w zasadzie nie o tym chciałem pisać, taki mały wywód na początek :)

Przejdźmy do sedna. Otóż: A jakby tak uciec z fizyczności w NIC? Zastanawialiście się kiedyś co by było, jakby ludzie stracili wszystkie możliwe punkty odniesienia? W momencie kiedy o tym myślę, włącza mi się jakaś blokada. Nie wiem czy nie mogę dopuścić do świadomości takiej sytuacji, zaprogramowany jestem może inaczej, a może po prostu za mało rozwinięty intelektualnie żeby objąć to moim małym móżdżkiem. Nie wiem czy dokładnie wiecie o co mi chodzi. Zilustruję to na przykładzie, dwóch właściwie:

1. Żyjemy na planecie Ziemia. Życie snuje się powoli swoim torem. Wszystko jest jak jest, rok 2008. Nagle. Pyk. Znikamy. Bóg na edytorze wszechświata kliknął w miejscu "Planet Earth" i wybrał "Delete". Znikają wszyscy. Znika nasz punkt odniesienia. Jak w tym momencie opisać wszechświat? Zakładam sytuację, kiedy znikamy w całości, nie tylko umieramy fizycznie. O ile śmierć jednostki niesie za sobą świadomość, że ktoś jeszcze zostanie, kto będzie mógł patrzeć na to z perspektywy osoby trzeciej, o tyle znikniecie wszystkich jednostek wymazuje ją całkowicie. Co teraz? Koniec? Dla nas koniec? Ale przecież my niczego innego nie mamy. Jak jesteśmy kurewsko uzależnieni od jednego kawałka skały z ciekłą magmą w środku. Czy to jest to NIC? Jak to w ogóle jest: NIE ISTNIEĆ. Blokada.

2. Nieskończoność. Ludzie rzucają pojęciem nieskończoności nie zastanawiając się głębiej co ona właściwie oznacza. Po raz kolejny w głowie włączają się filtry mówiące, że na "zdrowy rozsądek" (czymkolwiek on jest) nieskończoność nie ma racji bytu. Z resztą... nawet nieskończoność, jeśli przyjąć odpowiedni układ odniesienia będzie lokalnie skończona. Wszechświat się rozszerza. Jest sferą, która ewoluuje w NIESKOŃCZONĄ przestrzeń. Jakie to cholernie irracjonalne! Jakie to... niewyobrażalne? Przyznajcie się bez bicia, że tak jak i ja - nie jesteście w stanie ogarnąć. A w życiu? Nieskończone to, nieskończone tamto, sramto... Źle! Rozumiem tylko przypadki, w których przypisuje się nieskończoność w życiu codziennym rzeczom, których pojąć nie można. Raczej są to, MUSZĄ to być twory niepoliczalne, jak Czysta Bezwarunkowa Miłość właśnie. Nie bójmy się i dodajmy to słowo. NIESKOŃCZONA. Nie potrafimy jej określić w całej jej palecie... i to też przyznajcie.

Morał płynie taki... morał właściwie nie płynie.. Każdy z mózgiem znajdzie swój. Jeśli czujecie podobnie jak ja rzecz jasna. Właściwie nie wiem dlaczego napisałem ten temat. Jest całkowicie bez puenty. Bo żadnej właściwie nie ma.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika

Opiekun

Posty: 359

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:43 pm

Lokalizacja: Łódź

Post Śr kwi 30, 2008 10:50 am

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Tak naprawdę nie uciekniemy od schematyczności, nawet jeśli z całych sił byśmy tego pragnęli. Jesteśmy zaprogramowani przez własne DNA. To definiuje całe nasze działanie. To że tworzymy wogóle jakieś pojecia, że cokolwiek przetwarzamy. Istota, która jest świadoma, pozbawiona jakichkolwiek schematów nie ma prawa istnieć w wymiarze fizycznym, zaryzkuję, że w niefizycznym także. Schematem NP jest ich Bezwarunkowa Miłość. Schematem Emitera to, że emituje. Schemat definiuje. Pytanie - Czy to poprostu poprzez ułomność i pułapkę swojego mózgu nie jesteśmy w stanie pojąć czegoś niezdefiniowanego, czy rzeczywiście jest, tak jak mówię? Poprzez to, że definiujemy, wszystko ma swój schemat. Nawet coś niezdefiniowanego ma definicję, a mianowicie własną niedefiniowalność. Kolejne pytanie z mojej listy.

Możemy jedynie nie dopuścić, by schemat nas zaślepił, by schemat nami kierował, by schemat wywierał wpływ na naszą wolę. Mówie tu już o węższym pojęciu schematyczności, które zazwyczaj się stosuje w odniesieniu do samoograniczania horyzontów swojego umysłu.

Osobiście staram się nie zakładać niczego z góry, bo na poziomie relatywnym wszystko jest iluzoryczne, zmienne. Póki osobiście nie poznam pełnej miłości w Poza i miłości w świecie fizycznym, moja osobista opinia, moje relatywne spojrzenie nie będzie miało żadnej mocy, gdy ją zdobędę, niewiele większą.

Możemy nie istnieć. Właściwie nieistnienie na każdej płaszczyźnie jest jedynym możliwym stanem, w którym uwalniamy się od schematów. My wtedy już nie patrzymy poprzez schematy, bo nieistniejemy. Inni jednakże wciąż będą nakładali na nasze niestnienie jego schemat. Można zatem przypuszczać, że totalna pustka, nieistnienie, jest nierelatywnym stanem. Kolejne pytanie na mojej liście.

Nieskończoność to bardzo ogólne pojęcie, i kto wie, czy wogóle coś takiego istnieje. Kto wie, tak naprawdę, czy cały świat nas otaczający nie jest poprostu wytworem naszego mózgu, a prawda jest tak naprawdę inna, niepoznawalna. Rozmowa z absolutem jest niemożliwa, bo z definicji - my ją zinterpretujemy, będąc więźniami własnego mózgu, ba, taka rozmowa nie ma prawa bytu ze względu na sama definicje absolutu i nas samych. Podobnie jest z doskonałością. Gdybyś był zainteresowany, mogę przytoczyć tu fragment innej wypowiedzi na ten temat, w której próbowałem logicznie tego dowieść. Doskonałość absolutna, a nie oksymoroniczna (doskonałość w niedoskonałości), nie ma racji bytu, jest irracjonalna i sama sobie zaprzecza. Łatwo jest używać uogólnień, bo wtedy stwarzamy sobie iluzję większej pewności, przekononia, punkt oporu.

Jesteśmy więźniami i możemy posługiwać się tylko tym, co mamy pod ręką. Przypomina to skrobanie paznokciem po ścianie. Możemy być tylko bardziej pewni i mniej pewni. Nauczmy się dobrze dysponować tym co mamy. Na poziomie relatywnym wszystko jest rozwiązywalne i relatywnie prawdziwe. Każdy i nikt nie ma racji.

Pytania na temat takich filozoficznych zagadnień, stoją jakby u podnóża mojej egzystencji. Pytania bez odpowiedzi. Ale warto jest sobie je zadawać i wykorzystać ten nasz paznokieć do końca, do granic możliwości. Najlepsze w tym jest to, że ta wizja mnie nie przeraża. Wszyscy toniemy bez punktu oporu, ale jedni wolą to robić z zamkniętymi oczami, wyobrażając sobie że lecą, a inni spokojnie, z otwartymi oczami. Zdawanie sobie sprawy z naszych ograniczeń to naprawdę wiele. Staranie się je przezwyciężyć, to już ogromnie wiele. Ta walka, to walka Don Kichota, walka z wiatrakami. Ale warto.

Nie da się uniknąć zaprzeczeń, w momencie, w którym uważamy sami, to, co przedstawiłem powyżej.

Wszystko co powiedziałem jest relatywne i tak naprawdę nie ma znaczenia.
"Pozytywne działanie nie może ulec zniszczeniu, podczas gdy negatywność nieuchronnie niszczy sama siebie." - Budda Siakjamuni
"Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy."
- Martin Luther King

Post Śr kwi 30, 2008 11:04 am

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Werewolf...

Napiszę tylko, że pięknie to ująłeś. Strzał w dziesiątkę. Trudność interpretacji i rozważania polega na trudności uruchomienia mózgu. Powyższy post należy do mojej absolutnej czołówki. Od nas dla nas, nie bójmy się myśleć.

Dziękuję i pozdrawiam.

Post Śr kwi 30, 2008 11:10 am

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Nasze ograniczenia mają pozytywne strony... :)

Ciągle pcha mnie coś do przodu, ciągle tylko poznawać, co dalej, co jest poza, jaki sens tego czy tamtego, poznawać, prawda absolutna, co znaczy to, znaczy tamto...

Gdybym jednak poznał odpowiedzi na wszystkie pytania, które mam w głowie, wtedy pozostało by mi tylko stanąć na górze niczym Aleksander Wielki i zapłakać, bo nie było by już nic do zdobycia - nic do poznania...

Dziękuję Stwórcy, że nie jestem doskonały, że nie znam wszystkich odpowiedzi... :D

Post So lut 14, 2009 5:51 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

hej
Co jest po drugiej stronie? jeśli jest?
Nikt żyjący nie wie.......bo każdy żywy ma doświadczenia bardzo cenne, w tym ob, śmierci klinicznej... ale dalej to doświadczenia żywego człowieka. Ten kto leży dwa metry pod ziemią, pewnie ma całkiem odmienny punkt widzenia jeśli go ma oczywiście. :-)
Moje doświadzenie - są różne stany świadomości. Tak różne od naszej rzeczywistości że można je nazwać nierzeczywistymi czy niefizycznymi. Jednak dalej są to punkty widzenia człowieka czyli istoty fizycznej, wiec są one powiązane z fizycznością.
To o czym możemy dyskutować to idee niefizyczności, jednak zawsze to bedą idee człowieka który ma fizyczny mózg i jego wytwory. Dalej, o czymkolwiek co niefizyczne nie możemy nic powiedzieć bo nasz punkt widzenia na to nie pozwala.... bo do śmierci bedzie niestety-stety tylko i wyłącznie fizyczny.
Nie twierdze tego wszystkiego jako sceptyk czy ktoś kto uważa ob za bajke. Sam miałem kikadziesiąt ob. Wiem jak bardzo realne to doświadczenia. Po używaniu różnych używek pojawiają stany które są równie realne jak nasza rzeczywistość. Wszyscy jednak budzimy się w łóżku.
Nie chce wysnuwać jakiś logicznych wniosków, gdyż dla mnie logika to dość śliska droga. Można iść z logiką przez życie jednak tylko do pewnego punktu. Poźniej zwyczajnie się nie sprawdza jak mechanika Newton'a.
Byłem śmiertelnie przekonany do wielu rzeczy, jednak upływ czasu nauczył mnie że zdarza się że dzisiejsze przekonania jutro mogą okazać się zwyczajnie śmieszne.
a propo miłości...:-)
tej bezwarunkowej, oczywiście :-) jest i jej nie ma. Jest dla kogoś kto jej doświadzcza lub doświadczył. Nie ma dla kogoś kto jej nie doświadczył.
Nie ma żadnej drogi dla niej. Podobno się zdarza i już. ahhahaha.
Tak na serio, to jeśli ktoś dotarł właśnie do tego miejsca to bardzo mu wspólczuje..... :-) i gratuluje wytrwałości. Mnie samego tego rodzaju przemyślenia bardzo męczą.
Jeszcze a propo doświadzczeń i naszej percepcji. Przypomnijcie jak, zapewne, swego czasu byliście zakochani. Jak różną percepcje mieliście od tej dzisiejszej. Jak gotowi byliście umierać za rzeczy które was dzisiaj śmieszą. Jednak to była pewna rzeczywistość i realne życie.
dobra, nie nudze dalej.....


człowiek który wie że ob to stan umysłu, tak jak wiele innych
narka

Post N lut 15, 2009 1:06 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Schematow jest pelno i tak naprawde do końca od nich tutaj nie uciekniemy.odkad zaczęłam interesowac się rozwojem to zauważyłam rowniez u siebie roznego rodzaju blokada np.pojawia sie jedna pyk! przepracowałam ją ,uff-myslę sobie no teraz mam na jakiś czas spokój.Nie tak prędko pojawia się kolejna znowu uwolniona i jedziemy dalej.ogolnie to cale zycie można porownac do jakiegoś kamieniolomu w ,ktorym trzeba sie napracowac aby znalezć diament.Warto jest jednak znalezć złoty srodek coś co po przepracowani u będzie wpływalo na nasze życie tutaj np.poprawienie relacji z innymi.To nie jest tak,ze się to ze soba wyklucza.Wręcz przeciwnie jezeli dobrze wykorzystane to efekty same przyjdą.Co do tej nieskonczonosci i nieistnienia.ja wiem tylko,że jestesmy cząstka jakiejś nieskończonej calości.A moze nadal nas nie ma?Może to tylko złudzenie by zdobyć doświadczenie .
a na koniec wrócic do Domu i zatracić się w jedności :)

Post Pn lut 16, 2009 7:41 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Glut. sprawiasz wrażenie bardzo inteligentnego człowieka :)

moja odpowiedź na Twoje tezy i pytania:

tak, większość z nas(podróżników), tkwią w schematach (1)realizmu,(2) w schematach czasu, (3) świadomości i odczuć.

(1) dlatego że wielu z nas a na pewno ja, boję słów shizofrenia, choroba psychiczna, boję się, że stracę kontakt z rzeczywistością, nieważne jak bardzo realna jest, to środowiska naszych bytów jako ludzi.

(2) nie możemy wyobrazić sobie nieskończonego czasu, chociaż łatwo doświadczyć iluzoryczności czasu(zdarzało wam się czasem dosypiać chociażby minutkę dłużej? :P jedna-dwie minuty wydają się być godzinami) Jeśli w ogóle nie istnieje, problem nieskończonego czasu mamy rozwiązany.

(3) Nie możemy wyobrazić sobie niebytu ponieważ tak jesteśmy skonstruowani. To świadomość, byt, warunkują istnienie i poznanie świata, niebyt to faza głębokiego snu- ciemność, brak świadomości.
Co noc przestajemy istnieć na jakiś czas. Może istniejemy ale nie jesteśmy tego świadomi?...


nie jestem zaawansowanym podróżnikiem, mam za sobą kilkanaście oobe i ponad setkę eldeków, jednak conieco już rozumiem.

istnieje jakiś plan zdarzeń a my jesteśmy kowalami własnych losów w tym sensie, że nasze wybory warunkują odpowiedni wariant przyszłości. Tak ja to widzę.
A droga którą ja podążam też zapewne została przez kogoś zaprojektowana i zmienia się z każdą minutą mojego istnienia.

czy istnieje sens?
gdzie?

na razie moim sensem jest OOBE i jak najprzyjemniejsze przeżycie reala :)

Post Śr lut 25, 2009 10:51 am

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Jest jedna siła - siła tworzenia, ona stworzyła wszystko i wszystko tworzy dalej co tylko żyje. Istnieje sama z siebie po to aby tworzyć. My jesteśmy jej częscią, odziani w materię po to aby doświadczać w szerszym spektrum doznań i również mamy tą moc tworzenia. My i ONA/ON powinniśmy tworzyć razem i wspólnie zachwycać się swoimi dziełami. Wtedy jesteśmy w raju. Kluczem do jej zrozumienia jest fraktal.

Problem z nami wszystkimi i z naszym światem polega na tym, że przestaliśmy tworzyć, a raczej tworzymy, ale to co nie jest żywe. Nasze dzieła są martwe, wymagają pielęgnacji zabiegów kosmetycznych, nie są w stanie wydawać swoich duplikatów. Żyjemy w martwym świecie, w martwych mieszkaniach, słuchamy martwych dźwięków, oddychamy martwym powietrzem, pijemy martwą wodę. To powoduje, że jesteśmy w sprzeczności z siłą tworzenia. Nie rozumiemy jej, przez to inaczej postrzegamy rzeczywistość, nie znamy swoich korzeni, celu, sensu, zamykamy się w świecie naszych kreacji - martwym świecie.

Kluczem jest fraktal
Wszystko jest w obiegu, narodziny, wzrost, rozwój, rodzenie, umieranie, narodziny, .. itd. Odwieczny cykl samonapędzającego się tworzenia, a wszystkiemu powinno towarzyszyć doświadczanie i zachwyt nad wspólnym dziełem ukierunkowanym na wyższy poziom rozwoju. Współczesny świat wypacza cykl narodzin i śmierci kontrastując go jako dobro i zło. Wizualnym przedstawieniem cyklu Tworzenia są np. symbole jing-jang, uroboros, złoty podział, zero w wymiarze geometrycznym, święte liczby (pi, fi, itp.), złota proporcja i każdy fraktal.
Weźmy np. zero, jako punkt (zero powierzchni, zero obwodu, ale jednak, coś). Będzie on punktem dopóki dopóty nie przyblizymy się na tyle blisko aby móc go zobaczyć, zbadać, doświadczyć, wyznaczyć kolejny punkt, potem kolejny, kolejny itd. Niby tytaniczna praca, ale jeśli temu wszystkiemu towarzyszy ekspresja uczuć i projekcja myśli zakotwiczona w sile tworzenia, to wtedy następuje tworzenie, od nas zależy jakie to tworzenie będzie. Mniej więcej w taki sposób powstają fraktale. Kiełkująca roślina jest przykładem fraktala, nasiono z niej zrodzone jest cała rośliną, kluczem do jej ujrzenia są odpowiednie warunki środowiskowe. Te z kolei są m.in. zależne od roslin, potem dochodzą zwierzęta, cała przyroda, wszystko połączone w jedną całość, wszystko żyje jedną siłą - SIŁĄ TWORZENIA i na końcu jest kreator-człowiek, ten, który może zrobić z tym wszystko co zechce, może tworzyć WSPÓLNIE i poznawać tak aby się zachwycać, albo tworzyć samodzielnie, tak aby się zachwycać ułudą i ginąć w martwym świecie, bez sensu i zrozumienia dla siebie i otaczającego go świata.

Post Pt lut 27, 2009 5:26 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Forgotten to co piszesz jest zbyt oddalone od mojej wizji rzeczywistości.
mamy sadzić drzewa?
kreacja to powstanie z niczego, czegoś.
My nie umiemy tworzyć. Możemy przetwarzać.
Jest wyjątek. Przykład takiego tworzenia, jedyny przykład takiego tworzenia to wyobraźnia, ale tutaj jest przetwarzanie materii myślowej...

nie wiem co masz na myśli mówiąc "stworzyć coś żywego". Nawet rozmnażanie to nie tworzenie, to duplikacja. Nie tworzysz z niczego, jest plemnik i komórka jajowa, które stworzył twój organizm

Post Pn kwi 20, 2009 2:35 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Słusznie dreamer na tym poziomie na którym obecnie żyjemy nie potrafimy tworzyć nic żywego. Wg mnie istnieją jednak wyższe poziomy życia i człowiek może je osiągnąć.
Nawet w trylogii Monroe był przykład stworzenia z garści ziemi kolby kukurydzy. A taka kolba to już setki nasion z których mogą powstać setki roślin - coś żywego.
Zresztą wszechświat wg naukowców to w przytłaczającej wielkości energia, dlatego tworzenie życia może odbywać się dzięki rozwoju człowieka na poziomach energetycznych. Ciekawym zjawiskiem są też przedmioty materializowane przez awatarów wschodu, chociaż nie jestem pewny skąd one się biorą, to jednak jest to kolejny przykład nieznanych możliwości człowieka.
A co do sadzenia roślin, to wg mnie droga do wyższego rozwoju człowieka prowadzi przez współpracę z naturą. Przez dążenia do otaczania się żywymi przedmiotami, rozumienia sił natury i wykorzystywania ich w naturalnych cyklach. Krótko mówiąc powinniśmy współtworzyć z naturą jedną całość :)

Post Pn kwi 20, 2009 6:51 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Forgotten napisał(a):Zresztą wszechświat wg naukowców to w przytłaczającej wielkości energia, dlatego tworzenie życia może odbywać się dzięki rozwoju człowieka na poziomach energetycznych

stary.
naukowcy nie pojmują energii tak jak my. Dla nich węgiel to coś, co da sie spalić, jak węgiel... :)
tak, człowiek ma energie ale z punktu widzenia nauki żadne medytacje nie zwiększą ilości tej energii...
jednym słowem: mistyfikacje ;)

Post Wt kwi 21, 2009 12:23 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Mistyfikacje?
Hmmm, miałem na myśli ciemną energię http://pl.wikipedia.org/wiki/Ciemna_energia
Istnieją teorie fizyków, które wykraczają daleko poza "klasyczne" pojmowanie energii.
Poza tym nie zamierzam zwiększać ilości tej energii, tylko poprzez rozwój innych poziomów życia korzystać z jej źródeł w określonym celu. Wiadomo, bilans musi być zachowany.
Dla mnie cały problem to odkrycie i nauczenie się korzystania z tych hipotetycznych poziomów energetycznych.
Dlatego to co napisałem, nazwałbym raczej hipotezą, a nie mistyfikacją ;)

Post Wt kwi 21, 2009 1:39 pm

Re: Schemat za schemat. PYK - i nas nie ma. Co teraz?

Forgotten napisał(a):Mistyfikacje?

Dlatego to co napisałem, nazwałbym raczej hipotezą, a nie mistyfikacją ;)

agree, sory za nieścisłość :P
hipoteza i to bardzo naciągana wobec wszędzie panoszącego się sceptycyzmu : ) przez większość naukowców uznana za bzdure albo sci fi

Powrót do Rozważania za/przeciw OOBE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron


Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO